Superradary, kraby, pioruny i gromy

Wykrywające niewidzialnych powietrznych intruzów radary, cyfrowa łączność, transportery Rosomak, wyrafinowany sprzęt optoelektroniczny, broń artyleryjska ze Stalowej Woli i przeciwlotnicze zestawy rakietowe Grom/Piorun z Meska to dziś hity zbrojeniówki

Sukcesem okazał się zaprojektowany przez specjalistów PGZ niszczyciel min Kormoran II. Nawet niedawni sceptycy wróżą też karierę modułowym karabinom grot z radomskiego „Łucznika” – ich seryjna produkcja przyspiesza i trafia już do żołnierzy jednostek operacyjnych i  Wojsk Obrony Terytorialnej.

– Jeśli wystarczy nam determinacji i odporności, by oprzeć się bezpardonowemu lobbingowi potężnych zagranicznych koncernów, które już dawno wzięły na cel  zamówienia wojskowe polskiej armii, będziemy wstanie być samowystarczalni w dziedzinie radiolokacji  – twierdzi  analityk militarny Maksymilian Dura z Defence24.

Radary – narodowa specjalność

Najnowszy mobilny radar przeciwlotniczy Bystra, z PIT-Radwar –  warszawskiego  centrum elektronicznego Polskiej Grupy Zbrojeniowej – odporny na zakłócenia, z komputerową,  cyfrową obróbką sygnałów – to produkt, którego nie powstydziłby się żaden z czołówki największych producentów sprzętu radiolokacyjnego na świecie.

Wojskowa radiolokacja była przez dekady naszą narodową specjalnością. Moglibyśmy odzyskać pozycję, potrzebna jest tylko determinacja i wsparcie – mówi Michał Likowski szef pisma Raport WTO. W Afganistanie swoje zalety, potwierdziła np. stacja rozpoznania artyleryjskiego Liwiec, która pozwala śledzić tor lotu pocisków i rakiet, a także wskazywać miejsce ich wystrzelenia. W ofercie PIT-Radwar jest też  cichy, mobilny radar morski RM 100,  który automatycznie namierza cele na morzu, jest trudny do wykrycia i zniszczenia.

Nowe superradary to niejedyny sprzęt, który armia  kontraktuje w PGZ. Wojsko odbiera już zamówione kilka lat temu  przeciwlotnicze zestawy rakietowe Poprad. Broń zainstalowana na opancerzonym pojeździe Żubr z prywatnej firmy AMZ Kutno, wyposażona jest w cztery wyrzutnie pocisków Grom/Piorun, komputer kierowania ogniem, specjalną głowicę śledząco-celowniczą z kamerą termowizyjną i laserowym dalmierzem. Także Zakłady Mechaniczne Tarnów ruszyły z dostawami przeciwlotniczych, zintegrowanych rakietowo artyleryjskich zestawów zupełnie nowej, zautomatyzowanej generacji „Pilica”

Modułowy karabinek zamiast kałaszy

Nieźle  zapowiada się produkowany na masową skalę, zaprojektowany przez fachowców z Wojskowej Akademii Technicznej i Fabryki Broni Łucznik w Radomiu nowy modułowy karabinek automatyczny, natowskiego kalibru 5,56 MSBS grot. Następca kałaszy i wiecznie modernizowanych beryli, które nadal służą żołnierzom na pierwszej linii, jest z innej epoki: ergonomiczny, dostosowany do optoelektronicznych celowników. Od początku budowany jest z wymiennych z segmentów, które pozwalają rozwijać  kolejne wersje modułowej broni: lekkich karabinów maszynowych, karabinków o podwyższonej celności dla strzelców wyborowych, czy wersji skróconych tzw. bezkolbowych, dla komandosów.

– Modułowa konstrukcja ma obniżyć koszty produkcji i usprawnić obsługę logistyczną nowego uzbrojenia — zapewnia Remigiusz Wilk spec od broni strzeleckiej, szef portalu Milmag. Ogromny zeszłoroczny kontrakt na 53 tys. sztuk grotów za 0,5 mld zł, wymusił  przyspieszone inwestycje i prawdziwą  mobilizację w Fabryce Broni Radom. Zarząd zapewnia, że z  dostawami automatów dla Wojsk Obrony Terytorialnej na pewno nadąży.

Ciężka artyleria

W dziedzinie ciężkiej artylerii na liście gwiazd przemysłu zbrojeniowego prowadzą haubica Krab wyposażona w licencyjne, koreańskie podwozie i polską elektronikę przenoszącą w cyfrową epokę system kierowania ogniem, i zaprojektowany od podstaw samobieżny, automatycznie ładowany 120-mm moździerz Rak z Huty Stalowa Wola.

