O skuteczności zautomatyzowanych wież przeciwlotniczych mówił w poniedziałek płk Jurij Ihnat, szef zarządu komunikacji Dowództwa Sił Powietrznych Sił Zbrojnych Ukrainy, występując w ogólnokrajowym telemaratonie informacyjnym. Według niego zrobotyzowane stanowiska ogniowe zestrzeliły już odrzutowe drony bezzałogowe, w tym drony Gierań-5. Ihnat wyjaśnił, że systemy wykorzystują widzenie maszynowe (technologia, która pozwala komputerom rozumieć obrazy z kamery) i algorytmy do obliczania nastaw celowniczych, zaznaczając jednocześnie, że zastosowane w tym systemie uzbrojenie lufowe ma niewielki zasięg. Przyznał też, że początkowo podchodził do tych rozwiązań sceptycznie.
Rosyjski dron odrzutowy Gierań-5
Dzień później Ihnat potwierdził portalowi UNITED24 Media, że rozmieszczone w Kijowie urządzenia to ukraińskie wieże Sky Sentinel. Strona ukraińska nie podała jednak liczby przechwyceń ani nie opublikowała nagrań konkretnych zestrzeleń. Chwilowo mamy więc do czynienia z oficjalną deklaracją sukcesu, a nie z dającym się niezależnie zweryfikować zastosowaniem bojowym.
Gierań-5, dron groźny jak pocisk manewrujący. Szybszy niż Shahed
Aby zrozumieć, dlaczego Ukraińcy sięgają po takie rozwiązania, trzeba przyjrzeć się przeciwnikowi. Gierań-5 to kolejny etap ewolucji rosyjskich dronów uderzeniowych dalekiego zasięgu. Przypomnijmy, że klasyczny Gierań-2, będący rosyjską wersją irańskiego Shaheda-136, napędzany jest silnikiem tłokowym i leci z prędkością około 180 km/h. Dron ten jest głośny i powolny, co przez lata pozwalało Ukraińcom zwalczać go nawet z karabinów maszynowych mobilnych grup ogniowych.
Gierań-5 to zupełnie inny typ drona. Według portalu War & Sanctions prowadzonego przez ukraiński wywiad wojskowy HUR, dron ten ma maksymalną masę startową około 850 kg, głowicę bojową o masie 90 kg, prędkość przelotową od 450 do 600 km/h, zasięg około 950 km i pułap do 6 km. W praktyce lata jednak najczęściej na wysokości od 200 do 3 000 m, a w powietrzu może pozostawać przez około dwie godziny. Napędza go silnik turboodrzutowy. Rurowy kadłub z klasycznym usterzeniem upodabnia go bardziej do taniego pocisku manewrującego niż do „klasycznego” Shaheda. Ukraiński wywiad po raz pierwszy poinformował o bojowym użyciu tej konstrukcji 11 stycznia.
Przy prędkości kilkuset kilometrów na godzinę strzelec obsługujący karabin ręcznie ma zaledwie kilka sekund na przejęcie tak szybko poruszającego się celu, wyliczenie wyprzedzenia i oddanie skutecznej serii. Gierań-5 lecący z prędkością 600 km/h pokonuje kilometr w około sześć sekund.
Wieżyczki Sky Sentinel. Zamiast człowieka z karabinem, karabin z „elektronicznym okiem”
Sky Sentinel łączy wielkokalibrowy karabin maszynowy M2 Browning kalibru 12,7 mm (naboje 12,7 × 99 mm NATO) z głowicą optoelektroniczną, dalmierzem, napędami wieży i zautomatyzowanym modułem kierowania ogniem. Warto przy tym sprostować częsty błąd: określenie „.50-caliber” z materiałów anglojęzycznych oznacza kaliber 0,50 cala, a nie „kaliber 50” w znaczeniu europejskim, który oznaczałby pociski 50 mm.
Czytaj więcej
Rosyjskie drony odrzutowe latają od dwóch i pół do trzech razy szybciej od Shahedów. Problem z nimi mają Ukraińcy, wnioski z ich pojawienia się na...
