Mroczek: Naruszono zasady obchodzenia się z bronią

Czesław Mroczek, wiceminister obrony w rządzie PO-PSL odpowiedzialny za modernizację techniczną armii. Fot./Jerzy Dudek

Mam wrażenie, że polski wyścig zbrojeń który pochłania miliardy, coraz mniej trzyma się wojskowych planów i racjonalnych procedur. To nie służy podnoszeniu zdolności bojowych Sił Zbrojnych. Górę bierze raczej potrzeba spełniania wyborczych obietnic – komentuje obecną politykę zakupową MON w wywiadzie dla „Radaru” Czesław Mroczek wiceminister obrony w rządzie PO-PSL odpowiedzialny za modernizację techniczną armii. Dziś poseł PO i wiceprzewodniczący sejmowej Komisji ON.

Zbigniew Lentowicz: Szef MON Mariusz Błaszczak pochwalił się, w zeszłym tygodniu, że nakłady na modernizację armii do 2026 roku wyniosą 185 mld zł i będą rekordowe. To dobra wiadomość?

Czesław Mroczek: Nie podzielam samozadowolenia obecnego ministra obrony bo coś mi się nie zgadza w tych rachunkach. Czy pieniędzy nie powinno być więcej?  Kiedy my planowaliśmy w rządzie PO-PSL poprzednią modernizacyjną dziesięciolatkę  przewidywaliśmy na nowy sprzęt i inwestycje w wojsku 140 miliardów ale wtedy, w 2013 roku obowiązywał jeszcze wskaźnik 1,95 proc wartości PKB na obronność. W dodatku bazą do wyliczeń była wartość PKB z roku poprzedniego.  Za rządów PiS weszły w życie nasze nowe regulacje o wzroście nakładów na militarne bezpieczeństwo do pełnych 2 proc. PKB. Istotnie zmieniły się też zasady –  teraz podwyższony wskaźnik 2 proc. liczony jest od wysokości aktualnego PKB, a to znacznie podbija kwotę. W takiej sytuacji, przy dobrej koniunkturze w gospodarce można było się spodziewać o wiele bardziej  znaczącego zwiększenia modernizacyjnego budżetu.  A przecież w ustawie jest jeszcze zapis, że do 2030 roku wysokość wskaźnika  nakładów na obronność  powinna wzrosnąć  do 2,5 proc. PKB. To wymarzone okoliczności by inwestować i  planować zdecydowane modernizacyjne przyspieszenie. Obecna ekipa przyjęła jednak  wyjątkowo skromne , wręcz zachowawcze kwoty. Cóż, minister Błaszczak ma zapewne świadomość, że zdecydowana większość pieniędzy przeznaczonych dla MON zostanie w kolejnych latach przejedzona czyli wydana w postaci m.in. rosnących żołnierskich gaż i świadczeń. Mniej grosza zostanie na poprawienie bojowych zdolności. Trudno się z takiej konstatacji cieszyć.

Co jeszcze niepokoi byłego wiceministra odpowiedzialnego w swoim czasie za  inwestycje i unowocześnianie armii?

W 2013 r. po konsultacjach ze sztabami zaplanowaliśmy 14  najważniejszych modernizacyjnych programów operacyjnych od pozyskania antyrakietowego systemu Wisła, po budowę i zakupy okrętów,  także podwodnych. Przedstawiliśmy  też m.in. plan zakupu 50 nowoczesnych śmigłowców, bo wojsko sygnalizowało konieczność wymiany najbardziej zużytej części helikopterowej floty. Na biurkach w MON zostawiliśmy naszym następcom przygotowane decyzje w sprawie zakupu haubic Krab, moździerzy Rak,  modernizacji żołnierskiego wyposażenia w programie Tytan. Były nawet dokumenty  wskazujące na konieczność  pilnego zamówienia śmigłowców uderzeniowych w  ramach programu o kryptonimie „Kruk”. Z tych wszystkich  logicznie skonstruowanych planów  do dziś udało się w pełni zrealizować  jedynie zakup lekkich odrzutowców do szkolenia zaawansowanego pilotów. W Dęblinie są już włoskie maszyny M346 Master czyli orliki .  Pozostałe  plany albo za Macierewicza zaniechano albo  spowolniono albo też  – już za ministra Błaszczaka podjęto  ich realizację częściową, „po łebkach”.

