Reklama

Jan Maciejewski: W końcu niesiemy ogień

To prawda, świat nie jest czarno–biały. Jest płomienno–nocny, świetlisto–mroczny.
Jan Maciejewski: W końcu niesiemy ogień

Foto: Fotorzepa/ Robert Gardziński

Powinna zawierać maksymalnie pięć, sześć zdań. I najlepiej, żeby nie były złożone. Złożona może być tylko ona – kartka, na której je sobie wypiszemy, po czym wsuniemy ją dyskretnie do kieszeni albo pod rękaw. Jak każdą ściągę.

To powinien być jeden z żelaznych elementów przygotowań do każdych świąt i innych rodzinnych spotkań. Sporządzenie listy zdań – białych flag. Podręcznych sformułowań kończących w odpowiednim momencie dyskusję rozgrzewającą co najmniej dwie siedzące przy wigilijnym stole osoby. Zestaw ten każdy musi skompletować samodzielnie; jak trenerzy ustalają taktykę i skład przed meczem – pod przeciwnika. U niektórych nie może zabraknąć więc „grunt, że się kochają”, kto inny nie powinien ruszać się z domu bez „każdy polityk – taki sam złodziej”, ewentualnie to samo, tylko w wersji heroicznej: „nie dajmy im się podzielić!”. Ale jest też joker, którym można zagrać zawsze i wszędzie: „świat nie jest czarno–biały”.

-50% na pakiet subskrypcji RP.PL z NYT!

Skorzystaj z wiosennej promocji i ciesz się dwoma dostępami do najbardziej zaufanych źródeł informacji.

Promocja dotyczy rocznej subskrypcji pakietu RP.PL z The New York Times.

Kliknij i przejdź do szczegółów

Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama