W nocy z 1 na 2 czerwca Rosja przeprowadziła jeden z największych ataków powietrznych od miesięcy. W kierunku Ukrainy wystrzelono łącznie 729 środków napadu powietrznego: 656 dronów i 73 rakiety różnych typów. Głównym celem był Kijów. Atakowano też Dniepr, Charków i Zaporoże. 17 osób zginęło, a kilkadziesiąt osób zostało rannych. W kilku miastach wybuchły pożary i nastąpiły przerwy w dostawach prądu.

Reklama
Reklama

To już kolejny taki atak. Tylko w maju Rosja wystrzeliła w kierunku Ukrainy ponad 8150 dronów dalekiego zasięgu, o jedną czwartą więcej niż w kwietniu. Do tego doszło 211 rakiet. Moskwa sięgnęła też po Oriesznik, hipersoniczny pocisk balistyczny zdolny przenosić ładunki jądrowe (w atakach na Ukrainę stosowane są ładunki konwencjonalne lub atrapy głowic).

Wśród użytych w nocy z 1 na 2 czerwca środków rosyjskiego ataku znalazło się osiem pocisków hipersonicznych 3M22 Cyrkon. Należy on do tych rosyjskich rakiet, z którymi ukraińska obrona radzi sobie najsłabiej i ze zmiennym szczęściem. Tej nocy zestrzelono 40 rakiet różnych typów, ale w danych nie ma śladu po ani jednym zestrzelonym Cyrkonie. Nie przesądza to, co prawda, że zestrzeleń takich nie było, z drugiej jednak strony, każdym takim zestrzeleniem Kijów zwykle się chwali.

Wobec coraz większej intensywności rosyjskich ataków na cele cywilne, ukraińska obrona przeciwlotnicza mierzy się z coraz dotkliwszymi niedoborami amunicji, w tym pocisków PAC-3 do systemów Patriot, których braki prezydent Wołodymyr Zełenski opisał w liście do Donalda Trumpa jako problem krytyczny.

Dlaczego Rosja atakuje cele na lądzie pociskami przeciwokrętowymi Cyrkon?

Cyrkon stał się dla Rosjan narzędziem przełamywania ukraińskiej obrony przeciwlotniczej. Nie dlatego, że Rosjanie mają szczególnie dużo tego typu rakiet, lecz dlatego, że są one trudne do zestrzelenia i zmuszają systemy obrony przeciwlotniczej do działania na granicy swoich możliwości.

Cyrkon 3M22 to konstrukcja, która nigdy nie była projektowana do roli, jaką pełni dziś w atakach na ukraińskie miasta i infrastrukturę krytyczną. Rakieta powstała jako broń przeciwokrętowa, przeznaczona do zwalczania grup lotniskowcowych US Navy. I jako taka trafiła m.in. na wyposażenie rosyjskich fregat projektu 22350 (typ Admirał Gorszkow) oraz okrętów podwodnych projektu 885M Jasień-M.

Czytaj więcej

Rosja uzbraja okręty podwodne w pociski hipersoniczne

Kluczem do jej szerokiego stosowania jest kompatybilność z rosyjskimi uniwersalnymi wyrzutniami pionowymi 3S-14, z których Rosja odpala też pociski Kalibr i Oniks. To właśnie ta cecha sprawiła, że Cyrkon mógł trafić do służby stosunkowo szybko i na wielu platformach jednocześnie.

Rosja postanowiła użyć Cyrkona także przeciw celom lądowym. I robi to regularnie od 2023 roku. To nie jedyny taki przypadek, kiedy rakiety zmieniają swoje przeznaczenie. Do atakowania celów lądowych Rosja używała też starszych rakiet przeciwlotniczych do systemu S-300.

