W lipcu 2026 r. Francja przekazała Ukrainie dokumentację techniczną pocisku manewrującego SCALP-EG oraz udzieliła prawa do jego licencyjnej produkcji na terytorium Ukrainy. W tym samym porozumieniu Paryż zezwolił również na licencyjną produkcję bomb kierowanych AASM Hammer i rakiet przeciwlotniczych Aster. Po miesiącu, 24 sierpnia, podczas wizyty w Kijowie, nowy brytyjski premier Andy Burnham ogłosił, że Wielka Brytania zgadza się na ujawnienie przez producenta tych rakiet, a zatem koncern MBDA, utajnionych danych o brytyjskich komponentach Storm Shadow/SCALP. Usunął tym samym ostatnią przeszkodę, która uniemożliwiała Kijowowi skorzystanie z udzielonej przez Paryż licencji.

Reklama
Reklama

Udostępnienie takiej licencji Ukrainie wywołało spore zaskoczenie i szeroką dyskusję w mediach, w tym branżowych. Podstawowe pytanie dotyczy oczywiście tego, czy Kijów będzie w stanie szybko uruchomić u siebie produkcję bardzo skutecznych rakiet manewrujących.

Pojawiła się też informacja, że Paryż i Kijów chciałyby uruchomienia produkcji jeszcze przed końcem 2026 roku. I na tym kończą się potwierdzone informacje. 

Czytaj więcej

Czy Ukraina broniłaby Estonii? Wołodymyr Zełenski: Nie jesteśmy w NATO

Storm Shadow to pocisk, który zmienił przebieg wojny na Ukrainie

Otrzymane od Zachodu pociski Storm Shadow (SCALP-EG to francuska nazwa tego pocisku) pod wieloma względami zmieniły przebieg wojny w sposób, w jaki nie zmienił jej żaden inny zachodni system uzbrojenia, dając Ukrainie realną możliwość prowadzenia głębokich uderzeń w siły rosyjskie i ich zaplecze.

Takie spektakularne uderzenie miało miejsce m.in. 22 września 2023 r., kiedy to dwa pociski odpalone z ukraińskiego Su-24 trafiły w budynek sztabu rosyjskiej Floty Czarnomorskiej w Sewastopolu. Doszło do tego w czasie, jak twierdzili Ukraińcy, gdy odbywało się tam spotkanie dowództwa floty.

Nie było to uderzenie odosobnione. Dziewięć dni wcześniej pociski Storm Shadow trafiły w stocznię w Sewastopolu, ciężko uszkadzając remontowany tam okręt podwodny Rostow-nad-Donem. Podobnych przypadków było więcej. W dużej mierze to właśnie te uderzenia „wypłoszyły” rosyjską flotę z Sewastopola, zmuszając ją do przebazowania okrętów do portu w Noworosyjsku. Pociski były też skutecznie używane przeciwko rosyjskim umocnionym punktom dowodzenia i łączności na froncie oraz na jego głębokim zapleczu.

W listopadzie 2024 r. Londyn i Paryż zgodziły się na użycie rakiet Storm Shadow przeciwko celom na terytorium Rosji. Na intensywną kampanię przeciw rosyjskiemu przemysłowi zbrojeniowemu z użyciem Storm Shadow trzeba było jednak poczekać niemal rok.

Jesienią 2025 r. ukraińskie lotnictwo uderzyło tymi pociskami w Briańskie Zakłady Chemiczne, produkujące proch, materiały wybuchowe i paliwo rakietowe. Miało to być jedno z pierwszych uderzeń tymi rakietami w głąb terytorium Rosji. 25 grudnia 2025 r. Storm Shadow trafiły w rafinerię w Nowoszachtyńsku w obwodzie rostowskim. W marcu Ukraińcy uderzyli w briańskie zakłady Kremnij-EL, jedne z największych rosyjskich producentów elektroniki, wytwarzające ponad 1 200 komponentów wykorzystywanych w rakietach, dronach, systemach obrony powietrznej i walki elektronicznej.

Czytaj więcej

Brytyjczycy przekażą Ukrainie tajną technologię rakietową

Precyzja, bardzo skuteczna penetracyjna głowica BROACH i lot na małej wysokości czynią ze Storm Shadow narzędziem, które zmusza Rosję do rozproszenia obrony powietrznej, ewakuacji kluczowych obiektów i przenoszenia produkcji dalej od granicy Ukrainy.

