Z tego artykułu się dowiesz:

  • O czym mówił jeden z ostatnich wpisów na Facebooku Łukasza Litewki?
  • Jak Łukasz Litewka wygrał z Włodzimierzem Czarzastym?
  • Dlaczego kariera Łukasza Litewki rozkwitła w czasie pandemii?
  • Jakie zarzuty wobec Łukasza Litewki pojawiały się w przestrzeni publicznej?

„Moi drodzy, 28 kwietnia Jagodzie ma zostać podana szczepionka, która powstrzymuje rozrost oraz przerzuty i znacząco poprawia stan klinicznie chorej osoby. To właśnie ta, na którą zbieraliście setki tysięcy w kilka minut. Walcz, Jagoda!” – brzmi jeden z ostatnich wpisów na Facebooku Łukasza Litewki, dodany na kilkanaście godzin przed jego śmiercią, gdy poseł został potrącony przez samochód podczas jazdy na rowerze. I wpis ten dobrze pokazuje, kim był tragicznie zmarły polityk.

Na jego Facebooku pełno jest informacji o zbiórkach charytatywnych, takich jak ta dotycząca Jagody, i akcjach pomocowych dla zwierząt. Są też narzekania na negatywne zjawiska społeczne i medialne, a polityki jest niewiele. Jeden z nielicznych wpisów mówi o przyjęciu przez Sejm ustawy o zakazie trzymania psów na łańcuchach, inny – o zwycięstwie Partii Szacunku i Wolności (TISZA) na Węgrzech.

Bo Litewka był posłem niezwykłym. Sprawiał wrażenie, jakby chciał stale udowadniać, że w polityce nie jest dla polityki. Choć do Sejmu wdarł się przebojem, dokonując sztuki niemal bez precedensu: przeskakując partyjnego lidera.

Jak Łukasz Litewka zyskał ogromną popularność i rozpoznawalność

Miało to miejsce w 2023 r., w czasie wyborów do Sejmu z 15 października, które zakończyły przejęciem władzy przez koalicję PO, PSL, Polski 2050 i Lewicy. Choć w sztabach zwycięskich partii strzelały korki od szampanów, lider tej ostatniej formacji, dziś marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty, jeszcze w trakcie liczenia głosów dzień po wyborach nie mógł być pewien mandatu. W swoim okręgu obejmującym Sosnowiec, Dąbrowę Górniczą i Jaworzno przegrał ze startującym z ostatniego miejsca listy Lewicy Łukaszem Litewką. Jednak nie tylko on musiał uznać wyższość sejmowego debiutanta. Litewka zdobył 45,6 tys. głosów, więcej niż nawet zwycięzcy kandydaci z list Koalicji Obywatelskiej i PiS.

Czytaj więcej

Włodzimierz Czarzasty przegrał z ostatnim kandydatem na liście Nowej Lewicy

Na posła kandydował już cztery lata wcześniej z list SLD, jednak bezskutecznie – wtedy do mandatu zabrakło kilkuset głosów. Jak to się stało, że w 2023 r. osiągnął tak spektakularny sukces? – Moja kampania trwała dziewięć lat – mówił po wyborach w 2023 r.

Oznacza to, że ruszyła w 2014 r., gdy Litewka, rocznik 1989, miał 25 lat. Jego talent odkrył Tomasz Niedziela, radny z Sosnowca. W rozmowie z „Gazetą Wyborczą” wspominał, że organizował turnieje piłkarskie dla amatorów, a w przerwach meczów pewien młody piłkarz, Łukasz Litewka, opowiadał mu o zaniedbanych miejscach w mieście. Niedziela uznał, że chłopak ma dużą wrażliwość społeczną, a po jakimś czasie zaproponował start w wyborach samorządowych. – Pomyślałem: fajny chłopak, nadaje się na radnego. Jakiś czas później spytałem, czy nie przyszedłby do nas – wspominał.

