Z tego artykułu dowiesz się:

  • Jak wyglądają rosyjskie działania ofensywne, na jakie trudności napotykają?
  • Jakie są kluczowe obszary frontu, na których koncentrują się ostatnie starcia?
  • Jakie są skutki ukraińskich operacji kontrofensywnych?
  • Jakie zmiany wprowadzili Ukraińcy w swojej taktyce, szczególnie w zakresie wykorzystania innowacyjnych technologii?
  • Jakie są perspektywy dalszego przebiegu konfliktu?

W ciągu kilku dni Rosjanie atakowali na różnych odcinkach frontu: od okolic Łymanu (na północny wschód od Słowiańska), poprzez „kierunek dobropilski” (na południowy zachód od aglomeracji) i okolice Pokrowska. Wszystkie znajdują się w ukraińskim Donbasie. Ale i na zachodzie (w stepach obwodów dniepropietrowskiego i zaporoskiego) trwają walki – ze zmiennym szczęściem. Nigdzie Rosjanie nie uzyskali jednak przewagi i nie udało im się przebić obrony.

„Natarcie straciło impet. Nie ma strategicznego przełomu. Sukcesy uzyskujemy za zbyt wielką cenę” – podsumował w internecie jeden z rosyjskich oficerów z frontu.

Zamierające walki o Pokrowsk, ukraińska kontrofensywa w stepach

Na razie ich sukcesem (choć jeszcze z zeszłego miesiąca) jest wyparcie ukraińskich oddziałów prawie całkowicie z Pokrowska i Myrnohradu, wokół których koncentrowało się rosyjskie natarcie od listopada ubiegłego roku. – Rosjanie mają przewagę, a nasze pozycje, których się kurczowo trzymamy, są tam taktycznie niewygodne – mówił ukraiński pułkownik z oddziałów desantowych walczących w tym rejonie. Obrońcy pozostają w północnej części obu miejscowości, ostrzeliwując dzielnice zajęte przez Rosjan. Ci zaś próbują obejść ich od zachodu.

Czytaj więcej

Dlaczego Rosja nie potrafi wygrać z Ukrainą? „Zdobywają kilkadziesiąt metrów dziennie”

– Wróg zrobił coś w rodzaju taktycznej przerwy na naszym odcinku. Związane to jest z pogodą, ale i z tym, że Rosjanie nie mogą się zdecydować, gdzie będzie nasz główny kontratak – dodał.

Zelżenie nacisku na Pokrowsk i Myrnohrad związane jest bowiem z nagłą zmianą na froncie w stepach dniepropietrowskich i zaporoskich. Agresorowi udało się zdobyć tam Hulajpole i próbuje nacierać na odległy o ok. 35 km na zachód Orichiw – ostatnią dużą miejscowość broniącą podejść do Zaporoża. Jej opanowanie zagroziłoby 700-tysięcznemu centrum przemysłowemu, ale i okrążeniem ukraińskim oddziałom znajdującym się na południe od Orichowa.

Ale atakujący Rosjanie nagle znaleźli się w trudnej sytuacji. Ukraiński kontratak na wschód od Hulajpola wdarł się na kilkanaście kilometrów w głąb ich pozycji i jeśli nie zostanie powstrzymany, to nacierający na Orichiw sami znajdą się w okrążeniu. Już obecnie w Ukrainie pojawiają się informacje, że w stepach zostały okrążone jakieś oddziały rosyjskie, lecz nie wiadomo jakie, jak liczne; brak też jest wiarygodnych potwierdzeń tych doniesień.

Falstart rosyjskiej wiosennej ofensywy

W rejonach ukraińskiego kontrataku Rosjanie sami próbowali nacierać w połowie tygodnia, korzystając z pojawienia się mgły. „Rosjanie faktycznie rozpoczęli swoją wiosenno-letnią ofensywę na odcinku Rodyńske-Hulajpole. (…) Rezultat: w półtorej doby stracili ok. 900 ludzi. I mimo takich strat nie przerwali żadnego odcinka frontu” – z satysfakcją poinformował dowódca ukraińskich „wojsk dronowych” Robert Browdi.

