Jak ważny był szczyt wschodniej flanki w Gdańsku?

To już drugi szczyt, który pokazał jedność siedmiu państw członkowskich (uczestniczyli w nim przedstawiciele: Polski, Estonii, Finlandii, Litwy, Łotwy, Rumunii, Szwecji oraz Komisji Europejskiej). Była to okazja, żeby omówić zarówno bardzo praktyczne, konkretne kwestie związane z projektem Eastern Flank Watch, jak i szersze zagadnienia – w jaki sposób region wschodniej flanki może rozwijać swoje zdolności obronne, które są ważne nie tylko dla regionu, lecz dla całej Europy. Kraje flanki wschodniej naprawdę biorą na siebie dużą odpowiedzialność, inwestując znaczącą ilość zarówno własnych środków, jak i tych pochodzących z pożyczek. Dlatego region powinien mieć solidarne wsparcie ze strony całej Unii Europejskiej. W konkluzjach przyjętych podczas ostatniego posiedzenia Rady Europejskiej bardzo wyraźnie podkreślono znaczenie właśnie tego projektu Eastern Flank Watch.

Czy uważa pan, że nieobecność w Gdańsku prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego miała znaczenie dla przebiegu szczytu? Czy była jakoś komentowana?

Tego typu kwestie dwustronne zawsze mają znaczenie, ale nie wpłynęło to w żaden istotny sposób na to, o czym dyskutowano zarówno na sesji plenarnej, jak i na szczycie. A obecność wielu firm przemysłu obronnego – z Ukrainy, z Polski i z całej Europy – oraz rozmowy i dyskusje przy okrągłym stole, które dotyczyły integracji ukraińskiego i europejskiego przemysłu obronnego, miały ogromną wartość.

Unijny komisarz ds. obronności i przestrzeni kosmicznej: Flanka wschodnia potrzebuje pomocy nie tylko w rozwijaniu samych zdolności obronnych

Które tematy były szczególnie ważne?

Tak jak już wspomniałem, szczyt był poświęcony rozwojowi zdolności obronnych regionu wschodniej flanki. To zasługuje na dużą uwagę ze strony instytucji Unii Europejskiej. Jako Komisja rozwijamy europejskie projekty obronne będące przedmiotem wspólnego zainteresowania, tzw. EDPCI (European Defense Projects of Common Interest). Eastern Flank Watch to jeden z najważniejszych z nich. Już wkrótce sfinalizujemy w Komisji naszą ocenę wszystkich pięciu projektów. Po zatwierdzeniu przez Radę uzyskają one europejski status o bardzo dużym znaczeniu, co otworzy drzwi do uzyskania dostępu do funduszy i grantów Unii Europejskiej z programu EDIP. Na finiszu obecnych wieloletnich ram finansowych (MFF) środki są ograniczone, ale z przyszłymi wieloletnimi ramami po 2027 r. projekty te będą mogły uzyskać znacznie większe wsparcie ze strony UE.

Czytaj więcej

Dwa kraje NATO ostrzegają przed rosyjską prowokacją. Ma dotyczyć krajów bałtyckich lub Polski

Z pewnością musimy też patrzeć – i o tym właśnie mówiliśmy – że ten region Europy potrzebuje pomocy w rozwijaniu nie tylko samych zdolności obronnych, ale także zdolności, które można nazwać niezbędnymi dla gotowości obronnej. Chodzi o mobilność wojskową, bezpieczeństwo dostaw energii, zaplecze medyczne – wszystko, czego naprawdę potrzeba, by być gotowym do obrony siebie i całej Unii.

Powinniśmy się też zastanowić – i mam nadzieję, że będzie to zadanie kolejnych wieloletnich ram finansowych – jak wspierać region, żeby wzmocnić jego odporność gospodarczą i społeczną. Tego właśnie dotyczył lutowy komunikat Komisji Europejskiej. Ten obszar Europy potrzebuje wielopoziomowej pomocy, aby zachować swoją odporność, zwłaszcza gdy z powodu wojny oraz presji militarnej ze strony Rosji widzimy spadek wielu trendów gospodarczych. I właśnie dlatego temat odporności gospodarczej i tego, jak możemy ją wspierać za pomocą instrumentów Unii Europejskiej, staje się bardzo ważny.

Te projekty są dość kosztowne. Jak wygląda wycena pięciu projektów EDPCI?

