W czerwcu H.I. Sutton, brytyjski analityk specjalizujący się w broni podwodnej, opisał w serwisie Naval News, poświęconym marynarkom wojennym, nieznany wcześniej okręt podwodny budowany w stoczni Jiangnan, na szanghajskiej wyspie Czangsing. Według jego opisu kadłub miał ok. 120 m długości i 10-11 m szerokości, a na pierwszych zdjęciach satelitarnych nie było widać kiosku, czyli nadbudówki mieszczącej maszty, peryskopy, anteny i urządzenia łączności. W mediach społecznościowych szybko pojawiły się spekulacje o jednostce będącej podwodnym arsenałem, która zdolna jest przenosić 300-500 pocisków rakietowych.

Już wówczas pisałem o tym, że taki wariant uzbrojenia okrętu jest mało prawdopodobny. Ponad cztery miesiące i kilka serii zdjęć później wiemy już o nowej chińskiej jednostce znacznie więcej.

Chiński „bezkioskowy” okręt podwodny jednak ma kiosk

Najważniejsza korekta dotyczy kiosku. Według amerykańskiego serwisu wojskowego The War Zone (publikacja z 21 września) okręt z Jiangnan ma kiosk, choć bardzo mały w stosunku do wielkości kadłuba. Hongkoński dziennik „South China Morning Post” spekulował już w lipcu, że okręt może mieć silnie zredukowaną nadbudówkę i przytaczał opinie analityków, którzy widzą w tym sposób na mniejszy opór w czasie pływania w zanurzeniu i tym samym lepsze osiągi. Dzięki temu rozwiązaniu jednostka miałaby też być lepiej wyciszona. Kiosk generuje bowiem hałas opływającej go wody, więc jego zmniejszenie utrudnia wykrycie okrętu. Stocznia Jiangnan zbudowała już zresztą w 2018 r. mały, ok. 45-metrowy bezkioskowy demonstrator technologii. Doświadczenia w tej dziedzinie zdobywa zatem od lat.

Czytaj więcej

Amerykanie chcą produkować 16 razy więcej Tomahawków. Gigantyczny kontrakt podpisany

Należy przy tym pamiętać, że dla wyciszenia okrętu podwodnego redukcja rozmiarów kiosku to tylko jeden z elementów, i to wcale nie najważniejszy. Dużo większe znaczenie ma właściwe wyciszenie siłowni i urządzeń zainstalowanych wewnątrz kadłuba, tak, by nie tylko nie przenosiły do wody dźwięku, ale także związanych z ich pracą drgań.

Potwierdziło się natomiast, że okręt jest pokaźnych rozmiarów. Przy 120 m długości przewyższa o ok. 10 m chińskie atomowe okręty typu 093 i dorównuje wcześniejszym wersjom amerykańskich Virginii (ok. 115 m). Chociaż najnowsze amerykańskie jednostki blok V z modułem VPM, czyli Virginia Payload Module, a zatem dodatkową sekcją z wyrzutniami pionowymi, mają już ok. 140 m. 

Chińska jednostka ma usterzenie w układzie X, które poprawia sterowność na małych głębokościach, a według analityków także napęd strugowodny (pędnik osłonięty dyszą), który przy dużych prędkościach jest dużo cichszy od klasycznej śruby. Nadal nierozstrzygnięte jest natomiast to, czy na pewno dysponuje ona napędem atomowym. Biorąc pod uwagę rozmiary jednostki, wydaje się to jednak niemal pewne.

Brytyjska firma analityczna Janes, specjalizująca się w wywiadzie wojskowym na podstawie danych z otwartych źródeł, opisała niedawno zdjęcia, na których okręt stoi przy nabrzeżu wyposażeniowym, otoczony pływającą zaporą i częściowo pokryty rusztowaniami. Świadczy to o tym, że ruszyły już prace wyposażeniowe. Termin prób morskich pozostaje natomiast nieznany. Pekin tradycyjnie nie potwierdził ani przeznaczenia okrętu, ani rodzaju napędu, ani nawet faktu jego budowy, pozostawiając w ten sposób szerokie pole do spekulacji zachodnim analitykom.

