Nie zaryzykuję chyba wiele stwierdzeniem, że zdecydowana większość Polaków o tym nie słyszała. Co właściwie za bardzo nie dziwi, bo to dobra informacja, a takimi – jak wiadomo – mało kto się interesuje. Od ludzi po algorytmy. Oto w 2024 r. – jak wynika z badania CBOS – 44 proc. Polaków było co najmniej raz na wyjeździe zagranicznym. I jest to najwyższa wartość tego wskaźnika od 1993 r.
Czytaj więcej
PKB Polski urósł realnie w czwartym kwartale 2025 r. o 4 proc. r/r (w ujęciu nieodsezonowanym) – podał w czwartek Główny Urząd Statystyczny (GUS).
Prywatny dobrobyt, publiczny sceptycyzm
Co ciekawe, jednocześnie większość z nas jest przekonana, że żyje w kraju raczej ubogim, aspirującym, stojącym gdzieś w przedpokoju światowego dobrobytu. Tymczasem statystyki mówią coś zupełnie innego: rośnie zadowolenie z życia, częściej chodzimy do restauracji i organizujemy przyjęcia, wyjeżdżamy, wydajemy na cele charytatywne, a większość z nas deklaruje ogólną satysfakcję z codzienności.
Paradoks, prawda? O własnym życiu mówimy „jest dobrze”, o kraju – „mogłoby być lepiej, a pewnie zaraz będzie gorzej”. Problemem przestaje być więc tempo wzrostu gospodarczego, a zaczyna brak zaufania do niego. Nie wierzymy, że sukces jest trwały, więc uznajemy go za przypadek. Jakbyśmy nie ufali temu, co sami właśnie przeżywamy. Jakby rozwój był tylko chwilowym odstępstwem od normy, a nie jej nową definicją.
Czytaj więcej
Jeszcze kilka lat temu Polska funkcjonowała w mediach społecznościowych jako temat niszowy. W połowie trzeciej dekady XXI wieku stała się jednak zj...
A może właśnie w tym tkwi sekret naszego sukcesu? Może to nasze narodowe narzekanie nie jest wadą, lecz mechanizmem napędowym. Skoro ciągle wydaje nam się, że jesteśmy trochę za biedni, to pracujemy więcej, uczymy się szybciej, ryzykujemy odważniej i nieustannie chcemy dogonić tych, do których się porównujemy. Tylko że gospodarka to nie tylko liczby, lecz także przekonania. A brak wiary we własny, osiągnięty już sukces ogranicza.
Bez wiary w sukces nie ma ekspansji
Bez opowieści o zbiorowym sukcesie będziemy reagować tylko na to, co powiedzą o nas inni. Gdy zagraniczna prasa chwali polską gospodarkę, rośniemy z dumy. Ale gdy cudzoziemiec zapyta, jak nam się żyje, odpowiadamy z wahaniem. Nie umiemy uwierzyć we własny wzrost. Tymczasem kraj, który sam siebie uważa za peryferyjny, zachowuje się jak peryferia. Ostrożniej inwestuje, rzadziej ryzykuje, częściej naśladuje niż tworzy. Trudno zdobywać nowe rynki, jeśli wewnętrznie nie wierzy się, że ma się coś do zaoferowania. Trudno przekonywać innych do współpracy, gdy samemu opowiada się o sobie z niepewnością.
Czytaj więcej
Jedynie 16 proc. badanych ocenia zamożność kraju na tyle wysoko, by znalazł się wśród 20 najzamożniejszych na świecie. Więcej widzi miejsce Polski...
Dlatego dziś problemem nie jest już tempo wzrostu, lecz zaufanie do niego. Potrzebujemy nie tylko indywidualnych historii sukcesu, ale też wspólnej opowieści o tym, że awans gospodarczy Polski jest faktem, a nie przypadkiem. Bez takiej narracji będziemy zachwycać się pochwałami z zagranicy, a sami nadal mówić o sobie szeptem. O ile w ogóle.