Rosyjskie manewry Centr-2026 trwały od 28 września do 3 października w obwodzie czelabińskim na Uralu. Według Władimira Putina, który 2 października obserwował ich finał, wzięło w nich udział 47 tys. żołnierzy na 11 poligonach i na Morzu Kaspijskim. Rosyjski resort obrony podał, że na poligonie Czebarkul ćwiczyło ponad 6 tys. żołnierzy, w tym 1 479 z zagranicy. Obok Rosjan uczestniczyli w nich żołnierze z Chin, Białorusi, Kirgistanu, Mongolii, Pakistanu i Tadżykistanu. Równolegle trwały ćwiczenia Organizacji Układu o Bezpieczeństwie Zbiorowym (OUBZ).
Anna Maria Dyner z Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych (PISM) ocenia, że Moskwa chciała pokazać rezerwy, których może użyć poza Ukrainą. Rosjanie przećwiczyli przejście od obrony do ofensywy i utworzenie tzw. strefy bezpieczeństwa na terytorium sąsiedniego państwa. PISM odczytuje to jako sygnał potencjału eskalacyjnego wysłany państwom NATO i ostrzeżenie dla sąsiadów, którzy prowadziliby politykę uznaną w Moskwie za wrogą. Chiński kontyngent ćwiczył więc na manewrach z wyraźnym przesłaniem politycznym.
Chiny wysłały kontyngent z Dowództwa Strefy Działań Centrum, obejmujący m.in. żołnierzy 82. Armii Ogólnowojskowej i brygady ogólnowojskowej. Taką informację podała państwowa chińska telewizja CCTV. Kontyngent dotarł nad Ural drogami, koleją i samolotami, a następnie działał w trzypoziomowej strukturze dowodzenia. Według „Global Times”, anglojęzycznego dziennika chińskiej partii komunistycznej, czołgi Typ 99A współdziałały z dronami, bezzałogowymi pojazdami lądowymi i śmigłowcami szturmowymi, przy czym roje dronów przekazywały grupom bojowym dane o celach.
Na zdjęciach z chińskich mediów wojskowych czołgi Typ 99A mają maskowanie na wieży i kadłubie oraz kratową osłonę nad wieżą, znaną z frontu ukraińskiego jako „cope cage”. Teoman S. Nicanci, analityk belgijskiego serwisu Army Recognition, specjalizującego się w sprzęcie wojskowym, zastrzegał przy tej okazji, że zdjęcia nie pozwalają ustalić, czy maskowanie ogranicza widoczność w termowizji ani czy klatka jest standardową modyfikacją. Przestrzegał też przed uznawaniem ćwiczeń za dowód skuteczności bojowej takich rozwiązań. Z kolei chiński ekspert wojskowy Song Zhongping tłumaczył w „Global Times”, że niedawne wojny obnażyły słabość klasycznych formacji pancernych wobec dronów i amunicji precyzyjnej, a Czebarkul dał chińskiej armii okazję, by przeanalizować doświadczenia innych państw.
Od Typu 99A do Typu 100. Jakimi czołgami dysponuje dziś chińska armia
Typ 99A (ZTZ-99A) to jeden z najnowocześniejszych czołgów Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Pekin nie oferuje go na eksport. Rodzina Typu 99, pierwszego seryjnego chińskiego czołgu trzeciej generacji, weszła do służby w 2001 r. Hongkoński dziennik „South China Morning Post” szacuje, że składa się na nią ok. 1 300 wozów. Wersja A waży 55 ton. Według Army Recognition czołg ma gładkolufową armatę kalibru 125 mm ZPT-98, czyli chińskie rozwinięcie radzieckiej 2A46 (znanej m.in. z czołgów rodziny T-72), oraz automat ładowania, dzięki któremu załoga liczy trzy osoby.
Na defiladzie w Pekinie 3 września 2025 r. kolumnę pojazdów poprowadziły nowsze czołgi Typu 99B ze 112. Brygady 82. Armii. Joaquin Camarena z Ośrodka Studiów nad Chińskimi Wojskami Lądowymi przy amerykańskiej Akademii Wojennej Wojsk Lądowych pisał w marcu, że 99B wchodzi do służby i pełni rolę węzła wymiany danych z nowymi pojazdami Typ 100. We wrześniu 2026 r. CCTV pokazała cztery czołgi 99B na strzelaniu bojowym, co Song Zhongping uznał za potwierdzenie ich gotowości bojowej.