500 rakiet na pokładzie chińskiego okrętu? Nie. Chiny mają za to nowy typ okrętu podwodnego

Wcześniejsze doniesienia o 300-500 pociskach, które miałyby się znaleźć na pokładzie nowej jednostki, od początku nie miały żadnego oparcia w materiale fotograficznym. Na zdjęciach okrętu z Jiangnan nie widać sekcji pionowych wyrzutni. Było to też mało prawdopodobne z innych powodów. Przebudowane amerykańskie okręty typu Ohio (opisywane niedawno w „Rzeczpospolitej”), największe podwodne arsenały świata o długości 170 m, które Amerykanie zaczynają właśnie wycofywać ze służby, zabierają po 154 pociski manewrujące Tomahawk. Chińska jednostka, mimo swoich rozmiarów, jest od amerykańskich okrętów jednak o blisko 50 m krótsza. Jej wielkość może zaś równie dobrze wynikać nie z zastosowanego uzbrojenia, ale np. z nowego typu reaktora lub nowych, większych sonarów.

Kiedy spór o nowy chiński okręt podwodny na dobre jeszcze nie ucichł, analitycy skierowali wzrok ku innej chińskiej jednostce. We wrześniu zainteresowanie ponownie wzbudziła stocznia Bohai w Huludao, w której Chiny budowały dotychczas wszystkie swoje atomowe okręty podwodne. Zdjęcia satelitarne z 1 i 18 września, opisane przez Janes i The War Zone, pokazują znajdujący się w tej stoczni okręt o długości ok. 120 m z napędem strugowodnym i usterzeniem w układzie X. Za kioskiem widać otwartą prostokątną przestrzeń, a przed nim dwa duże okrągłe otwory.

Od razu kusi, by uznać je za pionowe wyrzutnie, podobne do modułów na najnowszych amerykańskich Virginiach. Analityk Alex Luck przestrzega jednak, że na podstawie publicznie dostępnych zdjęć jest za wcześnie na takie wnioski. Prostokątny otwór może służyć pracom przy przedziale reaktora, a okrągłe mogą mieć związek z sonarem.

Zaobserwowany w Bohai okręt został przypisany do nowego chińskiego typu 095. Pierwszy kadłub zaliczany do tego typu miał ok. 110 m długości i był szeroki na 12 m. Naval News wypatrzył go w Huludao w lutym. Według Lucka okręt ten mógł być egzemplarzem prototypowym, a dwa opisywane nowsze, dłuższe kadłuby z Bohai i Jiangnan mogą stanowić dwa kolejne warianty na drodze do docelowej konfiguracji. Chociaż, co należy także brać pod uwagę, równie dobrze mogą to być dwa odrębne programy i jednostki dwóch różnych typów. Publicznie dostępne dane nie pozwalają tego rozstrzygnąć.

Czytaj więcej

Chiny zwodowały tajemniczy okręt podwodny. Na pokładzie mogą być setki rakiet

Nieoficjalnie typ 095 ma zastąpić będący obecnie w służbie typ 093 (typ Shang, łącznie ok. 12-14 jednostek zbudowanych w trzech podtypach), jako podstawowy chiński atomowy okręt myśliwski. Jego zadaniem będzie zwalczanie okrętów podwodnych i nawodnych, osłona strategicznych okrętów rakietowych oraz uderzenia pociskami manewrującymi na cele lądowe. 

Szef Biura Wywiadu Marynarki Wojennej USA (Office of Naval Intelligence, ONI) kadm. Mike Brookes mówił w marcu, przed powołaną przez Kongres Komisją ds. Przeglądu Stosunków Gospodarczych i Bezpieczeństwa USA–Chiny (U.S.-China Economic and Security Review Commission, USCC), że chińska marynarka przechodzi obecnie od budowy okrętów spalinowo-elektrycznych do produkcji wyłącznie jednostek atomowych. Typy 095 myśliwski i 096 z międzykontynentalnymi pociskami balistycznymi mają przy tym wchodzić do służby sukcesywnie od końca lat 20. do lat 30.

Budowa okrętów podwodnych: Wyścig, w którym Chiny przyspieszają, a Amerykanie złapali sporą zadyszkę

Jeśli amerykański admirał ma rację, to Chiny obrały właśnie dokładnie taką samą ścieżkę rozwoju swoich okrętów podwodnych, jaką dekady temu obrały USA, które także zrezygnowały z konwencjonalnych jednostek podwodnych na rzecz budowy wyłącznie okrętów z napędem atomowym. Jednak to nie ta zmiana jest w doniesieniach na temat chińskiego programu podwodnego najciekawsza. Najważniejszy wniosek nie dotyczy ani napędu, ani uzbrojenia, ani nawet wielkości budowanych jednostek. Kluczowa informacja to rozszerzenie potencjału chińskich stoczni. 

