MSPO 2019: Od krabów do grota – narodowy koncern zbroi armię

155 mm samobieżna haubica KRAB. Fot./HSW

Krajowy przemysł obronny, choć słabszy od zachodniej, potężnej konkurencji, ściga świat, a Polska Grupa Zbrojeniowa w ostatnich latach w ważnych dziedzinach umocniła pozycję strategicznego dostawcy Sił Zbrojnych RP.

Tę dominację wyraźnie widać np. w artylerii, radiolokacji czy produkcji broni strzeleckiej. To dzięki kontraktowi na system Regina, czyli dostawom 120 armatohaubic Krab i kilkuset pojazdów towarzyszących należąca do PGZ Huta Stalowa Wola, wyrastająca wprost z przedwojennej tradycji COP, pisze nowy rozdział historii kluczowej zbrojowni RP. Zamówienie na cztery dywizjony superdział warte ponad 4 mld zł złożone w grudniu 2016 roku przez resort obrony narodowej jest jednym z największych w historii sił lądowych RP.

Armatohaubice Krab to bez wątpienia dzieło inżynierów HSW, choć, jak w przypadku każdej wyjątkowo złożonej konstrukcji, technologie podkarpacka zbrojownia pozyskiwała z różnych źródeł. Pierwsze decyzje rozpoczynające tworzenie systemu samobieżnych haubic zapadały w końcówce lat 90. XX wieku: licencję na wieżę bojową kupiliśmy w 1999 r. od brytyjskiego koncernu GEC Marconi (obecnie BAE Systems). Owczesny system Braveheart przemianowano wówczas na Chrobry.

Andrzej Kiński szef fachowego pisma „Wojsko i Technika” twierdzi, że wielkie zamówienia wojskowe dla Huty Stalowa Wola to nie uśmiech losu ani przypadek. HSW zapracowała na swoją pozycję i jest w polskiej zbrojeniówce przykładem przemyślanych inwestycji i konsekwentnego budowania kompetencji firmy przez kolejne ekipy menedżerskie i zarządy. W podkarpackiej spółce nawet w trudnych czasach i przy nie zawsze sprzyjających politycznych wiatrach nie zaniedbywano prac rozwojowych i starano się znaleźć na nie pieniądze. HSW wcześniej niż inne państwowe przedsiębiorstwa dostrzegła też korzyści, jakie może przynieść współpraca z prywatnymi, innowacyjnymi spółkami przy realizacji trudnych programów zbrojeniowych. Sukcesy systemów broni wykorzystujących haubice Krab i moździerze Rak są tego dowodem.

– To dzięki tym konstrukcjom dołączamy do grona właścicieli zupełnie przyzwoitych systemów artyleryjskich wyposażonych w komputerowe systemy kierowania ogniem i zaawansowaną automatykę – potwierdza Mariusz Cielma, szef Nowej Techniki Wojskowej.

Eksperci są pełni uznania dla możliwości bojowych dalekosiężnych krabów kierowanych właśnie do liniowych jednostek. – To brzmi niewiarygodnie, ale podczas testowych strzelań na dystansie 30 km z uwzględnieniem aktualnych danych meteo, rozrzut trafień wokół wyznaczonego punktu nie przekracza 15 metrów – mówią. To również zasługa prywatnej ożarowskiej grupy WB Electronics, która odpowiadała za cyfrowe systemy kierowania ogniem, środki komunikacji i elektronikę superdziała.

Mariusz Cielma od lat obserwuje jak towarzysząca realizacji programu „Regina” współpraca w międzynarodowym układzie, rodzące się w bólach relacje z prywatnym sektorem, a także nowy styl zarządzania projektami, budżetowania skomplikowanych przedsięwzięć czy choćby ostatnich inwestycji w HSW pozytywnie zmienia tradycyjną mentalność menedżerów i urzędników w MON i zbrojeniówce.

Zdalnie sterowane raki to nie fantazja

Hitem eksportowym może się wkrótce okazać Rak – jeden z kolejnych znaczących produktów PGZ/HSW, których dostawy do polskiej armii właśnie są finalizowane. Samobieżne, zautomatyzowane superdziało kal. 120 mm zaliczane jest do najnowocześniejszych obecnie w Europie.

Rak to broń całkowicie polskiej konstrukcji. 64 jednostki ogniowe tego systemu wojsko za prawie 1 mld zł zamówiło w HSW w 2016 r. Stalowowolski moździerz to broń wyposażona w potężne armaty kaliber 120 mm z unikalnymi automatami ładowania. Polowe działo o zasięgu ognia ok. 8 km dzięki nowoczesnemu systemowi nawigacji może określać w terenie swoją pozycję, a dzięki komputerowi pokładowemu i autonomicznym urządzeniom kierowania ogniem współpracującym z obserwacyjnymi dronami i radarami rozpoznania, jest w stanie samodzielnie strzelać i niszczyć wskazane cele – miejsca koncentracji wrogich wojsk, ośrodki dowodzenia, umocnione punkty obrony nieprzyjaciela i fortyfikacje.

Moździerz Rak. Fot./Michał Walczak

Załoga raka może wystrzelić osiem pocisków na minutę, a system kierowania ogniem moździerza wyposażony jest m.in. w inercyjną nawigację TALIN+GPS, komputer pokładowy, układ automatycznego naprowadzania działa na cel, system łączności wewnętrznej i zewnętrznej, urządzenia obserwacji dookrężnej i samoobrony z wyrzutniami granatów dymnych. Oprócz solidnego działa instalowany na kołowym podwoziu Rosomaka moździerz jest wyposażony w pokładowy uniwersalny karabin maszynowy 7,62 mm.

