Start pocisku przeciwlotniczego CAMM-ER. Fot./MBDA.

Europejski Dom Rakietowy MBDA poinformował, że podczas zakończonych testów gruntownie sprawdzono w warunkach poligonowych pociski obrony powietrznej CAMM-ER.

Broń oferowana jest Polsce jako potencjalny oręż tarczy przeciwlotniczej krótkiego zasięgu Narew.

Firma MBDA uchyliła rąbka tajemnicy ujawniając, że podczas strzelań pociski rakietowe CAMM-ER, odpalano i sprawdzano w wyjątkowo wymagających warunkach. Zdaniem koncernu rakiety potwierdziły swoją skuteczność operując na dużych dystansach i wysokościach. Z sukcesem zaliczyły też wiele trudnych, skomplikowanych manewrów w locie.

Czytaj także: Udane próby CAMM-ER 

CAMM-ER to rakieta o zwiększonym zasięgu. Może trafiać i niszczyć cele powietrzne z odległości przekraczającej 40 km. W porównaniu do rodziny pocisków CAMM wyposażonych w aktywną samonaprowadzającą głowicę radiolokacyjną i system zimnego startu z wyrzutni pionowej. CAMM–ER  ma większy silnik rakietowy, pozwalający znacznie wydłużyć promień skutecznego rażenia.

Krytyczne technologie

Przedstawiciele koncernu zapewniają, że badania potwierdziły gotowość do użycia broni w wielowymiarowych operacjach militarnych. W tym skuteczność w zwalczaniu uzbrojenia precyzyjnego. Nawet pocisków manewrujących nadlatujących jednocześnie z różnych kierunków na małej wysokości i z dużą prędkością.

Czytaj także: Włochy wznawiają finansowanie programu CAMM-ER

MBDA kusi Warszawę możliwościami pocisków CAMM i obiecuje udostępnienie cennych technologii z elementami aktywnych  radiolokacyjnych głowic samonaprowadzających włącznie.

CAMM-ER stanowi kolejne ogniwo w rozwoju, od niedawna znajdującego się w uzbrojeniu, pociski CAMM. Rys./MBDA.

Szczegóły układu naprowadzania konstrukcji są utajnione, ale należy zakładać, że układ jest odporny na zakłócenia. Pozwala trafiać skutecznie w obiekty, które stosują manewry unikowe. W początkowej i środkowej części swojej trajektorii pociski wykorzystują zaawansowane układ nawigacji inercjalnej. Dane o położeniu celu otrzymują poprzez dwukierunkowe łącze wymiany danych.

CAMM/CAMM-ER są jedynymi zachodnimi pociskami przeciwlotniczymi, które wykorzystują bardzo efektywną metodę tzw. zimnego startu ( z użyciem pneumatycznej katapulty). To utrudnia wykrycie położenia zestawu. Dodatkowo rakiety odpalane są z pionowych wyrzutni, co zwiększa zdolność zwalczanie celów w pełnym zakresie 360 stopni. Ułatwia to także osiągnięcie krótszego czasu reakcji, co jest ważne np. przy zwalczaniu pocisków manewrujących lub poruszających się nisko nad wodą.

Czytaj także: Analiza Radaru: „Narew” równie ważna jak „Wisła”

Startowi pocisków CAMM/CAMM-ER nie towarzyszy podmuch i ogień odprowadzanych z wyrzutni gazów wylotowych. Dzięki temu wyrzutnię można łatwo zamaskować i nie stwarza ona zagrożenia dla otoczenia i obsługi. Silnik rakietowy pocisków CAMM wykorzystuje tzw. paliwo małowrażliwe o najwyższym stopniu bezpieczeństwa w tej klasie broni.

Rakiety, radary i IBCS

To nie wszystkie informacje ważne dla wojskowych ekspertów przymierzających się do sformułowania szczegółowych wymagań technicznych dla systemu obrony powietrznej „Narew”. W końcu grudnia  amerykański koncern Northrop Grumman, a także MBDA i Saab,  podały, że zakończono z sukcesem wielostronny projekt. Jego celem było potwierdzenie możliwości włączenia rodziny pocisków rakietowych CAMM – oraz stacji radiolokacyjnej Giraffe firmy Saab – do zintegrowanego systemu zarządzania obroną powietrzną IBCS (Integrated Air and Missile Defence Battle  Command System). Stworzony przez Northrop Grumman system dowodzenia IBCS  został przez MON wybrany do zarządzania walką zestawów Patriot w programie „Wisła”. Wojsko planuje także, że elastyczny i „otwarty” IBCS mógłby znaleźć zastosowane także w Programi „Narew”.

Czytaj także: Patrioty bez osłony nie przetrwają. Ochroni je rakietowa Narew?

Zakończone niedawno próby, zdaniem Northrop Grumman potwierdzają, że istnieje taka możliwość.  To właśnie zestaw CAMM był pierwszym systemem rakietowym spoza USA zintegrowanym z IBCS. Stał się to na początku 2019 r. Stacja Giraffe stanowi pierwszy nieamerykański sensor poddany takiej integracji.

Udana integracja

Amerykański koncern zapewnił, że trzy współpracujące przy projekcie firmy wykazały możliwość szybkiego połączenia  swoich systemów uzbrojenia i walki oraz ich skutecznego operacyjnego użycia podczas symulowanych działań bojowych wymagających jednoczesnego zwalczania wielu celów powietrznych. Informacje o ćwiczebnych celach były przesyłane do radaru Giraffe, który z kolei przekazywał dane do stanowiska IBCS odpowiedzialnego za analizę i śledzenia zagrożeń. W oparciu o te dane operatorzy IBCS planowali i wykonywali pozorowane uderzenia pociskami CAMM. W trakcie testu z powodzeniem zademonstrowano różne możliwości – rozproszonego a także zintegrowanego kierowania walką.

Czytaj także: Polska wyjątkowym sojusznikiem dla USA! IBCS coraz bliżej „Wisły”

Bill Lamb, dyrektor biura ds. zagranicznych systemów zarządzania polem walki w Northrop Grumman był zadowolony z rezultatów prób.

– Byliśmy w stanie włączyć stację radiolokacyjną  Giraffe do sieci IBCS znacznie szybciej i efektywniej pod względem kosztów. Zarazem dowiedliśmy elastyczności otwartej architektury IBCS, którą można uzupełniać o nowe zdolności, dostosowując do aktualnych potrzeb użytkownika –  stwierdził Lamb.

Kierowany pocisk przeciwlotniczy CAMM-ER ma cechować się zasięgiem rzędu 45 km. Rys./MBDA.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Sankcje uderzyły w Arabię Saudyjską i ZAE

Ministerstwo Spraw Zagranicznych Szwajcarii zakazało współpracy z Arabią Saudyjską i Zjednoczonymi Emiratami Arabskimi firmie ...

Brak chętnych do naprawy systemu Breń na Orkanach

3. Regionalna Baza Logistyczna z Krakowa zakończyła procedurę zamówienia usługi naprawy, serwisowania i utrzymania ...

Egipt dostanie pierwsze Su-35 w tym roku

Rosyjska agencja prasowa TASS, powołując się na anonimowe „źródła wojskowo-dyplomatyczne”, poinformowała, że należący do ...