Będziemy mieć dokładniejszą ocenę, gdy sfinalizujemy całą procedurę, ale z pewnością jest już jasne, że fundusze będą potrzebne i to nie tylko na te projekty, które teraz zatwierdziliśmy jako EDPCI. Musimy też dostrzec wyzwanie polegające na tym, że gdy Amerykanie zaczną się wycofywać militarnie z Europy – co zapowiedzieli i co planują zrobić – dotyczy to nie tylko liczby żołnierzy, ale także tzw. strategicznych komponentów wsparcia (strategic enablers). Będziemy musieli zainwestować w to dość dużą kwotę i jest jasne, że z samych funduszy UE z kolejnych wieloletnich ram finansowych, które zakładają zwiększenie wydatków na obronność pięciokrotnie, nie wystarczy środków, by jednocześnie wspierać wschodnią flankę oraz pozostałe projekty i budować wszystkie potrzebne strategiczne komponenty wsparcia. Trzeba pamiętać, że największe środki finansowe na obronność w Europie są przeznaczane na poziomie krajowym. Jeśli policzymy wszystkie wydatki na obronność planowane przez państwa członkowskie na kolejne 10 lat – zakładając, że zrealizują to, do czego zobowiązały się w ramach NATO, czyli zwiększą wydatki na obronność do 3,5 proc. – to będzie to kwota około 7 bln euro.

Zastąpienie wycofujących się z Europy Amerykanów będzie kosztować 500 miliardów euro

Czy nie sądzi pan jednak, że konieczne będzie uruchomienie nowych funduszy UE na te cele?

Będziemy musieli przedyskutować, jak możemy to sfinansować. Chodzi choćby o tzw. strategiczne komponenty wsparcia, które obecnie są zapewniane przez USA – jak np. zdolności do tankowania w powietrzu, niektóre zdolności kosmiczne, zdolności ciężkiego transportu lotniczego itd. Niedawno niemieccy eksperci z tzw. grupy eksperckiej Sparta to Zero opublikowali dokument, w którym ocenili, co będziemy musieli zrobić, by zastąpić to amerykańskie wsparcie, ile to będzie kosztować i jak długo potrwa. Według nich możemy zbudować te zdolności w ciągu najbliższych pięciu do dziesięciu lat, ale będzie to kosztować około 500 mld euro. To duża kwota, znacznie większa niż będzie dostępna w kolejnych wieloletnich ramach finansowych po 2027 r.

Czytaj więcej

Pete Hegseth wzywa do resetu NATO. Zapowiada przegląd sił USA w Europie. „Niektórzy go nie przejdą”

Przypomnę, że w kolejnych ramach będziemy mieć łącznie – jeśli państwa członkowskie poprą propozycję Komisji Europejskiej – około 130 mld euro na obronność i przestrzeń kosmiczną, co oznacza, że na samą obronność możemy mieć około 70 mld euro. To oczywiście znacznie mniej niż wspomniane 500 mld euro na strategiczne komponenty wsparcia. Jak wspominałem, na poziomie krajowym łączna kwota może sięgnąć około 7 bln euro w najbliższych dziesięciu latach. Więc pytanie brzmi, jaki powinien być mechanizm, który pozwoliłby państwom członkowskim wydać przynajmniej część tych środków na rozwój wspólnych, ogólnoeuropejskich projektów.

Czy ma pan wrażenie, że mamy konsensus w Komisji i w Parlamencie Europejskim w tej sprawie?

Dyskusje się już zaczynają, rośnie zrozumienie, że będziemy musieli rozwinąć własne zdolności obronne czy też to, co Amerykanie nazywają główną europejską odpowiedzialnością za obronę konwencjonalną. To zrozumienie jest coraz szersze i myślę, że staje się powszechne. Coraz więcej uwagi i dyskusji zaczyna toczyć się w różnych formatach w Europie na temat tego, co możemy nazwać instytucjonalną gotowością obronną i europejską architekturą bezpieczeństwa. Bardzo ważne oświadczenie złożyła niedawno tzw. grupa E5 Plus, która zebrała się w Berlinie, gdzie obecne były Polska, Niemcy, Francja, Włochy i Wielka Brytania. Dyskutowano tam, jak odpowiedzialność za europejską obronę powinna być realizowana przez Europejczyków. Znalezienie wspólnych rozwiązań i pomysłów zajmie trochę czasu, ale musimy to zrobić. Mam nadzieję, że będzie w tym bardzo pomocne przygotowanie europejskiej strategii bezpieczeństwa.