867 tys.

obswerujących miał profil Litewki na Facebooku

Litewce udało się zdobyć mandat radnego, który odnowił w 2018 r. Słynął z tego, że był blisko mieszkańców. Pukał do drzwi, chętnie rozdawał swój numer telefonu, relacjonował na Facebooku, jak zmienia się dzielnica i jaki ma w tym udział. Choć i tak najwięcej lajków zdobywał, gdy wstawiał swoje zdjęcia: przystojniaka z idealnie wyrzeźbioną sylwetką i tatuażami.

Jego sława wciąż jednak pewnie miałaby charakter czysto lokalny, gdyby nie pandemia. To wtedy Litewka zaliczył gwałtowny wzrost popularności, co widać w porównaniu wyników wyborczych z 2019 i 2023 r. A powodem była działalność charytatywna.

Łukasz Litewka popularność zdobył w czasie pandemii. Początkowo słyszał, że „robi wszystko dla lansu”

Początkowo dotyczyła głównie spraw związanych z pandemią: koordynowania pomocy w Zagłębiu i bycia kontaktem między darczyńcami a potrzebującymi. – To był bardzo pracowity okres, pomogliśmy w różny sposób wielu osobom. Dowoziliśmy posiłki na oddziały covidowe, przekazywaliśmy maski do nurkowania, które chroniły medyków, a nawet rozdaliśmy kilka ton ziemniaków. To właśnie wtedy usłyszałem, że robię wszystko dla lansu – mówił w 2023 r. Litewka w rozmowie z TVN24. – Nie próbowałem walczyć z tą opinią, z czasem takie komentarze zaczęły być rzadkością. Hejterzy zrozumieli, że ciężko jest walczyć o coś samemu i razem możemy zdziałać znacznie więcej – dodawał.

Z czasem jego działalność charytatywna zaczęła wychodzić poza sprawy związane z pandemią. Założył fundację #TeamLitewka, która chwali się na swojej stronie internetowej akcjami takimi jak „Zwierzogranie”, czyli „wielka, ogólnopolska orkiestra dla zwierząt”, wzorowana na WOŚP, walką ze skutkami powodzi, która w 2024 r. nawiedziła Dolny Śląsk, czy akcją „Mróz”, mającą na celu nakłonienie do adopcji psów ze schronisk przed atakiem zimy. Jeden z największych sukcesów Litewki miał miejsce w październiku ubiegłego roku, gdy w kilkanaście godzin uzbierał milion złotych dla pana Rafała z Bytomia, który stracił dom.

Jego zwycięska kampania w 2023 r. też była nietypowa, bo na banerach wyborczych, obok podobizny Litewki, były zdjęcia psów ze schronisk z numerami telefonów potrzebnymi do adopcji. „Pomaganie wygrało z politykowaniem. Szczerość wygrała z obietnicami. Wygraliśmy. Nie ja – my. Spełniliśmy razem wiele marzeń. Dziękuję, że spełniliście moje” – napisał Litewka na Facebooku w październiku 2023 r., gdy był już pewny zdobycia miejsca w wyborach do Sejmu.

Jakim posłem był Łukasz Litewka? Zarzucano mu brak wyrazistych poglądów

Później, jako jedyny poseł Lewicy, do ślubowania dodał „tak mi dopomóż Bóg”, co nie było jedynym zaskoczeniem w jego działalności politycznej. W jednym z wywiadów powiedział, że popiera aborcję do 12. tygodnia ciąży, ale tylko w uzasadnionych przypadkach. Potem tłumaczył, że źle zrozumiano jego słowa. W innym wywiadzie, na pytanie, czy ma lewicowe poglądy, odparł: – Jest ich sporo, ale jakby dzisiaj naprawdę wchodzę do Sejmu z ćwierć milionem ludzi (wspierających mnie w mediach społecznościowych – red.) i nie skupiam się tutaj na poglądach, chcę tam w ogóle wejść, zobaczyć, jak tam jest, zobaczyć tych ludzi, ja się z nimi nigdy nie spotkałem.