Możliwość produkcji, a nawet tylko montażu tych pocisków na miejscu i tym samym uniezależnienia się od skromnych mimo wszystko donacji Zachodu, byłaby dla Ukrainy kolejną jakościową zmianą. Pozwoli to nie tylko na zwiększenie liczby dostępnych pocisków, ale da także Ukraińcom dostęp do wiedzy, która na pewno nie pozostanie bez wpływu na ich własne projekty pocisków tej klasy.

Produkcja Storm Shadow na Ukrainie jeszcze w 2026 roku? Wątpliwości są uzasadnione

Kluczowe pytanie, które się w tym przypadku nasuwa, brzmi: czy uruchomienie linii produkcyjnych lub montażowych do końca tego roku jest w ogóle możliwe.

Wątpliwości co do tego, czy jest to realne, są uzasadnione. Jak słusznie podkreślają bowiem analitycy cytowani przez zachodnią prasę, budowa nowych zakładów i infrastruktury testowo-kalibracyjnej dla tego typu pocisku jest bardzo złożona, kosztowna i czasochłonna. W normalnych warunkach sama budowa potrzebnej infrastruktury produkcyjnej zajmuje przynajmniej dwa-trzy lata.

Zdaniem sceptyków ma to znaczenie o tyle, że z oświadczenia brytyjskiego premiera wynika, iż celem nie jest uruchomienie montażu rakiet z gotowych komponentów dostarczanych przez zachodnie firmy, ale pełne przekazanie wiedzy technicznej ukraińskim zakładom oraz umożliwienie lokalnej produkcji komponentów, montażu i certyfikacji. Chodzi zatem o stworzenie pełnego, samodzielnego łańcucha produkcyjnego.

Nie wyklucza to jednak tego, że początkowo na Ukrainie ruszy zapewne nie produkcja, ale montaż pocisków. Jeszcze niedawno scenariusz ten faktycznie należałoby wykluczyć, bo produkcja Storm Shadow była zawieszona. Jednak w 2025 roku MBDA przyjęło pierwsze od piętnastu lat zamówienie na te rakiety i wznowiło ich wytwarzanie. Dostarczanie zatem na Ukrainę komponentów umożliwiających w pierwszej fazie montaż pocisków i stopniowe budowanie kompetencji do pełnej ich produkcji jest jak najbardziej możliwe.

Ile trwa wyprodukowanie jednego pocisku manewrującego?

Znacznie ważniejsze jest natomiast pytanie o to, ile w przypadku pocisków Storm Shadow trwa cykl produkcyjny pojedynczego pocisku, a zatem czas od jego zamówienia, poprzez skompletowanie i zmontowanie wszystkich podzespołów, aż do wypuszczenia gotowego produktu. Ten w przypadku nowoczesnych rakiet potrafi bowiem trwać nawet dwa lata.

Pocisk manewrujący Tomahawk

Pocisk manewrujący Tomahawk

Foto: PAP

MBDA nie podaje, ile trwa cykl produkcyjny Storm Shadow. Dostępne są jednak dane innych producentów rakiet. I tak dla przykładu cykl produkcyjny pojedynczej amerykańskiej rakiety typu Tomahawk wynosi obecnie od 18 do 24 miesięcy, licząc od momentu zamówienia do przekazania gotowego wyrobu. Podobny cykl produkcyjny mają pociski do systemu Patriot, przy czym czas potrzebny na wyprodukowanie samego silnika dla pocisków PAC ma wynosić obecnie około 30 miesięcy. Dlatego silniki te są zamawiane z dużym wyprzedzeniem.

Z tego powodu jest wątpliwe, by w przypadku uruchomienia pełnej produkcji na Ukrainie czas potrzebny na stworzenie pojedynczego pocisku był krótszy niż dwa lata. Zatem nawet gdyby udało się uruchomić linię produkcyjną Storm Shadow jeszcze w tym roku, to pierwsze gotowe pociski z takiej linii trafiłyby do sił zbrojnych nie wcześniej niż w 2029 roku. Inaczej rzecz się ma z montażem z dostarczonych podzespołów, który efekty dałby szybciej. Ale też niewiele szybciej. Barierą nadal byłaby długość cyklu produkcji.

