Znaki zapytania w planie modernizacji

Główny przekaz szefa resortu MON Mariusza Błaszczaka z prezentacji założeń do Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych (PMT) jest wyjątkowo skromny. Fot./Roman Bosiacki

Kupimy samoloty wielozadaniowe i być może pozyskamy okręt podwodny. Co jeszcze wiemy po ogłoszeniu założeń do Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych do 2026 roku.

Główny przekaz szefa resortu MON Mariusza Błaszczaka z prezentacji założeń do Planu Modernizacji Technicznej Sił Zbrojnych (PMT) jest wyjątkowo skromny.

Priorytetem PMT myśliwce 5. generacji

Najważniejsze wydaje się sformułowanie: „chcemy zakupić 32 samoloty wielozadaniowe 5. Generacji”. Mają one „zastąpić postsowieckie samoloty, które nie mają wartości bojowej”. Błaszczak dodał, że katastrofa, w której zginął pilot myśliwca MiG-29 „powoduje, że program Harpia, zakup samolotów 5 generacji, jest  priorytetem”. Tym samym Błaszczak określił ramy kolejnego, po programie „Wisła” kosztownego programu modernizacyjnego na najbliższe lata.

– Oczekuję, zarówno od szefa Sztabu Generalnego jak i od szefa Inspektoratu Uzbrojenia, natychmiastowych działań, aby zrealizować to priorytetowe zadanie. Ten samolot jest bardzo istotny. Wzmacnia możliwości bojowe również obecnie posiadanych samolotów F-16 – stwierdził w trakcie prezentacji wybranych założeń do PMT.

– Dlaczego 5. generacji? Ponieważ chcemy doprowadzić do skoku jakościowego, jeśli chodzi o sprzęt, w jaki wyposażone jest Wojsko Polskie. Tak jak przed laty takim skokiem jakościowym było kupienie samolotów F-16, tak teraz kupienie samolotów 5. generacji to będzie przełom. To będą zdolności interoperacyjne, które spowodują, że nasze zdolności odstraszania przeciwnika znacząco wzrosną – dodał Błaszczak.

Minister Błaszczak nie powiedział nic na temat realizacji tego zamierzenia. Ne wypowiedział się na temat trybu pozyskania samolotów oraz nie określił kiedy mogą trafić do Wojska Polskiego. Nie podał też ich ceny. Można więc założyć, że sam resort nie ma jeszcze dostatecznie pełnej wiedzy na ten temat. Tymczasem zakup 32 samolotów tej klasy to wydatek rzędu co najmniej 2,5 mld dolarów. Do tej kwoty trzeba dodać środki przeznaczone na szkolenie pilotów, a także dostosowanie infrastruktury lotniskowej.

Z zapowiedzi ministra eksperci niemal jednogłośnie wyciągnęli wniosek, że kupimy samoloty F–35. Bo chociaż Niemcy, Francja i Hiszpania pracują nad samolotem 5. generacji, jednak tak na prawdę nie wiadomo, kiedy te maszyny trafią do masowej produkcji. My zaś potrzebujemy je na już. Tymczasem myśliwiec Lockheed Martin F-35 Lightning II sukcesywnie zastępuje F-16 we flocie krajów sprzymierzonych z USA.  I jest to jedyna dostępna niemal od zaraz maszyna 5. generacji.

Z zapowiedzi MON wynika, że umowa w programie Harpia zostanie zawarta w 2020 roku z dostawą samolotów w ciągu 2 lat, ale nie ma pewności czy będzie ona realna. Najpewniej będziemy musieli odczekać w kolejce kolejnych kilka lat, aby je pozyskać. Można tylko mieć nadzieję, że ten proces nie będzie rozciągnięty w czasie tak jak np. w Australii, gdzie proces ich pozyskania trwał 25 lat.

Problemem może być też budżet, który co już dzisiaj doskonale obserwujemy jest  – jak to obrazkowo opisują niektórzy eksperci „stopniowo zalewany przez Wisłę”. Innymi słowy, jest obciążony perspektywą wydania kolejnych miliardów dolarów na systemy programu „Wisła”.

