Osiemnastego sierpnia na stronach Kancelarii Sejmu opublikowano odpowiedź Ministerstwa Obrony Narodowej na interpelację poselską nr 18517. Złożyła ją 10 lipca grupa posłów PiS, wśród których byli Fryderyk Kapinos, Mariusz Błaszczak i Ewa Leniart. Tematem interpelacji był brak zamówień dla PZL Mielec. W punkcie piątym posłowie zapytali o plany resortu w sprawie zakupu nowych samolotów M28 oraz modernizacji tych już eksploatowanych.

Czy MON gra na zwłokę w sprawie Bryzy?

Odpowiedzi udzielił sekretarz stanu w MON Paweł Bejda. Fragment dotyczący mieleckiego samolotu to zaledwie jedno zdanie, które brzmi: „aktualnie prowadzone są analizy dotyczące modyfikacji samolotów M-28 do wersji C-UAS (counter-unmanned aircraft systems, czyli system zwalczania bezzałogowców)”.

Czytaj więcej

Samolot z Mielca stanie się niszczycielem rosyjskich dronów. Polacy uczą się od Ukraińców

Pytanie miało dwie części. Odpowiedź dotyczy wyłącznie jednej. O zakupie nowych egzemplarzy resort nie napisał nic, mimo że to właśnie zamówienia produkcyjne były istotą interpelacji. W 2026 roku PZL Mielec kończy realizację kontraktu na 32 śmigłowce Black Hawk dla Filipin, a kolejne zlecenia to serie po dwie lub trzy sztuki. Pytanie o nowe M28 nie było więc wyłącznie pytaniem o sprzęt, a raczej o to, czy zakład dostanie zamówienia, a ludzie w nim zatrudnieni będą mieli pracę.

Trzy miesiące wcześniej ton wypowiedzi MON ws. planów dotyczących Bryz był inny. Gen. dyw. pil. Ireneusz Nowak, wówczas zastępca dowódcy, a obecnie Dowódca Operacyjny Rodzajów Sił Zbrojnych (DORSZ), zapowiadał, że pierwszy prototyp Bryzy trafi do modyfikacji do wariantu antydronowego natychmiast po podpisaniu umowy między Inspektoratem Wsparcia Sił Zbrojnych a wykonawcą. Wynikało z tego, że decyzja kierunkowa już zapadła, a otwarty pozostaje wyłącznie termin oraz szczegóły kontraktu.

Czytaj więcej

Defilada 2026. Jak zaprezentowało się Wojsko Polskie? Mamy się czego wstydzić?

Sierpniowe pismo tego nie potwierdza. Nie ma w nim mowy ani o postępowaniu, ani o pracach nad umową. Wystąpienie na konferencji branżowej (a taki charakter miała zapowiedź generała Nowaka) rządzi się innymi prawami, niż dokument podpisany przez sekretarza stanu i skierowany do Sejmu. W tym drugim przypadku waży się każde słowo. Sformułowanie „prowadzone są analizy” nie zobowiązuje do niczego i najczęściej oznacza, że danej sprawie niewiele się dzieje. 

Reakcja strony społecznej była jednoznaczna. NSZZ „Solidarność” PZL Mielec podsumowała odpowiedź resortu jako grę na zwłokę, wskazując, że w sprawie M28 ponownie ludzie odsyłani są do trwających analiz. Tymczasem zaplecze produkcyjne jest kompletne: gotowa platforma, pełne polskie prawa własności intelektualnej, deklarowany czas doposażenia od kilku tygodni do kilkunastu miesięcy. Brakuje jednak decyzji, która, sądząc po sierpniowej odpowiedzi na interpelację, wciąż nie zapadła i raczej nie zapowiada się, by miała zapaść szybko.

M28 Bryza miał zostać dostosowany do polowania na Shahedy

O jakim samolocie mowa? M28 to dwusilnikowy turbośmigłowiec krótkiego startu i lądowania, zdolny oderwać się z pasa liczącego niespełna 550 metrów, także trawiastego, i utrzymać się w powietrzu ponad sześć godzin. W polskim lotnictwie wojskowym służy dziś około 37 takich maszyn różnych wersji.

Dron Shahed-136

Dron Shahed-136

Foto: PAP

W wersji antydronowej chodzi o platformę lecącą z prędkością zbliżoną do Shaheda i zdolną patrolować wyznaczony sektor przez kilka godzin, czyli wykonującą misję, której nie opłaca się wykonywać przy wykorzystaniu myśliwców.

Producent zakłada architekturę otwartą: w najprostszej konfiguracji M28 Bryza przystosowana do polowania na drony byłaby wyposażona w głowicę elektrooptyczną i termowizyjną, stanowiska operatorów oraz karabiny maszynowe 7,62 lub 12,7 mm. Docelowo posiadałaby zdalnie sterowane stanowiska strzeleckie, kierowane rakiety kalibru 70 mm i byłaby zintegrowana z systemami dowodzenia. Wzorzec jest sprawdzony bojowo. Ukraińskie An-28, poradzieccy poprzednicy Bryzy, od miesięcy polują nocami na rosyjskie drony.