Czytaj więcej

Generał Herem: Rosja jest gotowa już teraz. Może zaatakować NATO szybciej, niż myślimy

Mniej więcej w tym samym czasie Rosjanie uderzyli też daleko na wschodzie, w okolicach Łymanu. Po raz pierwszy od długiego czasu wykonali atak wsparty czołgami i wozami bojowymi. Zderzyli się tutaj jednak z ukraińskim 3. Korpusem, którego trzon stanowi dawny „Azow”. Jego zwiadowcy w ciągu miesiąca obserwowali rosyjskie przygotowania, w tym rozminowanie dróg natarcia, co od razu wywołało podejrzenia, że agresor chce nacierać z bronią pancerną.

Nie wiadomo, czy termin ataku został przyspieszony ze względu na sytuację w stepach dniepropietrowskich. – Zaatakowali naraz w siedmiu miejscach, używając ponad pół tysiąca żołnierzy, 28 czołgów i wozów bojowych, ponad 100 motocykli, samochodów typu buggy i quadów. W ciągu czterech godzin zamieniliśmy ich natarcie w pogrom – poinformował przedstawiciel Korpusu.

Ukraińscy eksperci uważają, że takie ataki jak w okolicach Łymanu mają odciągać uwagę od walk w stepach. „Bojąc się dalszego zwiększania możliwości naszych wojsk na tym odcinku frontu (w obwodzie dniepropietrowskim), wróg przed terminem rozpoczął swoją wiosenno-letnią kampanię. W tym celu jego wojska od Kurska do Pokrowska dostały rozkaz zwiększenia nacisku, by związać nasze siły w tych rejonach i nie pozwolić na ich przerzucenie dla wzmocnienia naszego kontrataku” – wyjaśniał cele walk w tym rejonie jeden z ukraińskich ekspertów.

Drony zamiast samolotów: „powietrzna pięść uderzeniowa” 

„Liczba starć na całym froncie w ciągu dwóch tygodni wzrosła o 40 proc., rosyjskie straty – o 20 proc., a ich ruch do przodu spowolnił pięciokrotnie. Trwa paniczne przewożenie różnych oddziałów na najbardziej zagrożony odcinek. (…) Wróg po raz pierwszy od trzech lat zajął defensywną pozycję” – pisze kolejny ukraiński wojskowy.

Czytaj więcej

Ukraińskie drony sięgnęły Uralu. Siergiej Szojgu ostrzega przed paraliżem rosyjskiego przemysłu

Rosyjskie kłopoty powiększa zmiana taktyki walki ukraińskich dronów, masowo używanych na froncie. Obecnie w mniejszym stopniu atakują one żołnierzy, co widać po nieproporcjonalnie wolno rosnących stratach armii Kremla w stosunku do zwiększonej liczby starć. – Zaczęliśmy po prostu niszczyć pozycje operatorów rosyjskich dronów: ich schrony, ziemianki, logistykę – wyjaśnia ukraińska żołnierka z 66. Brygady.

Jednocześnie zmieniła się taktyka ukraińskich kontrataków. „Przeciwnik zaczął wykorzystywać drony jako pełnoprawną zamianę lotnictwa. Ukraińcy tworzą coś w rodzaju powietrznej uderzeniowej pięści: na wąskim odcinku frontu jednocześnie startuje w niebo 300-400 dronów. Ta masa nakrywa teren do 20 km w głąb (od linii frontu), spełniając rolę ogniowego wsparcia natarcia. Po takim zmasowanym uderzeniu ruszają ich grupy mobilne dla uchwycenia terenu, a za nimi podążają oddziały operatorów dronów. Po czym cały schemat powtarza się” – opisuje jeden z Rosjan walki w obwodzie dniepropietrowskim. Walec posuwa się, bowiem wcześniej zniszczone zostały stanowiska rosyjskich operatorów dronów, pozbawiając Rosjan obrony i bliskiego zwiadu.

Czytaj więcej

Ukraina wykorzystuje doświadczenia z wojny z Rosją. Kraje Bliskiego Wschodu zgłaszają się do Kijowa

Na razie ukraińska armia nie odnotowała żadnych spektakularnych sukcesów, tak zresztą jak i rosyjska. Front z niewielkimi korektami nadal tkwi w tym samym miejscu co i na początku roku. „To jest po prostu wojna pozycyjna” – sądzi jeden z amerykańskich ekspertów. Kreml zamierza ją prowadzić przynajmniej jeszcze rok, bowiem w 2026 planuje zwerbowanie 409 tys. nowych żołnierzy. Ale na jego zapleczu narasta kryzys, gdyż przy jego obecnych stratach nie wystarczy to do uzupełnienia ubytków.