Z tego artykułu dowiesz się:
- Dlaczego seria pożarów w polskich zakładach przemysłowych jest analizowana pod kątem sabotażu obcych służb.
- Jakie szczegóły wskazują na celowe podpalenie fabryki kluczowej dla produkcji polskich bezzałogowców.
- Co może łączyć zdarzenia w Skarżysku, Lublinie oraz Gdyni i jakie działania podjęły prokuratura i służby.
- Jakie słabości w systemie ochrony polskiego przemysłu zbrojeniowego ujawniły ostatnie wydarzenia.
W poniedziałek 31 sierpnia doszło do podpalenia zakładu Grupy WB w Skarżysku-Kamiennej, który jest częścią łańcucha firm produkujących bezzałogowce. Według słów jednej z osób znających kulisy sprawy, podpalacz działał tak, jakby doskonale wiedział, przez które okno wrzucić materiał zapalający, by wyrządzić najwięcej szkód.
Sabotaż w Skarżysku, ale produkcja już wznowiona
Jeszcze tego samego dnia małopolska prokuratura wszczęła śledztwo w „sprawie brania udziału w działalności obcego wywiadu przeciwko Rzeczypospolitej Polskiej i dopuszczenia się przestępstwa o charakterze terrorystycznym, polegającego na celowym wywołaniu 31 sierpnia 2026 r. pożaru na terenie przedsiębiorstwa WB Electronics w Skarżysku-Kamiennej poprzez podłożenie ładunku zawierającego materiały łatwopalne”.
Jednak dzięki temu, że pożar udało się szybko opanować, zakład, gdzie na co dzień pracuje ok. 150 osób, już wrócił do pracy. – Jestem wdzięczny naszym pracownikom i Straży Pożarnej za sprawność i szybkie działanie, dzięki któremu udało się opanować sytuację. Straż Pożarna pojawiła się po 10-12 minutach od momentu alarmu – mówi w rozmowie z „Rzeczpospolitą” Piotr Wojciechowski, prezes Grupy WB. – Zakład w Skarżysku wraca do normalnej pracy, odtworzenie tych zdolności to jest kwestia maksymalnie dwóch tygodni. Część produkcji, która była realizowana też w innych lokalizacjach, teraz została tam przeniesiona, inne zakłady będą po prostu nieco bardziej obciążone pracą – wyjaśnia.
Duży pożar w Lublinie w niedzielę
Dzień wcześniej, w niedzielę 30 sierpnia spłonął zakład JFG Composites przy ul. Kasprowicza w Lublinie. Tu akcja gaśnicza trwała znacznie dłużej – kilkudziesięciu strażaków walczyło z ogniem przez co najmniej sześć godzin. W zakładzie produkowano m.in. kompozyty do samolotów.
W tym przypadku Prokuratura Okręgowa w Lublinie prowadzi śledztwo w kierunku sprowadzenia zdarzenia mającego postać pożaru, zagrażającego życiu lub zdrowiu wielu osób albo mieniu w wielkich rozmiarach. – W toku postępowania prokuratura zweryfikuje wszelkie możliwe przyczyny powstania i rozprzestrzeniania się ognia. Wśród analizowanych hipotez procesowych badane są m.in. wersje dotyczące celowego podpalenia i powstania pożaru w wyniku awarii technicznej lub z przyczyn samoistnych – wyjaśnia prokurator Marcin Kozak. – Na obecnym, wstępnym etapie śledztwa brak jest podstaw do kategorycznego potwierdzenia lub wykluczenia którejkolwiek z przyjętych wersji zdarzenia.
W tym przypadku straty są być może większe niż w Skarżysku, prokuratura wstępnie szacuje je na ok. 20 mln zł.
W Gdyni spłonęła hurtownia zabawek. Tuż obok jest zakład zbrojeniowy
W podobnym czasie, w niedzielę między pierwszą a drugą w nocy wybuchł pożar hurtowni zabawek M&Z, która znajduje się w Gdyni przy ul. Chwaszczyńskiej 131 B. Jak podaje portal trojmiasto.pl, okoliczni mieszkańcy opowiadali o tym, że rozpoczęło się od serii wybuchów.
W budynku składowano wiele plastikowych produktów, więc gryzący dym unosił się w okolicy przez kilkanaście godzin. Jak informował Urząd Miasta w Gdyni, działania gaśnicze i dogaszanie pogorzeliska trwały jeszcze w poniedziałek. Obecnie nie są znane przyczyny pożaru. Warto jednak odnotować, że ok. 200 m od tego miejsca, przy ul. Chwaszczyńskiej 133 A, działa spółka Arex, która jest częścią zbrojeniowej Grupy WB.
Czytaj więcej
Polsce grożą rosyjskie incydenty sabotażowe oraz cyberataki na infrastrukturę krytyczną – ostrzega wiceszef MON Stanisław Wziątek. W obliczu zagroż...
Czy w Gdyni doszło do podpalenia? Czy można te pożary w Lublinie, Skarżysku-Kamiennej i Gdyni łączyć? – zapytaliśmy służby.
– W tej sprawie będzie śledztwo. Dokumentacja zostanie przekazana do Prokuratury Rejonowej w Gdyni – informuje nas aspirant Marek Kobiałko, oficer prasowy komendanta miejskiego policji w Gdyni. Najpewniej dokumenty do prokuratury trafią w środę bądź czwartek. Co dalej?
– To prokuratura zdecyduje, w którą stronę będzie zmierzać śledztwo. Jeśli prokurator zdecyduje o jego wszczęciu w kierunku podejrzenia działania obcych służb i dywersji, to wtedy może zadecydować o powierzeniu prowadzenia czynności Agencji Bezpieczeństwa Wewnętrznego – odpowiada Jacek Dobrzyński, rzecznik prasowy ministra koordynatora służb specjalnych.
Warto przypomnieć, że obecnie za ochronę zakładów zbrojeniowych odpowiadają same firmy, a nie policja czy wojsko. Jeśli np. firma chce postawić wyższy płot z drutem kolczastym na górze albo wprowadzić zakaz lotów nad danym obiektem, musi uzyskać pozwolenie od wojewody. Wiceminister spraw wewnętrznych i administracji Czesław Mroczek zapowiedział podniesienie jakości ochrony zakładów zbrojeniowych i przygotowanie rekomendacji, ale na razie nie podano szczegółów.