Tu-95MS rozbił się 29 września podczas lotu szkolno-treningowego w pobliżu wsi Krasnojarowo, krótko po starcie z rejonu bazy Ukrainka. Rosyjskie Ministerstwo Obrony, na które powołuje się katarska telewizja informacyjna Al Jazeera podało, że samolot leciał bez uzbrojenia, a z siedmiu członków załogi zginęło sześciu. Oficjalna przyczyna katastrofy nie jest znana. W niezweryfikowanych przekazach pojawiały się informacje o awarii jednego lub kilku silników (nawet trzech) oraz o problemach z układem paliwowym, ale komisja rosyjskich Sił Powietrzno-Kosmicznych nie przedstawiła jeszcze oficjalnych ustaleń.

Niezależnie od przyczyny katastrofy Rosja doznała straty, której nie jest w stanie zniwelować. Produkcja samolotów Tu-95MS zakończyła się na początku lat 90. ubiegłego wieku, a istniejące egzemplarze można jedynie remontować i modernizować. Nie wiadomo czy rozbita maszyna należała do puli regularnie wykorzystywanej w misjach bojowych, jak twierdzą niektóre źródła, czy była jedną z maszyn zachowanych w rezerwie.

Ile bombowców strategicznych Rosja ma jeszcze do dyspozycji

Po katastrofie w pobliżu wsi Krasnojarowo Rosja nadal ma około 45–47 samolotów Tu-95MS i Tu-95MSM, ale liczba maszyn rzeczywiście dostępnych dla Lotnictwa Dalekiego Zasięgu jest niższa i trudna do ustalenia. Część szacunków mówi o około 36, a ostrożniejsze analizy „białego wywiadu” (OSINT), opierające się na źródłach takich jak zdjęcia satelitarne i nagrania, wskazują na jeszcze mniejszą liczbę dostępnych bombowców. 

Do tego dochodzi 15–18 samolotów Tu-160 we wszystkich wersjach, z których, według monitoringu OSINT regularnie w misjach bojowych uczestniczy tylko około siedmiu. Z 18–30 zachowanych samolotów Tu-22M3 realnie gotowych do działań jest prawdopodobnie nie więcej niż 7–10.

Trzeba też pamiętać, że Rosja utrzymuje w ewidencji samoloty od dawna nielatające, oczekujące na remont lub służące jako źródło części. Dla zdolności bojowej ważniejsze od liczby płatowców „na papierze” są liczba załóg i sprawnych silników, przepustowość zakładów remontowych oraz zapas pocisków.

Lotniczy komponent rosyjskiej triady atomowej tworzą wyłącznie Tu-95MS i Tu-160. Tu-22M3 należy do Lotnictwa Dalekiego Zasięgu, ale nie był ciężkim bombowcem strategicznym w rozumieniu traktatu New START, czyli amerykańsko-rosyjskiego porozumienia ograniczającego strategiczne arsenały nuklearne, które wygasło w lutym.

Największe straty rosyjskiemu lotnictwu przyniosły ataki na bazę w Engelsie i operacja „Pajęczyna”

Najcięższym ciosem dla rosyjskiego lotnictwa bombowego była ukraińska operacja „Pajęczyna” z 1 czerwca 2025 r. Analitycy Janes, brytyjskiej firmy specjalizującej się w analizach wojskowych i z zakresu bezpieczeństwa, porównali nagrania z ataku ze zdjęciami satelitarnymi i ocenili, że zniszczonych zostało wówczas siedem Tu-95MS i cztery Tu-22M3, a kolejne maszyny uszkodzono. Łącznie zniszczonych lub czasowo wyłączonych z użycia mogło zostać 12–14 bombowców. 

Czytaj więcej

Operacja „Pajęczyna”. Amerykańscy urzędnicy: sukces był, ale mniejszy niż podawał Kijów

Na tym jednak się nie skończyło. W lipcu tego roku zdjęcia satelitarne potwierdziły zniszczenie Tu-95MS w bazie w miejscowości Engels. W sierpniu kolejny bombowiec Tu-95MS został ciężko uszkodzony, choć nie ma pewności, czy wcześniej był aktywną maszyną bojową.

Tu-160M nie wystarczy, by odbudować rosyjską flotę bombowców

Rosja nie może budować nowych Tu-95MS ani Tu-22M3. Produkcja Tu-22M3 zakończyła się w 1993 r., a wykorzystywanych w nim silników NK-25 w 1996 r. Program modernizacji Tu-22M3M nie osiągnął dotąd etapu seryjnej przebudowy floty i jest ograniczony do nielicznych maszyn.

Jedynym rosyjskim ciężkim bombowcem, którego produkcję formalnie wznowiono, jest strategiczny Tu-160M. Program obejmuje jednak zarówno nowe płatowce, jak i modernizację maszyn radzieckich, a rosyjskie komunikaty nie zawsze pozwalają je rozróżnić. Na podstawie dostępnych informacji nie da się ustalić, ile powstaje rzeczywiście nowych samolotów, a ile maszyn jedynie przywraca się do służby.

