Centrum Techniki Morskiej chwali się innowacjami

Fot./materiały prasowe

Unikalne morskie systemy przeciwminowe, czy podwodne roboty chroniące porty i kotwicowiska – torują drogę gdyńskim badaczom z Centrum Techniki Morskiej do ambitnych programów obronnych NATO i UE.

Ośrodek Badawczo Rozwojowy CTM, rozlokowany w niepozornych pawilonach ukrytych w zagajniku na peryferiach Trójmiasta, zdecydowanie wyrasta ponad przeciętność większości spółek Polskiej Grupy Zbrojeniowej. Tym co zapewnia CTM przepustkę do świata jest na pewno dorobek i nowe opracowania.

–  Na pewno nie jesteśmy gorsi w dziedzinie przeciwminowych robotów i obronnych morskich systemów od technologicznych konkurentów z Europy – skromnie zaznacza Hubert Jando rzecznik CTM.

Czytaj także: Szpiegowski okręt dla Szwecji wodowany w Gdyni

Dr Jando nie musi udawać pewności siebie: wynalazki poddawane surowym sprawdzianom przez sojuszników i konkurencję z krajów NATO bronią się w praktycznych testach.

– Podczas prób w gronie fachowców i na neutralnych wodach, lipa nie przejdzie – dodaje.

Kormoran II czyli obowiązkowa dyskrecja

W opisywaniu dokonań OBR CTM jest jednak problem. Większość projektów wciąż chroni tajemnica. Wrażliwe dane są niejawne i o możliwościach systemów można napisać tylko ogólnikowo.

Centrum Techniki Morskiej wzięło np. odpowiedzialność za budowę elektroniki wspierającej zarządzanie walką na niszczycielach min Kormoran II dla Sił Morskich RP. Co wolno ujawnić?

Czytaj także: Przybywa AW101! Ratownik i tropiciel podwodnych intruzów

– Nasze urządzenia to jednocześnie mózg, serce i układ nerwowy okrętu. Nad rozwijaniem unikalnych kompetencji firmy długo pracowaliśmy. Specjalistyczne umiejętności programiści CTM szlifowali m.in. modernizując od ponad trzech dekad okręty Marynarki Wojennej – twierdzi Hubert Jando.

Okrętowy system zarządzania walką SCOT (Ship COmbat Tactical) to kilometry kabli i światłowodów, serwery, komputery lokalne, różnorodne czujniki. Ten swoisty „krwiobieg” pozwala na przepływ informacji bojowej, danych nawigacyjnych, pogodowych, sygnałów sterowania maszynownią oraz stanu monitorowanych urządzeń, które mają wpływ na sprawność działania i bezpieczeństwo okrętu.

SCOT made in Poland by CTM

Z punktu widzenia zbrojeniówki istotny jest fakt, iż system SCOT został opracowany w kraju. To oznacza, że nie ma potrzeby sięgania po kosztowne zagraniczne licencje. To uniwersalne w założeniu rozwiązanie, ma stanowić punkt wyjścia dla systemów walki – także przyszłych – różnej klasy okrętów polskiej Marynarki Wojennej.

O jego jakości świadczy fakt, że SCOT budzi zainteresowanie za granicą. Jednak ten wątek również otacza na razie dyskrecja.

Zastosowanie stali amagnetycznej do budowy poszycia Kormoranów II stanowi element podnoszący poziom ochrony niszczyciela min, ale dzięki aktywnym systemom samoobrony zastosowanym przez CTM bezpieczeństwo najnowszych polskich okrętów zostało zwielokrotnione.

Czytaj także: Okręty przeciwminowe dla Belgii i Holandii

– Informacje dotyczące tej newralgicznej dziedziny nie są jawne. Producenci strzegą swoich patentów jak oka w głowie. Mogę jedynie stwierdzić, że przy pomocy naszych urządzeń potrafimy skutecznie oszukać nawet najbardziej wyrafinowane miny ustawione przez przeciwnika na kursie naszych okrętów – mówi dr Jando.

Wyposażenie niszczyciela Kormoran uwzględnia już najskuteczniejsze, innowacyjne rozwiązania. Mowa o wyrafinowanych systemach hydrolokacji, czyli superczułych sonarach.

Kormoran II, zgodnie aktualnymi trendami, wyposażony jest w podwodne roboty. Autonomiczne pojazdy bezzałogowe umożliwiają bezpieczne rozpoznanie i wykrywanie broni minowej.

Czas na bojowe roboty

Tworzenie nowoczesnych, kompleksowych systemów neutralizowania min nie tylko dla okrętów to jedna z naszych narodowych specjalności. Ciągłe pogłębianie wiedzy i kompetencji wymusiły na gdyńskim OBR aktualne zagrożenia. Fachowcy z CTM uchodzą już w NATO za specjalistów od walki przeciwminowej na płytkich i trudnych akwenach. Takim jest właśnie środowisko południowego Bałtyku.

Jando zapewnia, że CTM w swych badaniach, nie poprzestaje na opracowaniach dotyczących programu Kormoran. Od lat idzie dalej.