Nie mam zamiaru odchodzić od swoich wartości i wiary. Nie mam też w zwyczaju zmieniać swoich poglądów, wierzę w Boga. Nie będę za to nikogo przepraszał. Lewica według mnie to partia, w której każdy ma prawo wierzyć w to, co chce

Łukasz Litewka o dodaniu do ślubowania „tak mi dopomóż Bóg”

Ta ostatnia wypowiedź dobrze oddaje profil polityczny Litewki, a w zasadzie jego brak. Gdy był radnym, lokalne media zarzucały mu, że niemal nie składa interpelacji, które pozwoliłyby poznać jego poglądy, nie chodzi na demonstracje w obronie praw kobiet i wolnych sądów. Gdy został posłem, „Krytyka Polityczna” napisała, że „jednorazowe zbiórki, jak szlachetne intencje by im nie przyświecały, nie rozwiążą problemów z ochroną zdrowia”. „Trudno się nie zgodzić, że bycie posłem wiąże się z ogromną odpowiedzialnością. Tym bardziej powinna dziwić niechęć Litewki do podzielenia się swoimi poglądami. Fajnie, że miły superbohater z sąsiedztwa, który od lat rozwiązuje jednostkowe lokalne problemy, chciałby naprawiać kraj, ale dobrze byłoby wiedzieć, jaki ma na to pomysł” – napisano wówczas.

To nie koniec kontrowersji wokół Litewki. W przeszłości zdobycie posady radnego umożliwiło mu też zdobycie posad w spółkach miejskich, gdzie był odpowiedzialny za PR i marketing. Niektóre media zarzucały mu, że w przypadku części zbiórek stosuje szantaż emocjonalny. Co gorsza, mimo krótkiej kariery politycznej Litewka był już dwukrotnie skazany: w sprawie nieuprawnionego przetwarzania danych osobowych, co miało związek ze sfałszowanym głosowaniem do budżetu obywatelskiego, oraz w sprawie ukrywania kopii list poparcia dla kandydatów w wyborach parlamentarnych. W obu przypadkach Litewka musiał zapłacić grzywny.

Czytaj więcej

Kontrole w schroniskach. Aktywiści w Sejmie: fikcja, która stworzyła Sobolew

Te kontrowersje nie przeszkadzały mu jednak w rozwoju kariery. Rozpędu nabrała na początku roku, gdy obok piosenkarki Dody stał się jedną z twarzy protestów przeciw dramatycznym warunkom, w jakich przetrzymywano psy w schronisku w Sobolewie. W związku z tym został nawet przyjęty przez prezydenta Karola Nawrockiego.

„Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o tragicznej śmierci posła Łukasza Litewki. Był zaangażowanym samorządowcem i parlamentarzystą, oddanym sprawom lokalnej społeczności oraz działalności społecznej. Będzie nam brakowało jego wielkiego serca i troski o dobro wspólne” – napisał po śmierci posła prezydent.

W licznych wpisach, zamieszczanych przez polityków, często wybrzmiewa, że był on osobą potrafiącą wyjść poza polityczne schematy. Np. były minister aktywów państwowych Jacek Sasin napisał: „Co dziś jest rzadkością, potrafił rozmawiać z szacunkiem i ponad podziałami. Mądry, wrażliwy, mocno zaangażowany w sprawy zwierząt, ale też zwyczajnie ludzki i uważny na los innych”.

To, z jak wielu stron sceny politycznej napływają kondolencje, jest kolejnym dowodem na to, że żegna ona kogoś wyjątkowego. A może kogoś, kto nigdy tak naprawdę nie stał się częścią tej sceny?

Bo Łukasz Litewka przede wszystkim był wybitnym społecznikiem, który – jakkolwiek górnolotnie by to nie brzmiało – dobro innych przedkładał nad własne. A przynajmniej tak uważają jego przyjaciele. Na Facebooku Łukasza Litewki, na którym na godziny przed śmiercią pisał o zbiórce na leczenie chorej Jagody, jego przyjaciele opublikowali ostatni wpis: „Życie jest niesprawiedliwe, Ty o tym wiedziałeś doskonale. Walczyłeś o innych, szkoda, że nie miałeś szansy zawalczyć o siebie… Kochamy Cię”.