Materiał powstał we współpracy z mBankiem

Wielkość środków przeznaczanych na obronność i bezpieczeństwo w ostatnich latach bije wszelkie rekordy. Są to jednak przede wszystkim środki publiczne. Jaka jest więc rola instytucji finansowych, w tym banków komercyjnych, w tym bezprecedensowym wysiłku? O tym rozmawiali uczestnicy debaty „Rola instytucji finansowych w programach na rzecz obronności. Gdzie jest miejsce dla komercyjnego finansowania modernizacji sił zbrojnych?” zorganizowanej na stoisku „Rzeczpospolitej” w trakcie Międzynarodowego Salonu Przemysłu Obronnego w Kielcach.

– Bank Gospodarstwa Krajowego jest polskim bankiem rozwoju i właściwie można powiedzieć, że staję się polskim bankiem obronności – mówił podczas dyskusji Mirosław Czekaj, prezes BGK. – Mamy dwa segmenty działalności banku: działalność własna oraz zarządzanie funduszami, jak Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, Fundusz Bezpieczeństwa i Obronności, w tym nowopowstałą spółką Chrobry – dodał. Mirosław Czekaj zauważył, że BGK nie bał się ryzyka w finansowaniu działań na rzecz obronności. – 20 lat temu jako jedyni podjęliśmy finansowanie budowy, a potem polonizacji transportera Rosomak – zauważył. – Potem rozbudowaliśmy nasze kompetencje w tym sektorze, wchodziliśmy w finansowanie firm z tego sektora, państwowych i prywatnych. I tutaj już mówimy o pewnej specjalizacji w działalności własnej, komercyjnej. Te kompetencje bardzo się przydają teraz, gdy na przykład zarządzamy Funduszem Wsparcia Sił Zbrojnych czy pracujemy nad finansowaniem z programu SAFE.

Szybkie reagowanie

A gdzie jest w tej panoramie miejsce dla banków czysto komercyjnych? – Jednym z atutów banków komercyjnych jest możliwość szybkiego reagowania na potrzeby przedsiębiorstw i dopasowania instrumentów do konkretnej transakcji – mówił Michał Popiołek, dyrektor zarządzający ds. bankowości globalnej i inwestycyjnej w mBanku. – Z dumą mogę powiedzieć, że mBank przez lata finansował polski przemysł obronny jako jeden z niewielu banków komercyjnych. Chcemy nadal rozwijać to zaangażowanie.

Dyrektor Popiołek zwrócił uwagę, że obecnie istotna część zaangażowania banków komercyjnych w sektorze obronnym koncentruje się na gwarancjach oraz innych instrumentach zabezpieczających realizację kontraktów. – Przy tak dużym strumieniu zamówień gwarancje mają kluczowe znaczenie. Rolą banku jest wskazanie, gdzie jego instrumenty mogą najlepiej wspierać realizację kontraktu i rozwój przedsiębiorstwa – mówił.

Natomiast bardzo interesującą przestrzenią do finansowania komercyjnego są według Michała Popiołka projekty dual-use. – Część przedsiębiorstw otrzymuje kontrakty obronne na dwa lub trzy lata, ale inwestycje w nowe moce produkcyjne mają znacznie dłuższy horyzont. Powstaje więc pytanie, jak wykorzystać te zdolności po zakończeniu zamówienia. Model podwójnego zastosowania zwiększa odporność firm, ponieważ pozwala wykorzystać technologie i majątek produkcyjny także na rynku cywilnym – zauważył.

Jednocześnie gwarancje pozostają jednym z kluczowych obszarów zaangażowania banków komercyjnych. – Tam, gdzie potrzebne są gwarancje i finansowanie realizacji kontraktów, możemy działać wspólnie z instytucjami rozwoju, takimi jak BGK. Role instytucji publicznych i banków komercyjnych dobrze się uzupełniają, a dotychczasowa współpraca pokazuje, że taki model funkcjonuje – mówił Michał Popiołek.

Jaki zatem powinien być model wspólnego funkcjonowania instytucji publicznych i komercyjnych w finansowaniu potrzeb obronnych? – Źródła publiczne i komercyjne nie powinny ze sobą konkurować, ale działać komplementarnie, nawzajem się uzupełniać – mówił Adam Popłonkowski, partner w KPMG. – Wynika to z tego, że te finansowania mają zupełnie inny cel. Finansowanie publiczne jest finansowaniem w dużej mierze misyjnym, kołem zamachowym całego sektora obronnego. Natomiast nie oznacza to, że na finansowanie komercyjne brak jest miejsca w sektorze obronnym – dodał.