Sky Sentinel dobrze oddaje charakter ukraińskiej inżynierii wojennej. To rozwiązanie tanie i szybkie we wdrożeniu, które łączy karabin zaprojektowany przez Johna Browninga pod koniec I wojny światowej z optoelektroniką i oprogramowaniem obliczającym tor lotu celu rodem z XXI wieku.
Zastosowany przez Ukraińców system ma działać automatycznie. Wieża otrzymuje wstępne dane o celu z radaru, następnie przejmuje go własnymi czujnikami optycznymi i śledzi. Oprogramowanie oblicza prędkość, tor lotu, odległość i punkt wyprzedzenia, czyli miejsce, w którym pociski powinny spotkać się z dronem. Według publicznie podawanych parametrów wieża obraca się w zakresie 360 stopni i może zwalczać cele lecące z prędkością do 800 km/h.
Otwarta pozostaje kwestia autonomii. Publiczne opisy systemu są pod tym względem niespójne. Część przedstawia Sky Sentinel jako system samodzielnie realizujący cały cykl zwalczania celu, inne wskazują, że ostateczną zgodę na otwarcie ognia wydaje jednak operator. Możliwe, że chodzi o różne tryby pracy lub konfiguracje, czego dziś nie da się w oparciu o dostępne dane rozstrzygnąć. Dlatego ostrożniej jest mówić o systemie „wspomaganym przez sztuczną inteligencję” niż o broni w pełni autonomicznej. Podobnie należy traktować słowa Ihnata, że AI „wyeliminowała błąd ludzki”. Automatyzacja skraca czas reakcji i ogranicza ryzyko pomyłki operatora, ale nie usuwa błędów klasyfikacji celu, pomiaru, oprogramowania czy mechaniki, nie mówiąc już o wyeliminowaniu wpływu pogody na skuteczność systemu naprowadzania.
Ukraińskie nieba ma bronić kilkadziesiąt wież Sky Sentinel. Na razie jest ich 12, pilnują mostów w Kijowie
Prezydent Wołodymyr Zełenski poinformował 4 października, podczas konferencji z kanclerzem Niemiec Friedrichem Merzem, że w Kijowie ustawiono już ponad 12 takich wież, a osiem kolejnych modułów ma trafić do obwodu kijowskiego. Docelowo stanowisk tego typu ma być kilkadziesiąt.
Wcześniej fundacja UNITED24 zebrała około 3,3 mln dol. na 22 zestawy Sky Sentinel, z których pięć trafiło w sierpniu do 636. Samodzielnego Przeciwlotniczego Batalionu Karabinów Maszynowych działającego w obwodzie sumskim.
Czytaj więcej
Polska Grupa Zbrojeniowa pokazuje na MSPO w Kielcach pluton ogniowy systemu antydronowego SAN. To pierwsza publiczna prezentacja. Pluton składa się...
Wybór lokalizacji stanowisk w Kijowie nie jest przypadkowy. Część wież ustawiono przy mostach, a to właśnie przeprawy przez Dniepr stały się w ostatnich dniach celem intensywnych rosyjskich ataków. Rozmieszczenie przy obiektach o kluczowym znaczeniu dla funkcjonowania miasta pozwala wykorzystać ograniczony zasięg wież tam, gdzie atak jest najbardziej prawdopodobny.
Ważnym czynnikiem przemawiającym za wykorzystaniem systemu jest koszt. Jedna wieża ma kosztować około 150 tys. dol., czyli mniej niż wiele typów rakiet przeciwlotniczych używanych do zwalczania dronów. To z jednej strony sposób na oszczędzanie drogich pocisków, z drugiej rozwiązanie o wyraźnie ograniczonej roli. Sky Sentinel ma być ostatnim pierścieniem obrony wokół infrastruktury krytycznej. Nie jest natomiast w stanie zastąpić systemów rakietowych, lotnictwa czy dronów przechwytujących.
