Ukraiński portal Oboronka opublikował wywiad z dowódcą 7. Brygady Artylerii „Gregit” Korpusu Gwardii Narodowej, ppłk. Witalijem Kornijenką. Ukraiński oficer przedstawił doświadczenia i wnioski z wojny rosyjsko-ukraińskiej.
Drony używane przez armie Rosji i Ukrainy
Jak drony zmieniły sposób walki artylerii?
Pojawienie się dronów w różnej formie wymusza wprowadzanie zmian w taktyce i technice wojskowej. Łatwiej niż kiedykolwiek jest naprowadzać ogień dział czy wyrzutni rakiet na cel, ale przeciwnik ma podobnie ułatwione zadanie. Na środki artyleryjskie polują uzbrojone drony i drony-pociski, więc działa trzeba bardziej chronić. Wreszcie drony wspierają łączność, a nawet logistykę.
Ppłk. Kornijenko dość detalicznie wyłożył zmiany, jakie zaszły w warunkach prowadzenia działań wojennych z punktu widzenia artylerzysty od lutego 2022 r. Wskazał na przykład, że na początku wojny artyleria miała względną swobodę manewru, bowiem drony – obserwacyjno-rozpoznawcze i uderzeniowe – nie były jeszcze powszechne. Dziś trudność sprawia nawet dotarcie na – przeważnie przygotowaną, zamaskowaną i ufortyfikowaną – pozycję. Zmieniła się też metoda samego prowadzenia ognia: wielokrotne salwy w ramach zapory ogniowej czy innego zadania przewidzianego nawet na kilka godzin są niewykonalne.
Zamiast nich stosuje się raczej ostrzał zwykle w 10 salwach, z których kilka to wstrzelanie się w cel. Taniej według oficera wychodzi operowanie dronami, które mają obecnie odpowiadać za nawet 95 proc. trafień (choć nie wiadomo, ile skutecznych).
Dlaczego artyleria nadal pozostaje niezbędna w erze dronów?
Wciąż jednak artyleria jest niezbędna, np. do realizacji zadań tam, gdzie przeciwnik dysponuje już rozwiniętymi zabezpieczeniami antydronowymi. Pocisku artyleryjskiego nie da się zakłócić, a zestrzelenie go jest ekstremalnie trudne, praktycznie niemożliwe. Podobnie w trudnej pogodzie drony nie mogą operować, 155 mm pocisk – zawsze.
Cała 7. Brygada Artylerii „Gregit” została zbudowana według koncepcji głębokiej współpracy dronów i artylerii. Drony bojowe mają odpowiadać za ogień kontrbateryjny i likwidację logistyki, zaś działa mają zapewniać wsparcie piechocie, blokować manewr przeciwnika oraz atakować wybrane obiekty. To oznacza wzajemne uzupełnienie się obu środków ogniowych. W ten sposób brygada oddziałuje powyżej 10 km w głąb ugrupowania nieprzyjaciela, choć czasem też bliżej. Co ciekawe, brygada testuje również bezzałogową logistykę.
Czytaj więcej
Polska firma z Wadowic zawiązała spółkę z ukraińskim producentem jednej z najlepiej sprawdzonych na wojnie ukraińsko-rosyjskiej haubic. Dzięki umow...
Co ciekawe, podstawowym działem ma być rodzima ukraińska 2S22 Bohdana. „Może nie jest najlepsza, ale jestem bardzo zadowolony z jej obsługi” – ocenia Kornijenko. Uzupełniają je działa ciągnione, np. najnowsze 2P22 Bohdana-B (ciągniona wersja działa samobieżnego), niedługo także krótkolufowa (L/39) odmiana Bohdany – Marta. Przy okazji Ppłk. Kornijenko zwrócił uwagę na znaczenie lokalnie dostępnej produkcji i serwisu – ułatwia to i przyspiesza proces naprawy uszkodzonego uzbrojenia.