Według Adama Popłonkowskiego istnieje cały szereg obszarów, gdzie finansowanie komercyjne może spełnić cele i oczekiwania przedsiębiorców.

– Po pierwsze, to finansowanie obrotowe. Środki publiczne zwykle się koncentrują na części inwestycyjnej. Natomiast finansowanie komercyjne doskonale uzupełnia tę strukturę. Po drugie, źródła komercyjne mogą stanowić źródło finansowania pomostowego, a więc tam, gdzie liczy się czas, gdzie trzeba uruchomić środki szybciej, zanim zostaną wypłacone środki publiczne. Po trzecie, wspomniane wcześniej wszelkiego rodzaju instrumenty pozabilansowe, np. gwarancje. I wreszcie po czwarte, finansowanie komercyjne jako dopełniające. Czyli podstawę struktury finansowania stanowią środki publiczne jako najtańsze dostępne źródło kapitału. Jednak w celu domknięcia całego montażu finansowego konieczne jest zaangażowanie również źródeł komercyjnych, które razem ze środkami publicznymi tworzą kompleksową, całościową strukturę finansowania umożliwiającą realizację dużych przedsięwzięć inwestycyjnych.

Gdzie są szanse

Jednak w którym miejscu jesteśmy? Adam Popłonkowski opisał model idealny, docelowy. A jak wygląda rzeczywistość? – Już w tej chwili Polska zbudowała model unikatowy – mówił Mirosław Czekaj. – Część, powiedzmy, popytowa jest finansowana na przykład przez Fundusz Wsparcia Sił Zbrojnych, czyli środki publiczne. Ale z drugiej strony jest wiele mechanizmów uruchamiających zdolności produkcyjne, kierowanych do przedsiębiorców. To mechanizmy kredytowe, ale także inne, już wspomniane, np. gwarancje.

Adam Popłonkowski przypomniał projekt zakupu i budowy krajowych mocy produkcyjnych czołgów K2, częściowo finansowanego przez źródła komercyjne, gwarancje Skarbu Państwa i z gwarancją Agencji Kredytów Eksportowych z Korei Południowej. – To przykład dobrej współpracy. Tutaj są już przetarte szlaki legislacyjne i praktyka. Natomiast z drugiej strony mamy obszar typowego finansowania komercyjnego, gdzie instytucje komercyjne udzielają finansowania na ryzyko kredytobiorców i kontraktów. I tutaj moim zdaniem jeszcze jest pewna luka i duży potencjał do wzrostu – dodał.

Zdaniem Adama Popłonkowskiego istnieją jednak bariery, które powodują, że obszar finansowania komercyjnego nie rozwija się w takim tempie, jakbyśmy chcieli. To, po pierwsze, konkurencja ze strony źródeł publicznych. A po drugie, przygotowanie przedsiębiorców i projektów inwestycyjnych. Każdy projekt przechodzi wnikliwą analizę kredytową w bankach i dlatego musi być odpowiednio przygotowany.

A jaka jest rola PFR w tej koegzystencji środków publicznych i komercyjnych przeznaczanych na obronność?

– My możemy być inwestorem kapitałowym na poziomie spółki, która działa w sektorze obronności, takim oczywistym przykładem jest WB Electronics – mówiła Rozalia Urbanek, prezes PFR Ventures. – Natomiast z perspektywy inwestycji pośrednich (tzn. dokonywanych przez fundusze venture capital zasilone między innymi kapitałem PFR Ventures) tworzymy rozwiązania, które mają stymulować współpracę kapitału publicznego z kapitałem prywatnym. W tym obszarze powołaliśmy w ubiegłym roku program PFR Deep Tech, którego celem jest zapewnienie kapitału na inwestycje w spółki technologiczne. Obszar projektów obronnych, zwłaszcza innowacyjnych, jest związany z dużym ryzykiem, trudno oczekiwać, żeby ten obszar zdobył finansowanie bankowe, stąd ta ekspozycja kapitałowa. Ma ona jeszcze jedną zaletę: fundusze VC uwzględniają nie tylko Polskę, analizują więc projekty pod względem konkurencyjności w skali globalnej. To może pomóc wyskalować również rozwiązania, które będą się tworzyły u nas w kraju w przestrzeni konkurencji międzynarodowej – zauważyła Rozalia Urbanek.

