Niemiecki minister finansów Lars Klingbeil przedstawił 6 lipca projekt budżetu państwa na 2027 r. Łącznie wydatki mają wynieść 555,4 mld euro, co stanowi wzrost o ponad 20 mld euro względem tego roku (524,5 mld euro).
Niemiecka sytuacja finansowa nie jest dzisiaj najlepsza. Komisja Europejska w swoich tegorocznych prognozach szacuje, że deficyt budżetowy wzrośnie z 2,7 proc. PKB w 2025 r. do 4,1 proc. PKB w 2027 r. Chociaż liczby te mogą nie wydawać się alarmujące (dla porównania w Polsce w 2025 r. deficyt wyniósł aż 7,3 proc. PKB), to należy pamiętać, że Niemcy są bardzo konserwatywni pod tym względem. W latach 2013-2019 notowali oni szereg nadwyżek budżetowych (rekordowa w 2018 roku wynosiła 1,9 proc. PKB), co pozwoliło obniżyć w tym okresie poziom długu publicznego z 79,4 do 58,7 proc. PKB.
Wydawać by się mogło, że w obecnej sytuacji niemiecki rząd ponownie będzie prowadził szeroko zakrojoną konsolidację fiskalną. Tak się jednak nie dzieje. Są w budżecie pozycje, które tracą na znaczeniu. Dobrym przykładem może być zmniejszenie o 3 mld euro kwoty przeznaczonej na Fundusz Klimatu i Transformacji. Dużo dodatkowych środków trafi jednak do resortu obrony. Proponowany plan finansowy musi zatwierdzić niemiecki parlament. Ma na to czas do końca roku, a głosowanie odbędzie się jesienią.
Niemiecki rząd przyznaje: Zrównoważony budżet przed Władimirem Putinem nas nie obroni
Twarde liczby potwierdzają, iż Niemcy przez lata nie realizowali wyznaczonego przez NATO poziomu wydatków na obronność na poziomie 2 proc. PKB. Najnowsze raporty NATO wskazują, że jeszcze w 2023 r. (czyli rok po rosyjskiej inwazji na Ukrainę) Niemcy na obronę przeznaczyli zaledwie 1,61 proc. PKB. Dla porównania w tym samym roku Polska wydała na potrzeby obronne 3,27 proc. PKB.
W czasie poniedziałkowej konferencji prasowej wicekanclerz i minister finansów Niemiec Lars Klingbeil stwierdził, że zrównoważony budżet nie obroni Niemiec przed Władimirem Putinem, symbolicznie odcinając się od dotychczasowego, bardzo zachowawczego podejścia Berlina do tematu zbrojeń. – Musimy w jak najkrótszym czasie nadrobić trzy dekady, podczas których nasza armia była hamowana z powodu ograniczeń budżetowych – dodał polityk.
Niemieckie wydatki na obronę dynamicznie rosną od 2024 r., gdy wyniosły 66,9 mld euro. Na ten rok zaplanowano łącznie 108,2 mld euro, z czego 82,7 mld euro w ramach budżetu (co stanowi ok. 16 proc. całego budżetu centralnego) oraz 25,5 mld euro ze specjalnego, pozabudżetowego funduszu Sondervermögen Bundeswehr. W 2027 r. blisko 20 proc. niemieckiego budżetu, czyli 109,7 mld euro, ma zostać przeznaczone na obronę. Do tej kwoty należy doliczyć także 30 mld euro, które będą pochodzić z Sondervermögen Bundeswehr.
Niemiecki czołg Leopard 2A6 w trakcie szkolenie poligonowego.
Daje to łączną kwotę na poziomie 139,7 mld euro. To ok. 2,5 proc. PKB Niemiec prognozowanego na 2027 r. Niemcy nie zamierzają na tym poprzestać. Budżet na obronę w 2029 r. ma wynieść 162,9 mld euro, co pozwoli spełnić warunek 3,5 proc. PKB wydatków na ten cel.
W 2030 r. Niemcy planują przeznaczyć na resort obrony 183,7 mld euro. Kwota ta będzie stanowić 29 proc. całego budżetu centralnego Niemiec. 73 proc. wzrostu budżetu Niemiec w latach 2025-2030 będzie wynikało z wyższych wydatków na potrzeby resortu obrony. Warto jednak zaznaczyć, że niemiecki budżet centralny jest znacznie mniejszy (względem PKB) niż ten w Polsce. W Niemczech znacznie większą rolę odgrywają za to budżety landów.