Swoje zalety mają mieć też lżejsze 105 mm haubice, lecz także ciężkie działa 203 mm. Te pierwsze, otrzymywane m.in. od USA, mają oferować stosunkowo skryty ostrzał (choć na małą odległość 10-12 km), drugie zaś – potężną siłę ognia z uwagi na stukilogramowy pocisk.
Na marginesie ukraiński oficer zwrócił uwagę na jakość dostarczanej amunicji. Szczególnie „azjatycka” (prawdopodobnie indyjska) cechować ma się nietrzymaniem standardów. Padł przykład: ważący nominalnie 46 kg pocisk w rzeczywistości może ważyć ok. 1 kg więcej lub mniej, co istotnie wpływa na jego parametry balistyczne, a więc też celność.
Trudno polemizować z tezami frontowego oficera, który w dodatku faktycznie tworzył brygadę wokół nowego modelu. Rzeczywiście szerokie użycie dronów na polu walki sprawia, że coraz trudniej operować w sposób skryty i dynamiczny. W warunkach zastoju na froncie, wywołanego m.in. przez drony (w dyskusji na temat wojny na Ukrainie zupełnie pomija się m.in. słabość lotnictwa obu stron, znaczenie fortyfikacji czy min), taktyka wskazana przez ukraińskiego podpułkownika może być jedną z najlepszych możliwych.
Ostrożnie z wnioskami z Ukrainy. Silne lotnictwo i dalekosiężna artyleria zmieniłyby warunki na froncie
Jednocześnie trzeba wskazać dwa aspekty. Po pierwsze, Kornijenko mówi wyłącznie o tym, jak działa artyleria w jego brygadzie. Nie całość sił. Tymczasem artyleria (w tym drony bojowe, które można uznać za środek artyleryjski) jest tylko jednym z elementów sił połączonych i współpracuje z piechotą, siłami pancerno-zmechanizowanymi, rozpoznaniem, lotnictwem, itd. W odniesieniu do warunków wojny okopowej, niczym w 1916 r., przyjęty na Ukrainie model może być słuszny, ale nieuwzględnienie szerokiej współpracy z innymi broniami czy rodzajami sił zbrojnych w innej sytuacji się zemści. Po wtóre, ppłk. Kornijenko nie wspomina słowem o artylerii rakietowej – dalekosiężnej, o dużej sile rażenia i celnej.
O ile opisany model nieźle sprawdza się w warunkach wojny pozycyjnej, o tyle ona sama w sobie ewidentnie nie może dać Ukraińcom (i Rosjanom) zwycięstwa, jakkolwiek ono by nie miało wyglądać. Do tego potrzeba przejęcia inicjatywy i manewru. Jak go „uwolnić”? Zwraca na to uwagę sam Kornijenko: drony nie tworzą „stref śmierci” tam, gdzie stosowana jest obrona antydronowa.
Ponadto w hipotetycznej sytuacji, gdy przeciwnik Ukrainy (lub Rosji) dysponuje np. silnym lotnictwem (jak choćby NATO czy Chiny), rozbudowaną dalekosiężną artylerią rakietową oraz polega na manewrze, zasady gry się zmienią. W działaniach manewrowych nie sposób stosować przygotowanych zawczasu okopanych stanowisk ogniowych, chyba że w odwrocie. Także małe i lekkie działa ciągnione czy „strzelające ciężarówki” w typie Bohdany tracą atuty jako niedość ruchliwe: wymagają dłuższego przygotowania do walki, gorzej radzą sobie w terenie itd. Ergo, przejście do „roku 1918”, a najlepiej „1939” wymaga diametralnie różnego podejścia, narzędzi i taktyki.
Jeśli np. Polska czy Bałtowie nie chcą wykrwawiać się latami w zabłoconych okopach, generalicja i politycy muszą szukać alternatywnego sposobu osiągnięcia sukcesu.