Polskie drony wojskowe lecą w świat

Warmate 2 prezentowany podczas MSPO w Kielach.Fot./Roman Bosiacki

Niewielki bezpilotowiec Warmate, wymyślony przez największą prywatną firmę zbrojeniową w kraju, może być powietrznym zwiadowcą albo śmiertelnie niebezpiecznym dronem – samobójcą.

Nic dziwnego, że ten uniwersalny charakter ożarowskich “towarzyszy broni” (bo tak trzeba tłumaczyć nazwę warmate) otworzył drogę zdalnie kierowanej, inteligentnej broni do rynkowego sukcesu.

Bojowe bezpilotowce, nazywane przez wojskowych fachowców “amunicją krążącą”, produkowane przez prywatną WB Group, wojska dwóch frontowych krajów kupiły na pniu i to w setkach  egzemplarzy. Wszystko to zanim jeszcze producent wprowadził w nich ostatnie konstrukcyjne poprawki.

Czytaj także: Black Hawki z Mielca gwiazdami eksportu polskiej broni

Dziś kolejnych odbiorców broni ożarowska firma nie ujawnia, poza informacją, że kilku z nich zaangażowanych jest w aktualny, ”gorący konflikt”. Pierwsza partia 100 platform rozpoznawczo – uderzeniowych Warmate trafiła także do polskiej armii. Trwa intensywne szkolenie operatorów, a grupa WB zapewnia trenigowe i logistyczne wsparcie.

Amunicja specjalnego przeznaczenia

Tomasz Badowski, szef komunikacji ożarowskiej korporacji, w której mniejszościowym udziałowcem jest od niedawna państwowy inwestor – Polski Fundusz Rozwoju – zachwala zalety amunicji krążącej Warmate. Integracja dwóch funkcji, rozpoznania i zdolności niszczenia celów podczas samobójczego ataku, daje  użytkownikom możliwość szybkiej i pełnej identyfikacji zagrożeń, a następnie, jeśli będzie taka potrzeba, ich skutecznej neutralizacji.

– System pozwala także w każdej chwili odwołać misję i zniszczyć bezpiecznie głowicę bojową w powietrzu. Można także wylądować dronem  w wybranym miejscu po wykonaniu zadania zwiadowczego – mówi Badowski.

Czytaj także: Polska broń kusi na wystawie w Londynie

Radar ustalił, że po sukcesie rynkowym Warmate, Grupa WB wyprodukowała już kolejne wersje systemu. Każda spełnia funkcje rozpoznawcze i uderzeniowe. W zależności od typu misji, terenu oraz rodzajów wojsk może działać i atakować w zróżnicowany, specyficzny i zoptymalizowany sposób.

Pierwsza, podstawowa wersja Warmate, przeznaczona dla oddziałów piechoty ma stanowić alternatywę dla przeciwpancernych pocisków kierowanych. Dron z głowicą kumulacyjną jest w stanie poszukiwać, a potem identyfikować i obserwować np. wrogi czołg przez ok 50 minut. Start bezzałogowca  odbywa się z poręcznej, rozkładanej wyrzutni pneumatycznej.

Drony z ładunkiem termobarycznym

Kolejna wersja, zwana Warmate 2, ma wydłużony do 120 minut czas lotu i zwiększony ładunek bojowy. Pozwala to na wykorzystanie np. głowic termobarycznych do obezwładniania bunkrów czy umocnień, czy łdunków odłamkowo-burzącą. Ten wariant przeznaczony jest do instalowania na pojazdach i startuje z automatycznej wyrzutni. Dron jest sterowany  ze znajdującej się  w transporterze wzmocnionej stacji kierowania i kontroli misji.

Warmate 2 prezentowany podczas MSPO w Kielach.
Fot./Roman Bosiacki

Wariant Warmate TL, w odróżnieniu od pozostałych, zaprojektowano tak, by do minimum ułatwić i skrócić czas rozkładania platformy. Model TL jest transportowany w specjalnej tubie, a czas przygotowania płatowca do startu wynosi nie więcej niż kilka sekund.

