Z tego artykułu dowiesz się:

  • Ile kosztuje i kiedy zakończy się kluczowy program modernizacyjny Marynarki Wojennej.
  • Jakie kryteria zadecydowały o wyborze szwedzkiej oferty w programie „Orka”.
  • Na czym polegać będzie transfer technologii i współpraca przemysłowa ze Szwecją.
  • Jakie rozwiązanie pomostowe zapewni ciągłość zdolności operacyjnych do czasu dostaw.

W środę, podczas polsko-szwedzkich negocjacji międzyrządowych w Gdyni, doszło do zapowiadanego już od kilku miesięcy podpisania kontraktu na zakup trzech okrętów podwodnych A26. Dostarczy je koncern Saab Kockums AG. – Włożyliśmy dużo wysiłku i starań, by dziś doszło do podpisania tych dokumentów. Robimy to wszystko dla naszych dzieci i wnuków, by Morze Bałtyckie było obszarem pokoju i bezpieczeństwa. Te umowy mają znaczenie nie tylko dla naszej obronności. Ta współpraca ze Szwecją to kolejny impuls dla rozwoju naszego przemysłu – mówił premier Donald Tusk, podczas podpisania umowy.

Z kolei premier Szwecji, Ulf Kristersson, stwierdził, że relacje między Polską i Szwecją są najlepsze w całej historii. – Jesteśmy sojusznikami w NATO, jesteśmy członkami UE i partnerami strategicznymi nad Bałtykiem. Mamy wspólną historię, ale co jeszcze ważniejsze, mamy wspólną przyszłość – wyjaśniał szwedzki polityk. – Podpisujemy najważniejszą umowę dla polskiej Marynarki Wojennej. To jest najdłużej trwający program, który przez 30 lat nie miał finału. Z tych okrętów będą mogły także korzystać Siły Specjalne. Polscy podwodniacy rozpoczną swoje szkolenia już w tym roku – informował wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz.

Czytaj więcej

Polska kupuje okręty podwodne. Orka może być ostatnim wielkim kontraktem dekady

Jak zaplanowano dostawy? „Rok 2038 jest nie tylko datą finalną dostaw wszystkich okrętów, ale co ważniejsze, jest granicą osiągnięcia odtworzonych zdolności operacyjnych przez Siły Zbrojne RP w postaci zdolności do działania w domenie podwodnej przez okręty dostosowane do działania w uwzględnieniu specyficznej hydrologii Morza Bałtyckiego – z nowoczesnym uzbrojeniem, wyposażeniem, zabezpieczeniem logistycznym i technicznym oraz wyszkolonymi załogami. Dostawa pierwszego okrętu, zgodnie z oczekiwaniami strony polskiej, rozpocznie się w 2031 roku, zaś cały proces przekazywania jednostki zakończy się w 2032 r., co pozwoli na kompleksowe przeszkolenie załogi z personelu MW RP na docelowym okręcie oraz przeprowadzenie wymaganych umową pełnego zakresu prób morskich z polską załogą i pod dowództwem polskiego oficera” – informuje w swoim komunikacie Agencja Uzbrojenia, która jest odpowiedzialna za zawarcie tego kontraktu.

W środę podpisano również drugą umowę, która obejmuje leasing używanego okrętu podwodnego A17, za co w sumie zapłacimy ok. 800 mln zł przez sześć lat.

Zakup ma wzmocnić współpracę przemysłową

Ważnym aspektem przy zawieraniu tej umowy ma być także obszar przemysłowy. Polskie oczekiwania są takie, że ok. połowa kwoty, którą wydamy w Szwecji, wróci do nas w postaci inwestycji i wspólnych prac badawczo-rozwojowych, ale też kontraktów eksportowych dla naszej zbrojeniówki.

„Na mocy podpisanej umowy Saab Kockums AB dokona transferu technologii i kompetencji do polskiego przemysłu obronnego w zakresie realizacji czynności MRO, tj. utrzymania, napraw i przeglądów okrętów w całym cyklu życia oraz zapewnienia wsparcia technicznego, co pozwoli docelowo na pełną niezależność w serwisowaniu okrętów oraz modernizacji w cyklu życia jednostek” – informuje Agencja Uzbrojenia.

Jak to ma wyglądać w praktyce? Jak już informowaliśmy na łamach „Rz”, rozważane jest utworzenie joint venture między Polską Grupą Zbrojeniową i koncernem Saab, która właśnie za taki serwis ma odpowiadać, a dodatkowo także za rozwój podwodnych dronów czy torped. Na razie jednak brakuje konkretów – obie strony wyrażają chęć do współpracy, jednak nie wszystko jest już dopracowane.

Również w sferze rozmów i wyrażanych chęci pozostaje na razie zakup przez Szwedów okrętu Ratownik, który ma wyprodukować PGZ Stocznia Wojenna. Wartość tego kontraktu ma przekroczyć miliard złotych, Szwedzi wyrazili zainteresowanie, ale do podpisania umowy droga jest jeszcze daleka.

Walczyło 6 oferentów

Rozmowy o zakupie okrętów podwodnych w ramach programu „Orka” toczyły się już w Polsce od kilkunastu lat, ale przyspieszenia nabrały w 2025 r. Oferty złożyli producenci z sześciu krajów: Francji, Hiszpanii, Korei Południowej, Niemiec, Włoch i właśnie Szwecji. Rada Ministrów pod koniec ubiegłego roku przyjęła rekomendację, by rozpocząć negocjacje ze Sztokholmem.

Na jakiej podstawie? – Do całościowej analizy, oceny i wskazania kraju pierwszego wyboru przyjęliśmy dwa obszary. Pierwszy to był wynik analizy ze wstępnych konsultacji rynkowych (WKR), który był również sparametryzowany: poszczególne parametry taktyczne i techniczne okrętów zostały zważone i zmierzone. To było ponad 20 parametrów krytycznych dla Sił Zbrojnych. Na tej podstawie zrobiono ranking na etapie WKR – wyjaśniał na łamach „Rz” gen. Michał Marciniak, zastępca szefa Agencji Uzbrojenia, który był sekretarzem zespołu zadaniowego do wypracowania rekomendacji dotyczącej pozyskania okrętów podwodnych. – W drugim kroku zespół zadaniowy na podstawie poleceń Rady Ministrów dokonał analizy i parametryzacji 10 kolejnych kryteriów. To były głównie kryteria pod kątem gospodarczym czy przemysłowo-gospodarczym. Rząd skierował zapytania do wszystkich sześciu rządów biorących udział w postępowaniu. Co istotne, to była rozmowa na poziomie rządowym, a nie na poziomie przemysłowym – tłumaczył wojskowy.