Stocznię Jiangnan kojarzono dotąd z lotniskowcami i niszczycielami. Jedynym ośrodkiem budowy okrętów podwodnych z napędem atomowym była zaś stocznia Bohai. Teraz okazało się, że duże okręty podwodne nowej generacji powstają równolegle w obu tych stoczniach. 

W USA atomowe okręty podwodne budują współpracujące ze sobą stocznie: General Dynamics Electric Boat (Groton, stan Connecticut) oraz Newport News Shipbuilding (Newport News, stan Wirginia), która jest równocześnie jedyną amerykańską stocznią zdolną do budowy atomowych lotniskowców. I chociaż mogłoby to wskazywać na wyrównanie się potencjałów stoczniowych obydwu państw, to w praktyce tak nie jest. A świadczy o tym tempo produkcji nowych jednostek.

Czytaj więcej

Atomowe pancerniki Trumpa mają uratować amerykańską flotę. Będą kosztować fortunę

Rick Joe, analityk chińskich sił zbrojnych, cytowany przez amerykański magazyn Defense News, szacuje, że Chiny wodują ok. trzech atomowych okrętów uderzeniowych rocznie, a Stany Zjednoczone średnio 1,1-1,3 jednostki. Tu warto jednak zasygnalizować, że niektóre źródła (np. analizy Międzynarodowego Instytutu Studiów Strategicznych, IISS) mówią w przypadku Chin o dwóch okrętach myśliwskich i jednym strategicznym rocznie. Jak zwykle zatem w przypadku Chin, nie wszystko możemy uznać za informacje potwierdzone. 

Nie zmienia to faktu, że Pekin jest w stanie wprowadzać swoje jednostki do służby szybciej, niż robi to Waszyngton. Mimo wielu starań Amerykanom natomiast nie bardzo dotychczas udaje się zwiększyć tempo produkcji. I to mimo że powstają nowe miejsca prefabrykacji sekcji kadłuba okrętów klasy Virginia, w tym stocznia Arsenal-2 (Sparrows Point, stan Maryland; inwestycja Andurila), która zostanie uruchomiona w 2030 r., czy Austal USA (Mobile, stan Alabama), która przeznaczyła na ten cel nową halę.

Nie sposób też nie zauważyć, że Chiny robią najwyraźniej postępy (a przynajmniej tak należałoby domniemywać) w obszarze, który uchodził dotychczas za ich piętę achillesową. Tradycyjną wadą chińskich atomowych okrętów podwodnych był bowiem od zawsze hałas, który ułatwiał ich śledzenie.

Chińskie okręty podwodne z napędem atomowym

Typ 091 (Han) – pierwsza generacja chińskich uderzeniowych okrętów podwodnych o napędzie jądrowym (SSN), wprowadzona do służby w latach 80. XX wieku.
Typ 092 (Xia) – pierwszy eksperymentalny chiński strategiczny okręt podwodny przenoszący pociski balistyczne (SSBN).
Typ 093 (Shang) – uderzeniowe okręty atomowe (SSN), które stanowią trzon współczesnej floty.
Typ 094 (Jin) – podstawowe strategiczne okręty podwodne (SSBN) uzbrojone w pociski balistyczne SLBM, stanowiące morski człon chińskiego odstraszania nuklearnego.
Typ 095 – nowa generacja budowanych dopiero uderzeniowych okrętów podwodnych (SSN/SSGN)
Typ 096 – nowa generacja budowanych dopiero chińskich strategicznych okrętów atomowych (SSBN).

Napęd strugowodny, usterzenie w układzie X i zmniejszony kiosk pokazują, że Pekin stara się poradzić sobie z tym problemem. Na ile mu się to uda, zapewne przez długi czas się nie dowiemy. Takie informacje rzadko są szybko ujawniane. Przestrzegałbym jednak przed pochopnym wyciąganiem wniosku, że w tym obszarze Chiny dogoniły już Amerykanów. Z drugiej strony nie ma się wszakże co oszukiwać: dystans ten wyraźnie maleje. 

To ważne ostrzeżenie nie tylko dla USA, ale także dla ich głównych azjatyckich sojuszników: Korei Południowej i Japonii, których Amerykanie starają się dziś namawiać do budowy własnych jednostek atomowych. Ta pierwsza już jest zresztą na drodze do ich pozyskania. Podobnie jak sojusznicza Australia. Amerykanom jest to potrzebne głównie po to, by kraje te wsparły flotę USA w wyścigu z Chinami, który powoli, ale systematycznie Amerykanie zaczynają przegrywać.