Wracając do projektów EDPCI: który z nich był w centrum zainteresowania pana gdańskich rozmówców?

Celem projektu Eastern Flank Watch jest budowa zdolności umożliwiających państwom członkowskim od Bałtyku po Morze Czarne obronę przed wtargnięciem wrogich lub niebezpiecznych dronów. Chodzi też o budowę obok muru antydronowego także bariery w terenie, która ograniczyłaby zdolności przeciwnika do przemieszczania się, do przekroczenia granicy i wejścia na nasze terytoria. W tym projekcie uczestniczą nie tylko państwa członkowskie UE z wschodniej flanki, ale także Ukraina. I z pewnością jej doświadczenie jest kluczowe, by kraje wschodniej flanki skutecznie rozwinęły ten projekt.

Czy ten projekt zostanie połączony z ukraińskim systemem obronnym?

Ukraina jest potencjalnym partnerem, zgodnie z naszym rozporządzeniem, tzw. Europejskim Programem Przemysłu Obronnego (EDIP), który stanowi podstawę prawną rozwoju projektów EDPCI. Ten program ma bardzo jasny zapis, że Ukraina może uczestniczyć w rozwoju projektów EDPCI, które zostaną uzgodnione przez Radę UE. I Ukraina wykazuje zainteresowanie udziałem w kilku z tych, które właśnie omawiamy, między innymi Eastern Flank Watch. O tym, jaka będzie w nich rola Ukrainy, zdecydują kraje, które rozwijają projekt. Ale pomożemy państwom członkowskim i Ukrainie, gdy wykorzystamy sprawdzone w boju ukraińskie doświadczenie jako podstawę rozwoju projektu, który będzie też musiał być interoperacyjny z rozwojem zdolności NATO.

Unijny komisarz: Polski rząd radzi sobie świetnie z pieniędzmi z SAFE

Jak pan ocenia realizację polskiego uczestnictwa w programie pożyczek SAFE? Czy z punktu widzenia twórców tego projektu jest satysfakcjonujący?

Polska jest pionierem i liderem w wykorzystywaniu pożyczki SAFE. Oczywiście ma znaczenie wsparcie ze strony UE, ponieważ te pożyczki są atrakcyjne i oparte na zdolności UE do tańszego zaciągania kredytów. To jednak także duża odpowiedzialność, którą Polska bierze na swoje barki. Dlatego tak ważne jest, by dobrze wykorzystać te środki na potrzeby rozwoju polskich zdolności obronnych. Kraje wschodniej flanki, które inwestują albo duże własne środki, albo korzystają z pożyczek SAFE, wykonują świetną i bardzo odpowiedzialną pracę na rzecz obrony całej Europy.

Program SAFE

Program SAFE

Foto: Infografika PAP

Z rozmów w Polsce o wdrażaniu pożyczek SAFE odnoszę wrażenie, że polski rząd, polska administracja radzi sobie świetnie. Podpisano już wiele kontraktów, a pieniądze zaczynają napływać z funduszy UE do polskiego przemysłu. Zostałem poinformowany, że około 0,5 proc. dodatkowego wzrostu polskiego PKB wynika z efektywnego sposobu wykorzystania pożyczki SAFE. Więc to dobre dla polskiej obronności, dobre dla europejskiej obronności i bardzo dobre dla polskiej gospodarki oraz dla tworzenia nowych miejsc pracy w Polsce.

Ostatnie pytanie znów dotyczy szczytu. Czy może pan coś powiedzieć o atmosferze wokół wsparcia dla Ukrainy? Czy jest ono wciąż stałe i niewzruszone, czy pojawiają się jakieś pytania i zastrzeżenia?

Wsparcie dla Ukrainy było naprawdę bardzo mocno wyrażane we wszystkich dyskusjach. Wszyscy rozumiemy, że Ukraina broni całej Europy. A z drugiej strony nasze wsparcie w okresie, gdy Ukraina zaczęła zdobywać przewagę nad Rosją na lądzie, staje się jeszcze ważniejsze, bo to jedyny sposób, w jaki można zrealizować formułę „pokój przez siłę”. Wszyscy powtarzali, jak ważne jest dla nas korzystanie z doświadczeń Ukrainy, jak rozwijać innowacyjną gospodarkę, przemysł obronny i zdolności obronne. Istotne jest także zintegrowanie zarówno przemysłu, jak i wiedzy oraz zdolności obronnych Ukrainy z Europą. Tak właśnie możemy stać się znacznie silniejsi.