Jak informuje portal Space24, za budowę systemu Rassvet (po polsku „Świt”) odpowiada firma Biuro 1440, wspierana finansowo i politycznie przez Kreml. W marcu 2026 r. Rosja umieściła na orbicie pierwszych 16 satelitów operacyjnych, a w lipcu wysłała kolejne 16 jednostek. Oba starty odbyły się z kosmodromu Plesieck przy użyciu rakiet Sojuz-2.1b.

Czytaj więcej

Spektakularna przemiana 800-letniego zamku. Stanie się główną atrakcją regionu

Satelity mogą niedługo spłonąć w atmosferze

Największe problemy dotyczą satelitów Rassvet nr 17 i nr 23. Od chwili wystrzelenia nie wykonały one żadnych zaobserwowanych manewrów podnoszenia orbity i stopniowo tracą wysokość. Obecnie znajdują się na średniej wysokości około 290 km i stopniowo zbliżają się do atmosfery. Jeśli sytuacja się nie zmieni, obie jednostki mogą zostać zniszczone.

To nie koniec problemów. Satelity z lipcowej misji również napotkały pewne trudności i znaczna część z nich znajduje się  poniżej docelowej wysokości operacyjnej. Chociaż niektóre z nich rozpoczęły już podnoszenie orbity, cały proces przebiega wolniej niż w przypadku pierwszej grupy. Żaden z wystrzelonych w lipcu satelitów nie przekroczył dotąd wysokości 360 km, podczas gdy docelowa orbita systemu znajduje się na poziomie około 800 km. Rosyjskie władze oraz Biuro 1440 póki co nie wyjaśniły przyczyn opóźnień.

Czytaj więcej

Wojsko wezwie na kwalifikację 245 tys. osób. Obecność jest obowiązkowa

Satelity Rassvet będą wspierać rosyjskie wojsko

Jak donosi Space24, program odnotował już pewne straty. W czerwcu w atmosferze spłonął satelita Rassvet nr 4, który po marcowym starcie również nie podniósł swojej orbity.

Rosja planuje, że do końca 2027 r. konstelacja będzie liczyć 292 satelity, a do 2035 r. aż 924. Choć system jest przedstawiany jako przedsięwzięcie komercyjne, ma również znaczenie militarne. Może ułatwić sterowanie dronami, pozyskiwanie danych wywiadowczych oraz zapewnić rosyjskim wojskom szybką łączność satelitarną działającą na podobnej zasadzie jak Starlink.