Cyrkon. Pocisk nie taki dobry, jak twierdzą Rosjanie

Cyrkona napędza dwustopniowy układ silnikowy. Startowy booster (silnik nadający przyspieszenie) na paliwo stałe wynosi pocisk na właściwy pułap i nadaje mu odpowiednią prędkość, po czym rakieta przełącza się na silnik strumieniowy. Rosja reklamuje Cyrkona jako pocisk napędzany silnikiem scramjet, czyli naddźwiękowym silnikiem odrzutowym spalającym paliwo w strumieniu powietrza już poruszającego się z prędkością naddźwiękową. Analiza szczątków zebranych na Ukrainie wskazuje jednak, że rakieta używa prostszego technicznie silnika ramjet, który – w odróżnieniu od scramjeta – zwalnia napływające powietrze przed spalaniem. Ramjet nie ma ruchomych części: powietrze jest sprężane przez samą geometrię kanału wlotowego, miesza się z paliwem i spala, a gorące gazy wyrzucane z dyszy dają ciąg.

Przy locie na dużej wysokości, rzędu 30-40 km, zmniejszony opór powietrza pozwala Cyrkonom osiągać prędkości w zakresie 5-8 Machów. Kreml twierdzi, że jest to 9 Machów, ale zachodnie analizy traktują te deklaracje ostrożnie. Na Ukrainie zestrzelone Cyrkony poruszały się z prędkością zaledwie 2-2,5 Machów w końcowej fazie lotu, co wskazuje na znaczące wyhamowanie rakiety przed uderzeniem.

Czytaj więcej

Rosja uderzyła rakietą Oresznik. Jeden z największych ataków na Kijów

Zasięg pocisku jest niepewny. Oficjalne rosyjskie deklaracje mówią o ponad 1 000 km. Niezależne szacunki są bardziej konserwatywne: przy locie niskopułapowym w trybie sea-skimming ma to być od 250 do 500 km, a przy profilu półbalistycznym, czyli ataku z dużego pułapu, 700 do 1 500 km. Różnica wynika z trudności w niezależnej weryfikacji parametrów Cyrkona.

Cyrkon przenosi relatywnie niewielką głowicę bojową jak na rakietę tej klasy. Jej masę szacuje się na 150-400 kg w zależności od źródła, z czego sama substancja wybuchowa to 40-80 kg. Konstrukcja głowicy wywodzi się z broni przeciwokrętowej i nie jest projektowana do niszczenia głęboko ukrytych lub silnie umocnionych obiektów lądowych. To istotne ograniczenie. Cyrkon nadaje się raczej do rażenia infrastruktury energetycznej czy budynków cywilnych niż bunkrów czy ukrytych stanowisk dowodzenia.

Kijów poluje na Cyrkony ze zmiennym szczęściem

Wbrew twierdzeniom propagandy Kremla Cyrkon nie jest cudowną bronią, ani pociskiem niezawodnym. Każda wystrzelona rakieta zmusza jednak Ukrainę do wyboru: zużyć deficytową amunicję (rakiety PAC-3), czy pozwolić jej dolecieć do celu.

System Patriot

System Patriot

Foto: Infografika PAP

Kijów ma w zwalczaniu Cyrkonów pewne sukcesy. Ukraińcy zestrzelili dwa Cyrkony użyte w marcu 2024 roku, czyli wszystkie wówczas wystrzelone, a w lutym 2026 Patrioty obezwładniły połowę z czterech nadlatujących pocisków.

Cyrkon w końcowej fazie lotu traci prędkość do około 2-2,5 Machów (to już prędkość poniżej hipersonicznej, która zaczyna się od 5 Machów), co ułatwia jego zestrzelenie. Cena jest jednak wysoka. Każde takie trafienie to jeden lub więcej pocisków PAC-3, których Ukrainie dramatycznie brakuje. A nawet strącony Cyrkon nie przestaje stanowić zagrożenia: szczątki kontynuują lot balistyczny i opadają w promieniu kilku kilometrów, raniąc ludzi i niszcząc budynki.

Rosja używa tej rakiety przeciwko celom lądowym na Ukrainie z dwóch powodów. Pierwszy to efekt demonstracyjny i testowy: każde użycie bojowe dostarcza danych o działaniu systemu. Drugi jest taki, że wobec coraz sprawniejszej ukraińskiej obrony przeciwlotniczej Moskwa szuka pocisków, których przechwycenie jest trudniejsze i droższe dla Kijowa.