Niemcy już wydają na armię dwa razy więcej niż Polska. Ta różnica będzie rosnąć na naszą niekorzyść
Niemicy zamówiły w ostatnich latach sprzęt warty dziesiątki miliardów euro. Na liście znalazło się m.in.: 35 myśliwców F-35A Lightning II, 60 ciężkich śmigłowców transportowych CH-47F Chinook, 58 myśliwców Eurofighter Typhoon, izraelski system obrony przed pociskami balistycznymi Arrow 3, kilkaset bojowych wozów piechoty Puma czy cztery okręty podwodne 212CD.
Wszystko wskazuje na to, że to nie koniec wielkich zakupów. Niemcy planują m.in. powiększyć flotę 53 samolotów transportowych A400M o kolejne 10-20 sztuk.
Warto w tym miejscu zestawić niemieckie wydatki z polskimi. W 2025 r. Polska na obronę przeznaczyła ok. 4,3 proc. PKB. Jako jednak, że nasza gospodarka jest znacznie mniejsza od niemieckiej, nominalne wydatki Niemców są nieporównywalnie większe i ta dysproporcja będzie w najbliższych latach rosnąć (z powodu drastycznego wzrostu niemieckich inwestycji w obronę).
Dwa myśliwce Eurofighter z Luftwaffe podczas tankowania powietrznego z A400M w drodze na ćwiczenia Desert Flag 2025 w Zjednoczonych Emiratach Arabskich.
Polska w 2026 r. planuje wydać na swoją obronność ok. 201 mld zł. W ciągu ostatnich kilku lat nie udawało się zrealizować zaplanowanych wydatków, ale nawet zakładając optymistycznie, że tym razem stopień realizacji wyniesie 100 proc., da to kwotę ok. 47 mld euro. Dla porównania, Niemcy w tym roku planują wydać 108,2 mld euro, a w przyszłym 139,7 mld euro. Nominalne wydatki Berlina są więc ponad dwukrotnie wyższe niż polskie i będą w najbliższych latach rosnąć szybciej od polskich.
Różnice pojawiają się także w strukturze wydatków. W 2024 r. wydatki osobowe wyniosły w niemieckim budżecie obronnym 22,4 mld euro (z 66,9 mld łącznego budżetu), a w 2026 r. mają wynieść 24,7 mld euro. Można więc bezpiecznie szacować ich wzrost do ok. 26 mld euro (ze 139,7 mld euro) w 2027 r.
W Polsce kwoty te rosną znacznie szybciej. Wydatki osobowe (rozumiane jako koszty poniesione z tytułu pensji, świadczeń, uposażeń oraz emerytur dla żołnierzy i pracowników resortu) wzrosły z 31,1 mld zł w 2023 r. do 43,1 mld zł w 2025 r. W tym czasie wydatki na zbrojenia zwiększyły się z 111 do 169 mld zł. Oznacza to, że ok. 20 proc. wzrostu wynikało wyłącznie z wyższych wydatków osobowych (nie licząc kosztów związanych z wyżywieniem, ogrzewaniem czy zakupów mundurów). W Niemczech wydatki osobowe będą odpowiadać za jedynie ok. 5 proc. planowanego wzrostu w latach 2024-2027.
Bojowy wóz piechoty Marder ma zostać w najbliższych latach zastąpiony przez nowsze Pumy.
Należy przy tym zaznaczyć, że w Polsce jest to wynik gwałtownego wzrostu liczebności Sił Zbrojnych RP. Jeszcze w 2015 r. liczyły one ok. 100 tys. żołnierzy. W momencie wybuchu wojny na Ukrainie w Wojsku Polskim służyło niecałe 150 tys. osób. Wzrost w latach 2015-2021 wynikał głównie z powstanie Wojsk Obrony Terytorialnej, w których służyło na koniec 2021 r. 32 tys. żołnierzy). W pierwszym półroczu 2026 r. liczba wszystkich żołnierzy w Wojsku Polskim wzrosła o ok. 3 tys. do poziomu ponad 220 tys. Tymczasem liczebność niemieckiej armii utrzymuje się na podobnym poziomie od wielu lat i wynosi obecnie ok. 186 tys.