W gdyńskim ośrodku powstał już i we współpracy z ośrodkami NATO jest doskonalony podwodny trał do bezkontaktowego niszczenia min. Równolegle, w ramach europejskiego konsorcjum przy współpracy Europejskiej Agencji Obrony, rozwijane są systemy zdalnego lokalizowania i dokładnego rozpoznawania (klasyfikacji) trudno wykrywalnych min ukrytych w osadach dennych.

Czytaj także: Znaki zapytania w planie modernizacji

Gdyński trał niekontaktowy podczas akcji jest w stanie do złudzenia udawać konkretny okręt. Wytwarza pole fizyczne: magnetyczne, elektryczne i akustyczne wirtualnej jednostki i oszukuje w ten sposób detektory wrogich min wzbudzając je i wywołując eksplozję.

Inne zadanie ma stworzona w CTM w pełni zautomatyzowana platforma sensoryczna Burmin. Robot nie tylko wykrywa miny staranie ukryte w osadach dennych, ale je rozpoznaje, klasyfikuje i wskazuje do likwidacji niszczycielom.

Niewidoczna bariera od CTM zatrzyma intruzów

Prawdziwym hitem eksportowym może okazać się system wykrywania i przeciwdziałania zagrożeniom podwodnym przeznaczony do ochrony morskiej infrastruktury krytycznej takich jak porty, porty, kotwicowiska, czy podajcia do strategicznych platform hydrotechnicznych i instalacji naftowych. Mowa także o wszelkich tzw. wąskich gardłach na akwenach. Cieśninach, kanałach czy przesmykach.

Prezentowane już sojusznikom na świecie podwodne zapory złożone są z zestawu czujników, które potrafią wykryć i zweryfikować wszelkie anomalie hydroakustyczne czy elektromagnetyczne w monitorowanym akwenie. Rozwiązanie ma już za sobą swoisty chrzest bojowy. System wykorzystano m.in. do ochrony plenarnego posiedzenia Rady UE w Sopocie.

Czytaj także: MON zamawia okręt dla polskiej marynarki za 755 mln zł

–  Sensory są tak wrażliwe, że reagują na nóż czy pas balastowy nurka – twierdzi dr Jando.

Wykrycie nieautoryzowanego obiektu, czy uzbrojonych intruzów, powoduje alarm. Następnie zautomatyzowany system uruchamia różne warianty także pirotechnicznego przeciwdziałania i likwidacji zagrożeń.

Na szerokie wody

Dokonania gdyńskiego centrum zostały docenione w gronie zachodnich sojuszników i w UE. Dzięki nim PGZ i CTM dołączyły do 42 firm i jednostek badawczych z 15 krajów, które współpracują w ramach europejskiego programu Ocean 2020. Celem jest rozwój bezzałogowych statków powietrznych i zdalnie kierowanych platform nawodnych oraz pojazdów podwodnych wykorzystywanych do rozpoznania zagrożeń i nadzoru akwenów morskich na obszarze UE.

To obecnie najpoważniejsze przedsięwzięcie związane z bezpieczeństwem, finansowane przez Europejski Fundusz Obronny. Przemysłowo-badawcze konsorcjum, którego liderem jest włoska korporacja lotniczo-zbrojeniowa Leonardo, ma do wykorzystania 35 mln euro.

Czytaj także: Nowa generacja okrętów dla Francji

W marcu tego roku gdyński ośrodek zorganizował konferencję i zaprezentował swoje wynalazki międzynarodowym ekspertom zainteresowanym unijnym projektem HARMSPRO. Jego celem jest stworzenie systemu nadzoru i ochrony wód portowych i przybrzeżnych.

Projekt HARMSPRO (Harbour & Maritime Surveillance and Protection), w którym rolę lidera pełnią Włochy, jest jednym z kilkunastu nowych przedsięwzięć Unii Europejskiej, wdrażanych w ramach stałej współpracy strukturalnej prowadzonej w dziedzinie obronności. Planowane jest opracowanie zintegrowanego i kompleksowego systemu, który umożliwi wymianę, fuzję i przetwarzanie danych, w celu wykrywania i identyfikacji potencjalnych zagrożeń morskich.

Czytaj także: Neptun broni ukraińskiego wybrzeża

System zostanie oparty na sensorach, specjalistycznym oprogramowaniu oraz na platformach nawodnych, podwodnych oraz powietrznych. W założeniach projektu przewidziano również opracowanie przenośnego zestawu dozoru bezpieczeństwa w rejonach portów, kotwicowisk oraz wód przybrzeżnych.

– Jesteśmy zainteresowani obecnością w programie HARMSPRO bo to zawsze okazja do wymiany doświadczeń, poprawienia profesjonalnych kompetencji a poza tym okazja by od najlepszych uczyć się komercjalizacji wynalazków – przyznaje Hubert Jando.

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Rakietowe wyrzutnie Patriotów zrobi HSW

Amerykański koncern Raytheon zlecił Hucie Stalowa Wola opracowanie planów wyrzutni rakietowej do systemu Patriot, ...

Coraz bliżej współpracy HSW i Raytheon

Huta Stalowa Wola i Raytheon podpisały porozumienie umożliwiające rozpoczęcie przygotowań do produkcji i integracji ...

Wojsko dostanie zwiadowcze drony od PGZ

MON zamówiło w piątek 30 listopada 2018 r. 12 zestawów rozpoznawczych dronów krótkiego zasięgu ...