Czytaj także: Harpia wzmocni nasze lotnictwo

Marynarka zapomniana w PMT

Błaszczak mało powiedział na temat odbudowy Marynarki Wojennej. Wprawdzie w założeniach znalazł się program „Miecznik”, czyli pozyskanie okrętów obrony wybrzeża, to nie odpowiedział na pytanie czy mają to być fregaty czy korwety. Niekonkretnie brzmiała też jego wypowiedź na temat programu „Orka”, czyli pozyskania okrętu podwodnego nowego typu.

– Przygotowaliśmy rozwiązanie pomostowe dotyczące okrętów podwodnych, nie rezygnujemy z żadnego z programów dotyczących rozbudowy polskiej Marynarki Wojennej.

Czy okręty będą wyposażone w rakiety manewrujące? Minister nie odpowiedział na to pytanie. Niektórzy eksperci już uznali, że będziemy chcieli pozyskać w ramach tzw. pomostowej „Orki” okręt używany, lub czasowo nam użyczony.

Błaszczak oczywiście zdaje sobie sprawę ze stanu Marynarki Wojennej, ale można odnieść wrażenie, że w wojsku teraz dominuje lobby na rzecz wzmocnienia wojsk lądowych, a także niejako z musu Sił Powietrznych.

Teraz mamy jedynie dwa sprawne okręty podwodne. Trzeci ORP „Orzeł” po serii pechowych wypadków i pożarze, stopniowo jest przywracany do zdolności operowania na i pod wodą.

Przypomnijmy, że wszystkie programy dotyczące zakupu okrętów są opóźnione. Jeszcze Antoni Macierewicz, szef MON, unieważnił postępowania na budowę okrętów obrony wybrzeża „Miecznik”  oraz patrolowców z funkcją zwalczania min „Czapla”. Unieważniono także program zakupu samolotów rozpoznawczych „Płomykówka”. Teraz ten program znalazł się w założeniach do Planu Modernizacji Technicznej.

Czytaj także: Rwie się polski wyścig zbrojeń

Marynarka traci zdolności

W poprzednim roku kontradmirał Adam Mazurek, były dowódca Centrum Operacji Morskich, ujawnił, że 90 proc. okrętów ma już określony termin zakończenia służby. Nikt nie ma wątpliwości, że opóźnienie lub zastopowanie programów modernizacji Marynarki Wojennej nieodwracalnie doprowadzi w ciągu najbliższych dwóch, trzech lat do utraty zdolności skutecznego zwalczania okrętów podwodnych.

W tym zakresie jedynie optymistycznie brzmi próba pozyskania przez MON śmigłowców zwalczania okrętów podwodnych. Optymizm wzbudzają także prowadzone próby morskie ORP „Ślązak” (dawna korweta Gawron). Być może zasili on w tym roku Marynarkę Wojenną. Jednostka jest budowana od kilkunastu lat, pochłonęła już ponad miliard złotych.

Z ubiegłorocznego opracowania przygotowanego przez BBN wynika, że w 2016 r. w skład Marynarki Wojennej wchodziły 343 jednostki pływające. Z tej liczby 39 to okręty bojowe. Personel liczył ok. 7 tys. osób.

Błaszczak prezentując założenia PMT nie powiedział, które programy mogłyby być realizowane przez polski przemysł obronny. Nic nie wspomniał m.in. o ewentualnych kolejnych zakupach śmigłowców w fabrykach zlokalizowanych na terenie Polski. Nie wspomniał też nic o ewentualnym wzmocnieniu wojsk pancernych. Nie było mowy ani o zakresie modernizacji wysłużonych czołgów T-72, ani o zakupie kolejnych nowych, lub używanych.

 

Tags:

Mogą Ci się również spodobać

Kolejne zlecenie na Poseidony

Departament Obrony Stanów Zjednoczonych i koncern Boeing podpisali umowę umożliwiającą rozpoczęcie produkcji kolejnej partii ...

Śmigłowiec bojowy Mi-28. Historia powstania śmigłowca Havoc

16 grudnia 1976 r. rząd ZSRR zamówił śmigłowiec bojowy nowej generacji, który miał zastąpić ...