Wieża Sky Sentinel. Rozwiązanie na ostatni kilometr obrony
Ograniczenia systemu wynikają z jego natury. Ihnat podał agencji AFP, że praktyczny zasięg wieży wynosi około kilometra lub nieco więcej, przy sprzyjającym kącie podejścia celu. W części publikacji pojawia się szacunek rzędu 2 km, ale wypowiedź Ukraińca wydaje się bardziej miarodajna. Ihnat przyznał zresztą, że system „nie jest panaceum” na problemy ukraińskiej obrony antydronowej. Dron musi wejść w stosunkowo niewielką strefę rażenia wieży. Może ją ominąć, jeśli nadleci na zbyt dużej wysokości, spoza dogodnego sektora obserwacji albo trasą niepokrytą przez rozmieszczone stanowiska.
Czytaj więcej
Wielka Brytania zapowiada dodatkowy parasol atomowy nad państwami JEF. Polski w tym gronie nie ma. Warszawa liczy na USA i uczestniczy we francuski...
Wieża strzela konwencjonalną amunicją 12,7 mm, która po opuszczeniu lufy leci po torze balistycznym bez możliwości korekty. Na wynik wpływają jakość danych radarowych, widoczność, pogoda, stabilność podstawy, dokładność pomiaru odległości oraz błędy w przewidywaniu toru lotu celu.
Analiza amerykańskiej armii wymienia krótki zasięg i podatność na złą pogodę jako zasadnicze słabości systemu. Jest też problem, o którym mówi się rzadziej. Pociski wystrzeliwane nad zabudową miejską i szczątki strąconych dronów same stanowią zagrożenie. Nieprzypadkowo ukraińskie komunikaty ponownie apelowały do mieszkańców, by podczas alarmów nie przebywali przy oknach.
W części publikacji pojawiają się dane o przechwytywaniu od 50 do 70 proc. dronów odrzutowych i od 85 do 92 proc. klasycznych Shahedów. A warto pamiętać, że są to wskaźniki dotyczące całego ukraińskiego systemu obrony powietrznej, a nie samych wież Sky Sentinel. Nie ujawniono liczby Gierani-5 strąconych przez wieże, zużycia amunicji na jedno przechwycenie ani odsetka udanych prób zestrzelenia. Procentowych danych zbiorczych nie można zatem przypisywać temu konkretnemu typowi uzbrojenia.
Jakie znaczenie mają dla Polski ukraińskie doświadczenia z wieżami Sky Sentinel?
Trzeba podkreślić, że ukraińskie doświadczenia mają dla nas bezpośrednie znaczenie. Duża prędkość Gierania-5 sprawiła, że skuteczność ukraińskiej obrony przeciwdronowej wyraźnie spadła.
Jednym z elementów polskiej odpowiedzi na zagrożenie dronowe jest program SAN, w ramach którego zamówiono 18 modułów bateryjnych dla jednostek przeciwlotniczych polskich dywizji. To system, którego jednym z elementów jest stanowisko wyposażone w automatyczny karabin wielolufowy, który zyskał miano „Potwora z Tarnowa”.
Po wtargnięciu rosyjskich dronów nad Polskę we wrześniu 2025 r. zmieniło się też podejście lotnictwa do zwalczania dronów. Szuka ono obecnie tańszych od rakiet AMRAAM środków zwalczania bezzałogowców, takich jak laserowo naprowadzane pociski APKWS II.
Przykład Sky Sentinel pokazuje, że w obronie przed dronami liczy się nie pojedynczy, efektowny system, lecz warstwowa architektura, w której każdy element ma swoje miejsce. Tania wieża z karabinem maszynowym może zatrzymać drona, który przedarł się przez wcześniejsze warstwy, ale tylko wtedy, gdy znajdzie się w jej niewielkiej strefie rażenia. I o tych ograniczeniach takich systemów nie wolno zapominać.
Rosjanie z pewnością będą próbowali ograniczyć skuteczność nowego systemu, zmieniając trasy i profile lotu, zwiększając prędkość dronów albo atakując z kierunków słabiej chronionych. Każda z tych zmian może skrócić czas reakcji i utrudnić naprowadzenie, choć nie musi automatycznie pozbawić wież skuteczności. Obecnie to jednak w miarę skuteczny i tani środek obrony, który jest dla Kijowa stosunkowo łatwo dostępny.