Operacja „Pajęczyna”

Operacja „Pajęczyna”

Foto: PAP

Wiadomo jedynie, że kontrakt z 2018 r. przewidywał dostarczenie dziesięciu nowych maszyn do 2027 r., ale harmonogram dostaw ma wieloletnie opóźnienia. Pod koniec 2025 r. Rosja ogłosiła oddanie do użytku dwóch Tu-160M. Jak zauważył wówczas litewski portal lotniczy AeroTime, nie wyjaśniła jednak, czy były to nowe płatowce, czy starsze samoloty po modernizacji.

Według ukraińskiego portalu wojskowego Militarnyj rosyjskie zakłady lotnicze w Kazaniu, zajmujące się bombowcami strategicznymi, są rozbudowywane, a produkcję silników NK-32-02 potrzebnych dla Tu-160M odtworzono. Dostawy są jednak jednostkowe i dalekie od seryjnej produkcji, która umożliwiłaby odbudowę floty bombowej Kremla.

Rosja nadal może przeprowadzać zmasowane ataki powietrzne

Mimo kurczącej się puli bombowców dostępnych do uderzeń Rosja nadal może przeprowadzać duże naloty. Utrata płatowców nie przekłada się w prosty sposób na skalę pojedynczego uderzenia, jakie może przeprowadzić Moskwa, ponieważ jest ona w stanie skoncentrować sprawne bombowce i uzupełniać ataki pociskami odpalanymi z okrętów oraz wyrzutni lądowych.

Rosyjskie bombowce dalekiego zasięgu

Tu-95MS – Radziecki bombowiec strategiczny napędzany czterema silnikami turbośmigłowymi. Jest podstawowym rosyjskim lotniczym nosicielem pocisków manewrujących Ch-101 i Ch-55/Ch-555, wykorzystywanych w atakach na Ukrainę. Konstrukcja wywodzi się z lat 50., a produkcja wersji Tu-95MS zakończyła się na początku lat 90. ubiegłego wieku.

Tu-160 – Największy i najszybszy rosyjski bombowiec strategiczny. Ponaddźwiękowa maszyna o zmiennej geometrii skrzydeł przenosi pociski manewrujące, w tym Ch-101 oraz nowsze Ch-102 z głowicą jądrową. Rosja modernizuje stare egzemplarze i próbuje produkować wersję Tu-160M, lecz dostawy nowych maszyn są ograniczone.

Tu-22M3 – Bombowiec dalekiego zasięgu o zmiennej geometrii skrzydeł, przeznaczony przede wszystkim do atakowania celów lądowych i morskich. Może przenosić bomby oraz pociski, w tym przeciwokrętowe Ch-22 i Ch-32. Nie jest ciężkim bombowcem strategicznym, ale pozostaje ważnym elementem rosyjskiego Lotnictwa Dalekiego Zasięgu.

Skumulowany efekt strat i sięgających dekady zaniedbań jest jednak poważny. Mniej dostępnych maszyn utrudnia właściwą rotację samolotów wykorzystywanych w misjach bojowych i oznacza większe obciążenie pozostałych maszyn. Większe zużycie samolotów przekłada się zaś na dłuższe cykle remontowe i mniejszą zdolność do szybkiego ponowienia dużego ataku. Dla Rosjan szczególnie dotkliwy jest ubytek samolotów Tu-95MS, podstawowego nosiciela pocisków manewrujących Ch-101 używanych przeciw Ukrainie.

Przeniesienie części floty na odległe lotniska zwiększyło bezpieczeństwo bazowania, ale wydłużyło loty do rejonów odpalenia, co zwiększa zużycie silników i płatowców oraz obciążenie załóg. Rosja stara się temu przeciwdziałać. W bazie Engels trwa budowa schronów, które mogą zmniejszyć podatność bombowców na ataki dronów i umożliwić ponowne przebazowanie części maszyn bliżej Ukrainy. Nie rozwiąże to jednak problemu starzenia się floty.

Dla odstraszania nuklearnego poniesione dotąd straty są istotne, ale nie krytyczne, bo lotnictwo jest tylko jednym z trzech elementów rosyjskiej triady, obok lądowych pocisków międzykontynentalnych i okrętów podwodnych zdolnych do odpalania pocisków z głowicami atomowymi. Do 2030 r. bardziej prawdopodobny jest dalszy powolny spadek liczebności rosyjskich bombowców dalekiego zasięgu niż nagłe załamanie. Rosyjskie lotnictwo strategiczne pozostanie groźne, ale będzie opierać się na coraz mniejszej, starszej i trudniejszej do odtworzenia puli samolotów.

Dodatkowym problemem pozostaje program PAK DA. Nowy bombowiec dalekiego zasięgu ma w przyszłości przejąć część zadań starzejących się konstrukcji, lecz dotąd nie pokazano nawet jego prototypu.