Po łebkach?

Jak inaczej nazwać zaskakujący zakup 4 śmigłowców dla sił specjalnych i wciąż niepewne zamówienie na kilka maszyn do zwalczania okrętów podwodnych  w miejsce  planowanych kontraktacji 50 wielozadaniowych  wiropłatów? Taka okrojona inwestycja nie czyni przełomu, nie zapewnia znaczącej poprawy zdolności bojowych, ma znaczenie jedynie propagandowe: można będzie opinii publicznej przekazać wiadomość: „tak jak obiecaliśmy w kampanii wyborczej, kupimy  produkowane w kraju śmigłowce”. Inny przykład. Szumnie ogłoszone zamówienie na Homary w istocie dotyczy zakupu  tylko jednego dywizjonu (ok. 20 wyrzutni ) tego zestawu artylerii rakietowej. Nasz rząd w planach zapisał  potrzebę pozyskania 3 dywizjonów rakiet ziemia-ziemia. Sam Antoni Macierewicz  zapowiadał najpierw mocarstwowy kontrakt na 7 dywizjonów.

Po łebkach a nie w sposób przemyślany szykowane są inwestycje w Marynarce Wojennej. My planowaliśmy budowę patrolowców i uniwersalnych okrętów obrony wybrzeża. Nie wiadomo zupełnie co się z tych planów ostanie, trudno dziś w ogóle powiedzieć czy będziemy budować  fregaty czy większe korwety do zadań również ekspedycyjnych i operacji na ciepłych morzach.

Czytaj także: AW101 na testach w Gdyni
Czytaj także: Mieleckie Black Hawki uzbroją komandosów

Pamiętam, że wasz rząd też wyjątkowo długo się zastanawiał czy w programie Orka, pokładowym orężem okrętów podwodnych mają być pociski manewrujące.

Program  wyposażenia sił morskich w okręty podwodne  od początku budził dyskusję. Nic dziwnego – te okręty to wyjątkowo skomplikowany i kosztowny oręż. Ja przekonywałem, że kupując tak drogą broń nieodpowiedzialnością byłoby nie wykorzystać maksymalnie  militarnego potencjału jednostek. A taką możliwość daje tylko zainstalowanie wyrzutni pokładowych dla precyzyjnych skrzydlatych  rakiet  dalekiego zasięgu.

Przypomnę, że z analiz rynku wynikało iż  wymóg ten spełnia  tylko jeden, francuski oferent. Byliśmy jednak zdeterminowani by  przetarg poprowadzić na zasadach konkurencyjnych, z udziałem maksymalnej liczby producentów, to zawsze najlepsza droga  do uzyskania optymalnej końcowej oferty. Zdecydowaliśmy zatem, że najpierw zamawiamy nowoczesną podwodną  platformę i zabiegamy o  możliwość ew. dozbrojenia jej w pociski manewrujące takie jak np. amerykański tomahawk. Teraz w programie Orka nic się nie dzieje,  trwają podobno  konsultacje a  MON ministra Błaszczaka  chwali się , że wymyśliło  koncepcję pomostową która zapewni utrzymanie kompetencji marynarzy w czasie gdy będziemy wycofywać ze służby ostatnie przestarzałe okręty podwodne. Najbardziej żałuję , że obecnej ekipie w MON nie udało się skorzystać z okazji by w porozumieniu z Norwegami  wspólnie negocjować i kontraktować   broń podwodną , tym bardziej, że trzy – cztery lata temu mieliśmy dla potrzebnej kategorii okrętów  dosyć zbliżone wymagania techniczne. Gdybyśmy zatem  w swoim czasie skorzystali z norweskiej wiedzy i doradztwa , bylibyśmy  dzisiaj w zupełnie  innym miejscu. Stało się jak zwykle – Norwegowie właśnie sięgają po najnowszą podwodną  broń z Niemiec, my cofnęliśmy się  w tej sprawie. Takich  zaniechań obecnej władzy jest niestety coraz więcej.

Czytaj także: Znaki zapytania w planie modernizacji

Z czym sobie jeszcze nie radzimy?

