W rozmowie z Rzeczpospolitą prof. Waldemar Karpa zwrócił uwagę na rosnącą polaryzację narracji dotyczących technologii oraz ich roli w geopolityce. Z jednej strony mamy zachodni model, uosabiany choćby przez Petera Thiela – w którym technologia przedstawiana jest jako narzędzie obrony wolności jednostki, choć sam Thiel, paradoksalnie, współtworzy systemy nadzoru dla administracji USA.
Czytaj więcej
Gdy na Ameryce coraz trudniej polegać, imperialne plany Chin napotkały na nową przeszkodę.
Granice technologii
Z drugiej strony stoją Chiny, gdzie innowacje wpisane są w długofalowy projekt państwowy i podporządkowane są wizji „wielkiego renesansu” narodu. W chińskim modelu technologia staje się instrumentem realizacji celów kolektywnych, a jednostka schodzi na dalszy plan, co widać choćby w społecznej akceptacji systemów oceny obywateli czy wszechobecnego nadzoru. Oba podejścia, libertariański mit proroka z Doliny Krzemowej oraz pragmatyczne planowanie partyjne, pokazują, jak odmiennie można rozumieć rolę innowacji w kształtowaniu przyszłości.
W centrum europejskiej refleksji o technologiach pozostaje jednak pytanie fundamentalne: komu one mają służyć? Profesor Karpa podkreśla, że mimo niedoskonałości europejskiej polityki cyfrowej, to właśnie tu nadal najsilniej akcentuje się prymat godności jednostki i etycznych ograniczeń w projektowaniu narzędzi cyfrowych. Europa buduje technologiczny postęp wolniej niż Chiny, ale stara się, by nie odbywał się on kosztem człowieka. Z rozmowy wybrzmiewa jednocześnie przestroga: technologia nie jest neutralna, a jej nadużycia są już codziennością: od uzależnienia od asystentów AI po ekstremalne przypadki budzące alarm, jak symboliczne „śluby z czatem” czy wykorzystywanie narzędzi AI do celów przestępczych. W tym kontekście konfrontacja wartości europejskich, chińskich i amerykańskich, staje się jednym z kluczowych frontów współczesnej geopolityki technologicznej.
Czytaj więcej
Po przecenie na Wall Street, wyprzedaż objęła giełdy azjatyckie. Akcje japońskiego SoftBanku, silnie inwestującego w spółki technologiczne, traciły...
Północna flanka NATO
Region Europy Północnej i Arktyki zyskał w ostatnich latach ogromne znaczenie strategiczne dla NATO, zwłaszcza po akcesji Finlandii i Szwecji, dzięki której cała północna flanka znalazła się w obrębie sojuszu. Dla Polski, której polityka bezpieczeństwa coraz wyraźniej zwraca się ku północy, oznacza to zarówno większe poczucie stabilności, jak i nowe zobowiązania, widoczne chociażby we wspólnych ćwiczeniach z państwami skandynawskimi, misjach na Bałtyku czy udziale w stałych zespołach NATO.
Czytaj więcej
Serwis Axios informuje, że gwarancje bezpieczeństwa jakie ma uzyskać Ukraina na mocy 28-punktowego planu pokojowego przygotowanego przez USA, mają...
Jak przekonywał dr Damian Szacawa, w tle pozostaje jednak zasadnicze pytanie o źródła zagrożeń. Federacja Rosyjska pozostaje jednoznacznie wskazywana jako przeciwnik w dokumentach NATO, ale w Arktyce coraz poważniejszym aktorem są również Chiny, których rosnąca obecność, m.in. poprzez projekt Polarnego Jedwabnego Szlaku, odbywa się za przyzwoleniem Moskwy i potwierdza asymetrię w relacjach obu państw Jednocześnie Arktyka przyciąga uwagę ze względu na swoje bogactwa, od gazu ziemnego i surowców strategicznych po metale ziem rzadkich, kluczowych dla transformacji energetycznej i europejskiego przemysłu zbrojeniowego.
Wszystko to dzieje się w warunkach postępującej militaryzacji i pogarszającego się klimatu współpracy międzynarodowej, zwłaszcza z Rosją, z którą dialog w ramach Rady Arktycznej już wcześniej był trudny, a po inwazji na Ukrainę stał się niemal niemożliwy. Zmiany klimatyczne, choć odczuwalne i wpływające na żeglugę oraz życie ludności rdzennej, ustępują dziś miejsca napięciom geopolitycznym, również dlatego, że otwierające się szlaki arktyczne mogą w przyszłości uniezależnić handel morski z Chin od kontroli USA.