Nie byłyby artyleryjskim hitem, gdyby nie zastosowano w nim cyfrowych systemów kierowania ogniem i terminali do transmisji danych prywatnej grupy WB Electronics. To dzięki ożarowskiej elektronice haubica Krab może trafiać potężnymi, 155-mm pociskami dokładnie w cel z odległości kilkudziesięciu kilometrów.

Przeciwminowy kormoran II

Ten najnowszy okręt w siłach morskich RP, wyposażony w system walki przez należące do PGZ gdyńskie Centrum Techniki Morskiej niedawno pomyślnie zdał wielomiesięczne praktyczne testy na Bałtyku i wchodzi do służby. Znawcy twierdzą, że zaprojektowany w Gdańsku i Gdyni, nafaszerowany elektroniką najnowocześniejszy obecnie w Europie mine hunter to zwiastun nowej generacji okrętów, które rozpoczną rewolucję i wymuszą zmianę mentalności dowódców i polskich marynarzy. – Kierowanie okrętem, planowanie operacji i dowodzenie morską misją  odbywa się na nowym kormoranie nie na mostku, ale przy komputerowej konsoli w  tzw. bojowym centrum informacji, gdzie spływają wszelkie sygnały i dane z systemów rozpoznania, obserwacji i informatycznej sieci wsparcia dowodzenia – mówi Maksymilian Dura.

Ekspert zwraca uwagę, że nieprzypadkowo  morskie próby okrętu wyposażonego w nowe stanowisko zarządzania walką trwały wyjątkowo długo – trzeba było do skutku weryfikować rozwiązania integrujące sensory i uzbrojenie, a także skomplikowane wyposażenie – składające się m.in. z podwodnych robotów,  detektorów i najnowocześniejszych obecnie na świecie sonarów poszukujących instalowanych na  pojazdach bezzałogowych.

Wszechstronne testy Kormorana były niezbędne także z tego względu, że nowy niszczyciel min to efekt  pionierskiego programu badawczo-rozwojowego. Emocje były też uzasadnione, bo to pierwszy – od co najmniej dwóch dekad – okręt wojenny zaprojektowany i zbudowany od podstaw wyłącznie polskimi siłami. Kadłub jednostki w trudnej technologii wykorzystującej stal amagnetyczną, nie przekraczając kontraktowych terminów wykonała prywatna gdańska stocznia Remontowa Shipbuilding z grupy Remontowa Holding. Szczegóły technicznych rozwiązań, zwłaszcza systemów bojowych kormorana pozostają tajne.

Trotyl  toruje drogę

Polski trotyl z bydgoskiego Nitro-Chemu, dzięki dobrej cenie i nadzwyczajnej jakości, od lat już podbija świat. Ale w przypadku uzbrojenia to kontrakty krajowe są najlepszym wyrazem realnego wsparcia dla rodzimych spółek i rekomendacją  przy oferowaniu nowych systemów broni zagranicznym odbiorcom – przekonuje  Michał Likowski  z pisma „Raport WTO”.

Krajowa zbrojeniówka, wciąż średniak na dorobku przy globalnych koncernach,  potrafi  robić nie tylko najlepszy na świecie trotyl ale znacznie bardziej zaawansowane technologicznie produkty.

Lekkie zestawy rakietowe Grom produkowane przez należące przez PGZ skarżyskie Mesko i badawczo wdrożeniowy podwarszawski Telesystem, zyskały sławę skutecznych, „polskich stingerów”  po konflikcie gruzińskim. Producenci wdrażają już kolejną generację precyzyjnej przeciwlotniczej  broni (Piorun). I choć reputacja  producenta ostatnio ucierpiała  z powodu technicznych kłopotów – nie sposób  przekreślić  zalet  polskich „manpadsów” (man-portable air-defence system). Jeśli tylko Mesko upora się z technicznymi problemami i przywróci standardy jakości, Piorun bez wątpienie dowiedzie swej przewagi nad konkurencją: już ma większy zasięg i  jeszcze precyzyjniejsze naprowadzanie od gromów – twierdzą eksperci. To efekt zastosowania w detektorze namierzającym cel,  unikalnej fotodiody o wysokiej czułości. – Niektóre parametry wskazują, że nasz  przenośny przeciwlotniczy oręż jest lepszy od amerykańskich, legendarnych  stingerów  i rosyjskich zestawów Igła – ocenia Andrzej Kiński szef pisma „Wojsko i Technika”.

Mogą Ci się również spodobać

Huta dostarczy wozy amunicyjne dla moździerzy Rak

W Stalowej Woli podpisano umowę na dostawy dostawy artyleryjskich wozów amunicyjnych AWA.  Uzupełnią ukompletowanie ...

Silniki lotnicze do naprawy

Wydział Techniki Lotniczej 3. Regionalnej Bazy Logistycznej rozpoczął negocjację dotyczące zawarcia umów na naprawy ...

Defilada w Katowicach, a za rok w Ossowie?

Tym razem nie w Warszawie, ale w Katowicach odbędą się główne uroczystości związane z ...