Macierewicz już w finalnej fazie unieważnił konkurencyjny przetarg na system zarządzania polem walki BMS Rosomak, który miał spinać łączność i wspierać dowodzenia na najniższym szczeblu. MON  wyznaczyło potem  do realizacji przedsięwzięcia Polską Grupę Zbrojeniową i  dotąd nie ma na tym ważnym odcinku wyraźnego postępu. Podobne, nie przemyślane decyzje MON  zmieniały bieg postępowań w sprawie dronów.  W zeszłym roku udało się zamówić krajowe bezzałogowce  w programie Orlik za setki milionów złotych. Nikt nie zapytał jednak producenta  czy jego produkt był eksportowany albo sprawdzony w walce.

Przypomnę, że wy nie mieliście pomysłu co dalej począć z modułowym karabinkiem MSBS polskiej konstrukcji, a Antoni Macierewicz podął w tej sprawie decyzję. Minister Błaszczak  z kolei zapowiada 3 mld na kryptografię i zorganizowanie solidnej obrony w cyberprzestrzeni o której  za waszych rządów mówiło się raczej niewiele. 

Na fali nadzwyczajnego wsparcia dla wojsk terytorialnych armia zmówiła rzeczywiście radomskie automaty Grot. Nic by się nie stało, gdyby dać producentom i użytkownikom więcej czasu na rzetelne przetestowanie broni.

A przeciwdziałanie cyberatakom  wymusił gwałtowny wzrost zagrożeń w ostatnich latach. Wojna w sieci to przecież wyzwanie naszych czasów. Nie można było nie zareagować na wysyp ataków na systemy   informatyczne o strategicznym znaczeniu dla bezpieczeństwa państwa.  Dobrze zatem  że odpowiadamy na aktualne  zagrożenia o charakterze hybrydowym.

A czy na aprobatę nie zasługuje determinacja z jaką obecny MON i rząd przepychają w trudnych negocjacjach z Waszyngtonem sprawy gigantycznego kontraktu na Patrioty? Pierwszy etap właśnie dopinany ma wartość ok. 20 mld zł. Kolejny może sięgnąć nawet  60 mld zł.

Przypomnę, że zanim w 2015 r, nasz rząd i prezydent Komorowski zdecydowali, by do programu Wisła wybrać sprawdzone amerykańskie patrioty, do ostatniej chwili negocjacje miały charakter konkurencyjny – w grze było przecież, obok Raytheona i Lockheeda, francuskie MBDA. Tę rywalizację  największych graczy można było wykorzystywać np. żądać rozwiązań pomostowych – np. stacjonowania zestawów przesuniętych z zasobów wojennych państw-producentów w czasie oczekiwania na dostawę zamówionego docelowego systemu. Za mojej kadencji mieliśmy zresztą rezultaty takiego podejścia. Dziś już zupełnie nie słychać o jakichkolwiek zobowiązaniach pomostowych. Źle ,że musieliśmy podzielić zakup patriotów na dwie fazy, bo negocjowanie warunków przedłużenia  kontraktu, gdy wiadomo kto ma uprzywilejowaną pozycję,  minimalizuje szanse na zbicie cen. Ale takich przykładów oddawania przez obecną władzę negocjacyjnego pola producentom  w największych przetargach jest więcej. Przedwcześnie przecież rząd wskazał dostawcę rakietowych homarów. Teraz sytuacja powtarza się w związku z samolotowym programem Harpia w ramach którego  mamy kupić 32 samoloty nowej generacji. Wywołanie wrażenia, że murowanym faworytem  jest wielozadaniowy F-35 z USA to nie jest profesjonalne podejście do wydawania gigantycznych sum z kieszeni podatników.

Czytaj także: Raytheon: czas na zamówienie kolejnych baterii Patriotów
Czytaj także: Kosztowny i spóźniony start patriotów

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Polska wyjątkowym sojusznikiem dla USA! IBCS coraz bliżej „Wisły”

Rusza pilotażowa produkcja IBCS – zakontraktowanego w ramach programu „Wisła” – kluczowego modułu dowodzenia ...

Hindusi przejęli pierwsze Guardiany

W zakładach koncernu Boeing w Mesa, Arizona, odbyła się uroczystość przejęcia przez Siły Powietrzne ...

Rosja znacząco zwiększa wydatki na zbrojenia

Ministerstwo Obrony Federacji Rosyjskiej podsumowało Forum Wojskowo-Technicznego Armija 2019. Podpisano 46 kontraktów na dostawy ...