Prawdziwym przełomem ma być jednak Typ 100, który debiutował na wspomnianej wyżej defiladzie. Według dziennika „China Daily” to pierwszy chiński czołg z bezzałogową wieżą, w której mieści się armata, najpewniej kalibru 105 mm. Trzyosobowa załoga siedzi w opancerzonej kabinie w przedniej części kadłuba i obserwuje otoczenie przez kamery rozmieszczone wokół wozu. Na wieży Chińczycy zamontowali system ochrony aktywnej sprzężony z radarem o czterech antenach, który wykrywa i śledzi nadlatujące pociski w zakresie 360 stopni. Chińscy komentatorzy spodziewają się napędu hybrydowego, a szacunki mówią o masie od 35 do 40 ton, co stawia Typ 100 bliżej czołgu średniego niż ciężkiego wozu w rodzaju 99A.
Na tym samym podwoziu powstał wóz wsparcia, więc oba pojazdy tworzą zalążek nowej rodziny. Dowódca czołgu z jednej z chińskich brygad, Sun Yongming, mówił w październiku 2025 r. gazecie „Jiefangjun Bao”, że nowa generacja przeniosła walkę pancerną z bezpośredniego starcia w zwarciu na dystanse poza zasięgiem wzroku.
Trzonem chińskich wojsk pancernych pozostaje jednak Typ 96A, rozwinięcie konstrukcji z lat 80. i najliczniej występujący czołg w chińskiej armii. Liczba czołgów tego typu oceniana jest na około 1500 sztuk. Jak podał „South China Morning Post” pod koniec marca chińskie media pokazały wozy tego typu z 71. Armii ze Wschodniej Strefy Działań (kierunek tajwański), wyposażone w system ochrony aktywnej GL-6. System wykrywa zagrożenia czterema antenami radarowymi i niszczy je przeciwpociskami z dwóch podwójnych wyrzutni. Jak wszystkie takie rozwiązania ma jednak ograniczony zapas pocisków, a wyrzutnie po wystrzeleniu trzeba przeładować ręcznie.
Czytaj więcej
Rosyjscy żołnierze rozpaczali, gdy Elon Musk odciął ich od swojej łączności satelitarnej i praktycznie oślepił na polu walki w Ukrainie. Teraz Rosj...
W górach Tybetu i w piechocie morskiej służy natomiast lekki wóz Typu 15 (ZTQ-15) o masie ok. 33 ton, z gwintowaną armatą kalibru 105 mm, automatem ładowania i silnikiem o mocy 1000 KM. Jego eksportowa odmiana VT-5 trafiła m.in. do Bangladeszu.
Jak sprawdzają się w boju chińskie czołgi przeznaczone na eksport?
Chińska broń pancerna rzadko trafia na prawdziwe pole walki, dlatego cenne są doświadczenia Tajlandii. Bangkok kupił od 2016 r. kilkadziesiąt czołgów VT-4, eksportowej konstrukcji koncernu Norinco. Według agencji analitycznej Janes ówczesny premier Tajlandii Prajut Czan-o-cza mówił, że zapłacił za nie jedną trzecią ceny wynikającej z zachodnich ofert.
Pierwszy sprawdzian bojowy czołg przyszedł w grudniu 2025 r., w walkach na granicy z Kambodżą. Tajski dziennik „Thairath” podał, że lufa jednego z VT-4 pękła po długotrwałym prowadzeniu ognia. Nie wiadomo jednak, czy przyczyna była natury technicznej (wadliwa lufa), czy wynikała z błędów załogi (przekroczenia limitu strzałów). Zastępca rzecznika tajlandzkiej armii płk Ritcha Suchasuwan potwierdził uszkodzenie, ale przyczynę miała ustalić dopiero ekspertyza służby uzbrojenia. W sieci pojawiły się też nagrania wozów zabezpieczenia technicznego M88 produkcji amerykańskiej, które holowały co najmniej dwa unieruchomione VT-4, co mogłoby wskazywać na awarie zespołów napędowych. Tajska armia zapowiedziała też przegląd całej floty.