Większość ekspertów jest w tym przypadku jeszcze bardziej sceptyczna i twierdzi, że cały proces zajmie Kijowowi co najmniej kilka lat. Ukraina miałaby w związku z tym uzyskać zdolność do samodzielnej produkcji rakiet dopiero na początku lat trzydziestych. To jednak raczej zbyt pesymistyczna prognoza. Prawdopodobnie zacznie się od montażu pocisków z dostarczonych podzespołów, potem nastąpi uruchomienie produkcji małoseryjnej przed końcem obecnej dekady i ewentualne skalowanie produkcji w latach trzydziestych. O ile w tym czasie Ukraińcy samodzielnie nie skonstruują bardziej zaawansowanego pocisku. 

Stratus zamiast Storm Shadow. Zachód oddaje Ukrainie starą technologię

Warto zwrócić uwagę, że przekazanie Ukrainie licencji na produkcję pocisków Storm Shadow nie stanowi jakiegoś nadzwyczajnie hojnego gestu. W ręce Kijowa oddawana jest technologia i rakiety, które już wkrótce w arsenałach Francji i Wielkiej Brytanii mają zastąpić nowe, bardziej zaawansowane pociski.

Storm Shadow

Storm Shadow to pocisk manewrujący klasy powietrze-ziemia, opracowany przez MBDA dla Wielkiej Brytanii i Francji (tam pod nazwą SCALP-EG). To precyzyjny pocisk odpalany z samolotów (np. Su-24, Mirage 2000, Rafale, Eurofighter Typhoon, Tornado), o zasięgu deklarowanym na ponad 250 km, przy czym w praktyce, w zależności od wersji i profilu misji, często podawane są wartości od 300 do ponad 400 km, a niektóre źródła mówią nawet o 560 km. Storm Shadow leci na małej wysokości, omijając teren, ma głowicę penetracyjną BROACH do niszczenia umocnionych celów i system naprowadzania INS/GPS z korekcją w locie, co czyni go typową rakietą manewrującą, a nie bombą czy dronem.

W tym przypadku chodzi o rodzinę pocisków Stratus (dawniej oznaczoną jako FC/ASW). Prace nad nimi trwają od 2017 roku. Pociski te znajdują się dziś w zaawansowanej fazie rozwoju. Odpowiedzialna za projekt MBDA ujawniła w 2025 r. dwa warianty: poddźwiękowy Stratus LO o obniżonej wykrywalności służący do głębokich uderzeń oraz naddźwiękowy Stratus RS (prędkość Mach 3 do 5) służący do ataków na cele morskie, lądowe i systemy obrony powietrznej. Zgodnie z dostępnymi harmonogramami wejście tych pocisków do służby i zastąpienie rakiet Storm Shadow w arsenałach Francji i Wielkiej Brytanii zaplanowano na lata 2030 do 2035.

W lipcu Wielka Brytania ogłosiła przeznaczenie na program zastąpienia rakiet Storm Shadow rakietami Stratus środków w wysokości 1,4 mld funtów w latach 2026–2030. Co jednak istotniejsze, z opublikowanego wówczas Defence Investment Plan wynika, że Londyn odchodzi od wspólnych z Francją zakupów Storm Shadow i SCALP w wersji Mark 2, koncentrując się właśnie na programie Stratus oraz na tanich pociskach manewrujących nowej generacji, na które zarezerwowano 300 mln funtów. Brytyjczycy jasno więc komunikują, że przyszłość ich zdolności uderzeniowych nie leży już w rakiecie, której licencję właśnie przekazano Kijowowi.

W tym samym czasie Wielka Brytania wspólnie z Niemcami prowadzi prace nad opracowaniem kolejnego, nowego systemu uderzeniowego o zasięgu przekraczającym 2000 km. Ten system także miałby się pojawić w latach trzydziestych.

W konsekwencji w czasie, w którym Ukraina uzyska pełne zdolności do produkcji licencyjnych pocisków, Zachód wdroży już w ich miejsce nową generację, bardziej nowoczesnych systemów uderzeniowych o zwiększonym zasięgu. Ich produkcją zajmie się to samo MBDA, które dziś oddaje Ukrainie licencję na Storm Shadow.