Czytaj także: Coraz bliżej zamówienia na kolejną partię moździerzy

Wersja Warmate R powstała z myślą o uzupełnieniu firmowej oferty dronów obserwacyjnych. Grupa WB, która produkuje zwiadowczy system bliskiego rozpoznania FlyEye, zaproponowała w ten sposób  prostszy i tańszy zestaw obserwacji pola walki.

Warmate R prezentowany podczas MSPO w Kielach.
Fot./Roman Bosiacki

Kompletny system Warmate R składa się ze statku powietrznego oraz głowicy obserwacyjnej uzbrojonej w 3 kamery z funkcją zoom. Układ jest w stanie wyznaczać współrzędne celu dla artylerii, śledzić ruchome obiekty i oceniać skutki ostrzału a także umożliwia korygowanie ognia.

Wirnikowiec zapoluje w mieście

Warmate w wersji VTOL, w postaci quadrocoptera, przystosowano specjalnie do użytkowania w trudno dostępnym terenie. Mowa np. o miastach, gdzie infrastruktura uniemożliwia szybką identyfikację celu. Ta wersja drona może dokonywać obserwacji w zawisie czy operując w ciasnych zaułkach przestrzeni zurbanizowanej. Dron w tej wersji pozwala zarówno na bardzo precyzyjne uderzenie, jak i minimalizację błędu przy identyfikacji zagrożeń.

Czytaj także: MSPO 2019: „Ottokar”, Borsuk, Bystra i Orliki torują drogę technologiom

W tym roku systemy Warmate dostały podczas MSPO w Kielcach prestiżową, prezydencką nagrodę. Grupa WB Electronics wyjechała też z MSPO z przyznanym przez MON wyróżnieniem za udział w tworzeniu bezzałogowej wieży bojowej do polskich wozów pancernych.

Niezawodny przepis na eksport

Ożarowska firma zatrudniająca 1000 fachowców, przede wszystkim inżynierów i konstruktorów w zakładach w Warszawie, Trójmieście i Gliwicach, od lat znaczną część militarnego sprzętu sprzedaje za granicą. W ostatnim czasie zestawy łączności cyfrowej wysyłano m.in. do krajów Północnej Afryki. Do Malezji trafiły lekkie drony zwiadowcze FlyEye i urządzenia komunikacji pokładowej Fonet. Na początku tego roku ruszyła współpraca przy bezzałogowych dronach uderzeniowych z australijską firmą Cablex. Trwają też uzgodnienia warunków udostępnienia ożarowskiej technologii operacyjnych bezzałogowców bliskiego rozpoznania w Wietnamie.

Czytaj także: Zwiadowcze drony w służbie WOT

Piotr Wojciechowski, współzałożyciel i prezes WB Electronics, podkreśla, że firma nigdy nie miała problemu z oferowaniem sprzętu na wymagającym wojskowym rynku. Przetargi na urządzenia łączności WB Group wygrywała nawet w Szwecji, mateczniku telekomunikacyjnego Ericssona.

– Mamy przewagę nad większością rodzimych firm państwowej zbrojeniówki, bo sprzedajemy produkty zbudowane w oparciu o własne konstrukcje. To pozwala zapewnić rozwój produktu oraz wiarygodny serwis, a później oferować zintegrowane, coraz bardziej kompleksowe systemy – mówi.

Wojciechowski ma od lat tę samą receptę na sukces.

– W zagranicznych konkursach trzeba na tyle przekonywająco przebić rywali jakością sprzętu, aby względy polityczne transakcji, które zawsze towarzyszą zbrojeniowym zakupom, zeszły na dalszy plan – wyjaśnia.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Zapotrzebowanie na system Patriot nie maleje

John Baird, wiceprezes ds. zintegrowanych systemów obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej na Polskę w Raytheon ...

Czy rakiety Kim Dzong Una pochodzą z Rosji?

Eksperci wojskowi dobrze znają północnokoreańskie rakiety. Są one bowiem podobne są do rosyjskich „Iskanderów”. ...

Dwie firmy z kontraktami na nowe międzykontynentalne pociski balistyczne

Siły Powietrzne Stanów Zjednoczonych ogłosiły oficjalną prośbę o oferty przetargowe w fazie opracowania i ...