Czytaj więcej
Przedstawiamy przegląd najważniejszych wydarzeń mijającej nocy: Tajwańskie wojsko symulowało odparcie desantu powietrznego Chin na wyspy Penghu; Ro...
Problemy z niezawodnością zna także sama chińska armia. Specjalizujący się w broni pancernej Maciej Szopa przypominał w jednej ze swoich analiz, że już w 2016 r. CCTV pokazała zestawienia, z których wynikało, że najnowszy sprzęt pancerny, w tym Typ 99A, psuje się częściej niż starsze wozy. W przypadku 99A najwięcej usterek dotyczyło zespołu napędowego i układu hydraulicznego. To dane sprzed dekady, ale tłumaczą, dlaczego Pekin przywiązuje tak dużą wagę do ćwiczeń z przerzutem i zaopatrzeniem ciężkich wojsk na duże odległości, takich jak Centr-2026.
Brygada zamiast dywizji. Jak Chiny chcą walczyć czołgami
Reforma chińskiej armii z 2017 r. zastąpiła dywizje brygadami w strukturze armii ogólnowojskowych. Podstawą stał się układ armia, brygada, batalion, choć poza tym systemem zachowano nieliczne dywizje. Brygady ogólnowojskowe dzielą się na ciężkie, średnie i lekkie. Trzon brygady ciężkiej tworzą cztery bataliony ogólnowojskowe, w których pododdziały czołgów, piechoty zmechanizowanej i artylerii działają pod jednym dowództwem. Amerykańskie wojska lądowe w podręczniku „Chinese Tactics” (ATP 7-100.3) z 2021 r. uznały, że te brygady przypominają wielkością i strukturą amerykańskie brygadowe zespoły bojowe.
Czytaj więcej
Kim Dzong Un osobiście nadzorował ćwiczenia północnokoreańskiej armii, w których uczestniczyły nowe czołgi podstawowe Korei Północnej wyposażone w...
Chińska doktryna stawia czołg w roli elementu sieci. Pentagon w kolejnych raportach o chińskiej armii opisuje „wielodomenową wojnę precyzyjną” jako główną koncepcję operacyjną Chińskiej Armii Ludowo-Wyzwoleńczej. Sztuczna inteligencja ma szybko wskazać słabe punkty przeciwnika, a siły ze wszystkich domen mają uderzać w nie precyzyjnie. Droga do tego bywa jednak nadzwyczaj wyboista. W 2019 r. „Global Times”, powołując się na materiał CCTV, opisywał porażkę elitarnej brygady 81. Armii w ćwiczebnej bitwie z 2018 r., mimo wyposażenia jej w Typy 99A. Dotyczące działań wielodomenowych założenia łatwiej jest bowiem wpisać w doktrynę, niż osiągnąć taki efekt na rzeczywistym (a jak pokazały ćwiczenia, także na symulowanym) polu walki.
Nie zmienia to faktu, że Chińczycy pod Czebarkulem mieli okazję analizować rosyjskie doświadczenia z Ukrainy, nie płacąc za nie własną krwią. Jednocześnie tajska lekcja z VT-4 przypomina, że sprzęt, który dobrze wygląda na defiladzie, musi jeszcze przetrwać tygodnie intensywnej eksploatacji.
Dla Polski, która rozbudowuje wojska pancerne w oparciu o K2, Abramsy i Leopardy, płynie z tego ważny wniosek. O przetrwaniu polskich czołgów na współczesnym polu walki zdecydują już nie tylko pancerz i konstrukcja wozu, ale także rozpoznanie, ochrona aktywna, walka elektroniczna, szybkość obiegu informacji i sprawne zaplecze techniczne.
Nicanci kończył swoją analizę podobną myślą: przyszłość ciężkich wojsk pancernych zależy od tego, co wytrzyma sam czołg, i od tego, jak cały system wojskowy potrafi go chronić, dostarczać mu dane, zaopatrywać go i wykorzystywać w walce. Z tej perspektywy polskie plany dotyczące nowej struktury batalionów, zakładające wzbogacenie jej o kompanie dronowe zapewniające zarówno zdolności w zakresie rozpoznania, jak i uderzeń poza strefą bezpośredniego styku z wojskami wroga, wydają się właściwym kierunkiem rozwoju.