Jak dziś wyglądają relacje firm przemysłu obronnego z instytucjami finansowymi? Jak to wygląda z perspektywy międzynarodowej firmy doradczej?
Może zacznę od tego, że Polska ma bardzo specyficzną strukturę, jeśli chodzi o produkcję obronną, dostarczanie sprzętu, ale też finansowanie. To jest oczywiście kwestia historyczna. Mocno różnimy się od krajów rozwiniętych, takich jak Wielka Brytania czy Stany Zjednoczone. Na czym polegają różnice? Po pierwsze, skala produkcji, która przypada na sektor prywatny w Polsce. Ona jest na razie bardzo mała. Poniżej 1 proc., choć w ostatnich kilku latach widzimy kilka spektakularnych wzrostów.
Ta struktura wytwarzania sprzętu ma też konsekwencje po stronie finansowania. Polska całą obronność finansowała ze środków publicznych. Ale teraz, kiedy skala planowanych inwestycji jest tak potężna, państwo po prostu nie poradzi sobie z takimi wydatkami w sposób efektywny. Musi doprosić graczy komercyjnych. To po pierwsze banki, ale też fundusze z private equity czy venture capital. To dodatkowe bufory finansowania, które musimy uruchomić. A moja teza jest taka, że kiedy finansowanie prywatne wejdzie w tę przestrzeń, to będzie stymulowało również powstanie przedsiębiorstw prywatnych w sektorze obronnym lub wzmocnienie istniejących.
Jak na tej wielkiej skali inwestycji może skorzystać cała gospodarka, a nie tylko przemysł obronny?
Rzeczywiście, warunkiem sukcesu przemysłu obronnego są silne fundamenty gospodarki. Uważam, że sukces obecnego wzmacniania obronności można zmierzyć kilkoma wskaźnikami. Czyli – o ile zwiększają się zdolności produkcyjne w Polsce? Jaka część wartości intelektualnej pochodzi z naszego kraju? Do jakich inwestycji, na przykład w obszarze technologii i innowacji, dochodzi się na miejscu? Bardzo ważną rolę w tych mechanizmach odegra właśnie sektor prywatny. Na przykład w Stanach Zjednoczonych wolumeny dotyczące finansowania i produkcji to ekwiwalent 10 proc. i 30 proc. wartości PKB.
U nas to jest na razie mniej niż 1 proc., ale wydaje mi się, że ostatnie działania i zwiększenie świadomości, że potrzeba nam dodatkowego finansowania, sprawiają, że idziemy w dobrą stronę.
Czytaj więcej
Od producentów gier, przez spółki kosmiczne, po firmy zajmujące się cyberbezpieczeństwem – wszyscy chcą skorzystać na rosnących wydatkach na zbroje...
W Polsce dominuje taki rodzaj myślenia, że wydatki obronne to wydatki na zakup broni. Słusznie?
To jest mit. Dyskusja na temat obronności nie jest wyłącznie dyskusją o czołgach, samolotach i amunicji. My mówimy o dużo szerzej pojętej infrastrukturze, w tym o infrastrukturze technologicznej w centrach danych, oprogramowaniu, sferze cyberbezpieczeństwa. To są technologie podwójnego zastosowania. Jeżeli weźmiemy halę sportową, to może ona służyć do uprawiania sportu, ale może też służyć jako magazyn czy miejsce ewakuacji. Więc my mówimy nie tylko o samolotach, czołgach, ale również o budownictwie, o infrastrukturze, która ma w sobie cel dotyczący obronności i bezpieczeństwa.
W jaki sposób wdrożyć te wszystkie mechanizmy, o których pan mówi? Jak uniknąć kupowania sprzętu „z półki”?
W przeszłości dochodziło do tego, że kupowaliśmy sprzęt w przysłowiowym międzynarodowym supermarkecie zbrojeń. Obecna sytuacja geopolityczna bardzo zmieniła tę świadomość. I ta świadomość nie dotyczy wyłącznie faktu, że musimy się zbroić i dbać o bezpieczeństwo, ale również faktu, że przy tak gigantycznej skali wydatków chcemy doprowadzić do powstania lub znacznego zwiększenia zdolności wytwórczych. I teraz – co musi się wydarzyć? Mamy to na przykład częściowo w agendzie programu SAFE. Partnerzy, z którymi Polska planuje zawierać kontrakty, powinni być zobowiązani do tego, żeby część zdolności serwisowych rozwijać czy organizować w Polsce, a część produkcji czy też komponentów pozyskiwać właśnie na polskim rynku. Na taką głębszą kooperację są różnego rodzaju formuły joint venture czy też partnerstwa z lokalnymi podmiotami zaangażowanymi w różnoraką produkcję, także tę zbrojeniową. Chodzi o to, żebyśmy wydawali mądrze i żeby jak najwięcej tych zdolności produkcyjnych wpływało na polskie PKB.
Jest na to szansa?
Mam taką nadzieję i jestem przekonany, że sytuacja geopolityczna sprawia, że ta świadomość rośnie. Zresztą sam fakt, że dzisiaj o tym rozmawiamy, a nie rozmawiamy wyłącznie o kapitałach banków, świadczy, że tego typu dyskusja jest potrzebna. Na dziś jesteśmy w środku tej drogi.