Współpraca instytucji

Prezes PFR Ventures mówiła również o konieczności współpracy instytucjonalnej wspierającej projekty na bardzo wczesnej fazie rozwoju, gdzie kluczowe znaczenie mają prace R&D. – Kapitał to tylko jeden z potrzebnych elementów. Młode firmy z sektora obronności muszą mieć dostęp do świata instytucjonalnego. W ten sposób otwieramy im drzwi do testowania swoich produktów i usług wspólnie z wojskiem. Mamy przyjemność współpracować z MON przy programie IDA, a także w ramach inwestycji w NATO Innovation Fund – dodała Rozalia Urbanek.

Ale czy tym powinny się zajmować firmy państwowe bądź powiązane z państwem? – Tak, to jest rola państwa, żeby stymulować ten rozwój. Jednocześnie nasz kapitał idzie zawsze w parze z prywatnym. Nie mówimy tu o dotacjach – kierujemy się też stopą zwrotu – odpowiedziała prezes PFR Ventures.

– Jeżeli spojrzymy bardzo globalnie, to siła państwa jest związana z siłą gospodarki – zauważył Mirosław Czekaj. – Rolą państwa jest wspieranie tego systemu, aby zwiększyć samodzielność, suwerenność, odporność państwa. Także poprzez używanie kapitału publicznego do wspierania inicjatyw związanych z nowymi technologiami, które mogą nas na przykład uniezależnić od technologii zza granicy. Kapitał publiczny czasami zdejmuje też pewien poziom ryzyka i ułatwia wejście kapitałowi prywatnemu – dodał prezes BGK.

Czy instytucje komercyjne w tym kontekście stoją na przegranej pozycji? – Niekoniecznie – mówił Michał Popiołek z mBanku. – Trzeba spojrzeć, jak wiele firm prywatnych angażuje się w sektor obronny oraz projekty dual-use. Naszą rolą jest ich wspieranie. Perspektywy są obiecujące, ponieważ wiele technologii rozwijanych na potrzeby obronności znajduje później zastosowanie cywilne. Wchodzimy tam, gdzie uznajemy, że ryzyko jest akceptowalne. Jednocześnie nie unikniemy sytuacji, w których potrzebny będzie kapitał państwowy. Wszystko to może zwiększać innowacyjność polskiej gospodarki i wspierać jej większe otwarcie na eksport.

Jak zatem powinien wyglądać docelowy model wykorzystywania środków publicznych i komercyjnych do finansowania obronności? – Mamy przede wszystkim to wyzwanie, żeby zmniejszyć skalę zależności sektora od finansowania publicznego i angażować więcej kapitału prywatnego. To bym postawiła jako podstawowy, długoterminowy cel – zauważyła Rozalia Urbanek.

– Okoliczności geopolityczne wskazują, że będziemy zmuszeni na sektor obronny przeznaczać duże środki w perspektywie kolejnych lat – dodał Adam Popłonkowski z KPMG. – Mamy ogromny potencjał do wzrostu udziału finansowania komercyjnego. Kluczem do sukcesu jest dobre przygotowanie projektów zarówno pod kątem komercyjnym, jak i prawnym. Co więcej, przedsiębiorca musi być dobrze przygotowany pod kątem finansowym. Czyli musi mieć przemyślany biznesplan, zawierający wiarygodne wieloletnie prognozy, które obronią się na komitecie kredytowym w banku. I wreszcie musi mieć zaplanowaną całościową strukturę finansowania – mówił.

– Być może z biegiem czasu nastąpi przesunięcie pewnych akcentów, związane też z większym włączaniem sektora komercyjnego – prognozował Mirosław Czekaj. – Ale sądzę, że będzie to przesunięcie w kierunku rozwiązań długoterminowych zbliżonych do partnerstwa publiczno-prywatnego.

Przewidywalność zamówień

Michał Popiołek przypomniał także propozycję prezesa mBanku Cezarego Kocika dotyczącą czasowego wyłączenia z podstawy podatku bankowego aktywów przeznaczonych na finansowanie kwalifikowanych projektów obronnych i podwójnego zastosowania. Korzyść z takiego rozwiązania powinna przełożyć się na niższy koszt kapitału dla przedsiębiorstw.

– Równie ważna jest przewidywalność zamówień. Część naszych klientów realizuje kontrakty dwu-, trzyletnie, natomiast inwestycje w fabryki, maszyny i nowe moce produkcyjne podejmuje się w znacznie dłuższym horyzoncie. Przedsiębiorstwa i finansujące je banki potrzebują więc wieloletniej perspektywy popytu. Docelowy model powinien łączyć przewidywalne zamówienia publiczne, instrumenty ograniczające ryzyko i finansowanie komercyjne – podsumował przedstawiciel mBanku.

Materiał powstał we współpracy z mBankiem