Jak poinformował 16 czerwca 2026 r. koncern Airbus, potentat lotniczy podpisał umowę z agencją OCCAR w sprawie rozwoju nowych możliwości samolotów transportowych A400M Atlas. Pakiet modernizacji (określonych nazwą Parallel Mission System – PMS) ma objąć działania, które pozwolą wyposażyć te średnie samoloty transportowe w zdolności w zakresie rozpoznania, obserwacji i pozyskiwania informacji wywiadowczych (ISR).

Czytaj więcej

SAFE otwiera Europę dla polskiej broni. Rusza ofensywa eksportowa

 Jak wynika z deklaracji producenta, zmiany mają dotyczyć zaprojektowania i certyfikacji modułowego wyposażenia oraz montażu optoelektronicznych głowic obserwacyjnych.

 – A400M to prawdziwy szwajcarski scyzoryk dla sił zbrojnych, które z niego korzystają. Ma zdolności i potencjał, by nadal rozszerzać zakres swoich misji. Dzięki temu rozwojowi francuskie Siły Powietrzne i Kosmiczne zyskują samolot zdolny do stania się taktycznym narzędziem dowodzenia i kontroli (C2) w powietrzu – stwierdził Jean-Brice Dumont, wiceprezes wykonawczy ds. Air Power w Airbus Defence and Space.

 Co ciekawe, tak ulepszone A400M mają służyć nie tylko do rozpoznania. Doposażone samoloty staną się czymś więcej – latającymi centrami dowodzenia dla bezzałogowców. Chodzi także o dostosowanie Atlasów do przenoszenia i użycia precyzyjnego uzbrojenia w przestrzeni ładunkowej. Ostatecznie załoga samolotu będzie mogła koordynować misje z udziałem wojsk lądowych, śmigłowców – w szczególności Tiger i Caracal H225M – oraz myśliwców w trybie walki kooperacyjnej.

Czytaj więcej

SAFE przyniesie owoce po 2030 roku

 Zgodnie z harmonogramem prac, sprzęt ma zostać zainstalowany na pokładzie pierwszego francuskiego samolotu Airbus A400M w 2027 r. i przetestowany w locie w 2028 r. Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec planów rozwoju. Airbus Defence and Space bada już możliwość zakłócania dalekiego zasięgu oraz zwiększenie ładowności do 40 ton oraz zdolności gaśnicze.

A400M Atlas ma być latającym centrum dowodzenia

 Wszystko wskazuje na to, że maszyna stanie się prawdziwie wielozadaniowa. Jak wiemy, samoloty te w ramach instrumentu SAFE zamierza pozyskać Polska. A400M już teraz mógłby służyć do transportu amunicji czy pojazdów opancerzonych. Ciekawą zdolnością jest także możliwość tankowania w powietrzu.

 To bardzo istotne, ponieważ Polska cierpi obecnie na brak silnej floty transportowców. Ta opiera się na pięciu używanych amerykańskich C-130H oraz kilkunastu znacznie mniejszych C-295M CASA. Ładowność C-130H wynosi 19 ton. Dla samolotu C-295M CASA to zaledwie 9250 kg. Z kolei A400M może wziąć na pokład 37 ton. Niemcy dysponują obecnie flotą 53 A400M i rozważają zakupienie dodatkowych nawet 20 sztuk. Francuzi zakontraktowali dotychczas 50 samolotów tego typu. Hiszpania posiada kilkanaście sztuk.

Czytaj więcej

Giełdowe spółki rosną po SAFE. Inwestorzy liczą na miliardowe kontrakty

 Polska planuje co prawda zakontraktowanie latających tankowców A330 MRTT, ale w liczbie zaledwie 2 sztuk. Wsparcie tych zdolności przez A400M pozwoliłoby więc na skokowy wzrost potencjału w tym zakresie. Jeżeli samoloty w przyszłości staną się platformami zdolnymi do rozpoznania, walki radioelektronicznej oraz działań z wykorzystaniem dronów i pocisków dalekiego zasięgu, to uzasadnione może wydać się zwiększenie zamówienia.

 Co warto podkreślić, zastosowanie samolotów transportowych do ataków rakietowych nie jest koncepcją nową i przełomową. Takie zdolności posiadają już dzisiaj Amerykanie i stosują je z wykorzystaniem m.in. samolotów C-130 Hercules. Chodzi o system Rapid Dragon, który umożliwia wystrzelenie pocisków AGM-158 JASSM.

 Pociski te są umieszczone w specjalnych skrzyniowych modułach, które z kolei stoją na zwykłych paletach lotniczych. Rampa samolotu się otwiera, a palety na spadochronie opuszczają pokład. Następnie pociski opuszczają skrzynie i lecą w kierunku wskazanego celu. Metoda ta pozwala przeprowadzić atak z wykorzystaniem nawet kilkudziesięciu pocisków bez konieczności angażowania lotnictwa taktycznego.