Poprad – zabójca dronów

Ciężka artyleria – kraby i raki to niejedyna broń pochodząca w ostatnich latach z polskich fabryk. PGZ liczy się jako dostawca precyzyjnej broni przeciwlotniczej. Zgodnie z wartym 1 mld zł kontraktem do Sił Zbrojnych trafiają właśnie precyzyjne zestawy Poprad skonstruowane i integrowane w stołecznych zakładach PIT-Radwar.

Samobieżny przeciwlotniczy zestaw rakietowych Poprad. Fot./Michał Walczak

Poprady wyposażone w precyzyjne głowice optoelektroniczne i wyrzutnie kierowanych pocisków Grom/Piorun są prawdziwymi zabójcami dronów. System wymyślony do osłony wojskowych baz i zwalczania wrogich śmigłowców i samolotów na bardzo bliskim dystansie jest niezwykle skuteczny dzięki pełnej automatyzacji procesu wykrywania celu i kierowania ogniem. Za śledzenie nieprzyjacielskich statków powietrznych odpowiada dokładnie zsynchronizowany zestaw kamer telewizyjnej i termowizyjnej, które wypatrzą wroga, nawet nocą, z odległości wielu kilometrów, pomogą operatorowi dokonać selekcji zagrożeń i przekażą niezbędne informacje do samonaprowadzających głowic rakiet.

– Dla wrogiego drona, atakujących nieprzyjacielskich śmigłowców, nawet dla nisko lecącego samolotu klasy F-16 nie będzie ratunku – twierdzi inżynier Łukasz Zbrzeżny, główny projektant popradów.

Groty – modułowe „rozpylacze” już w rękach terytorialsów

Tak jak warte miliardy zł kontrakty na haubice Krab i moździerze dla HSW otworzyły przed podkarpacką artyleryjską zbrojownią nowe perspektywy, tak przełomowe dla radomskiego Łucznika okazały się rozkazy ministra Macierewicza o uruchomieniu seryjnej produkcji karabinka automatycznego Grot – pierwszego w nowożytnych dziejach RP karabinu polskiej konstrukcji. Kontrakt na 53 tys. sztuk broni za 0,5 mld zł, ucieszył zwłaszcza Wojska Obrony Terytorialnej, do których przede wszystkim trafiają najnowsze polskie modułowe automaty kal. 5,56 mm. Inwestując miliony w nowe obrabiarki w Fabryce Broni Radom, i dostarczając automaty MSBS 5,56 Grot Polska Grupa Zbrojeniowa przyspieszyła proces rozstawania się polskich żołnierzy z bronią wywodzącą się z epoki Układu Warszawskiego i wielkiej rodziny szturmowych karabinków Kałasznikowa.

Celownik termowizyjny SCT Rubin zamontowany na 5,56 mm karabinku automatycznym Grot. Fot./PCO.

Remigiusz Wilk, znawca broni strzeleckiej, szef „Magazynu Militarnego MilMag”, zalety grota podsumowuje krótko: – radomski MSBS, w porównaniu z powszechnie używanym w armii berylem jest jak audi przy podrasowanym polonezie. Widać, że karabiny dzieli cała epoka postępu i rozwoju broni strzeleckiej. Wilk zwraca uwagę na oryginalne rozwiązania: przestawny zamek, który pozwala dostosować broń do strzelców prawo- i leworęcznych i liczne udogodnienia poprawiające ergonomię i funkcjonalność.

– To, że kolba i lufa są umieszczone w jednej linii eliminuje wstrząsy i żołnierzowi daje pewność w operowaniu bronią. Wiele elementów można regulować, indywidualnie dopasowywać do bojowych potrzeb – widać, że konstruktorzy już na etapie projektowania myśleli jak funkcjonalnie skonfigurować na wskroś nowoczesną broń modułową – podkreśla ekspert.

Inni analitycy chwalą wyjątkową celność grotów: przy pewnej ręce i oku strzelca, skupienie przestrzelin w tarczy zawsze robi spore wrażenie. Użytkownicy: żołnierze wojsk specjalnych, podoficerowie Wojsk Obrony Terytorialnej, którzy wypróbowali karabinek na poligonach, też raczej komplementują konstruktorów z Wojskowej Akademii Technicznej i inżynierów Fabryki Broni Radom: MSBS jest od beryla prostszy w obsłudze, intuicyjny. A to przecież cechy szczególnie istotne przy szkoleniu nabierających dopiero doświadczenia strzelców WOT.

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Straż Graniczna prezentuje nowy śmigłowiec

Straż Graniczna zaprezentowała swój najnowszy wiropłat – wielozadaniowy śmigłowiec patrolowy Airbus H135P3H. Maszynę zamówiono ...

Policja kupuje nowe granaty

Komenda Główna Policji podpisała umowę na dostawę partii uniwersalnych granatów łzawiących (UGŁ). Dostawcą będzie ...

Cień pechowego „Gawrona” wciąż prześladuje „Ślązaka”

Jeszcze w tym miesiącu, po 18 latach od rozpoczęcia budowy, do szyku marynarki powinien ...