Znów zmiana w PGZ. Człowiek premiera dopilnuje fabryk broni

Witold Słowik prawnik, menadżer, działacz samorządowy, b. wiceminister rozwoju a ostatnio podsekretarz stanu  w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju od 21 września przejmie obowiązki prezesa zarządu Polskiej Grupy Zbrojeniowej – zdecydował minister obrony narodowej Mariusz Błaszczak.

Dotychczasowy prezes obronnego holdingu Jakub Skiba zrezygnował z pełnienia funkcji uzasadniając to powodami osobistymi.

Rada nadzorcza PGZ poinformowała w czwartek , że rozpocznie postępowanie zmierzające do wyboru nowego prezesa i wiceprezesa zarządu PGZ.

W specjalnym, pożegnalnym oświadczeniu Skiba przypomniał osiągnięcia i wysiłki zarządu w reformowaniu grupy kapitałowej przyznał zarazem, że „pomimo tych działań sytuacja sektora zbrojeniowego pozostaje skomplikowana”. Ustępujący szef PGZ jako przyczynę trudnej sytuacji i kłopotów z odbudową tej gałęzi przemysłu uznał „zaniechania ostatnich dekad, nieudolne restrukturyzacje, inwestycje, nieprzemyślaną reprywatyzację oraz brak zrozumienia i właściwej uwagi poświęconej przemysłowi obronnemu ze strony poprzednich rządów”. -Jestem przekonany, że obecne działania rządu – Strategia na rzecz Odpowiedzialnego Rozwoju oraz program modernizacji sił zbrojnych prowadzony przez Ministerstwo Obrony Narodowej stanowią właściwą odpowiedź na te wyzwania – podsumował Skiba.

Rzeczywiście sytuacja w PGZ daleka jest od stabilizacji. Od 2015 roku to już czwarta zmiana warty na czele grupy kapitałowej  skupiającej ponad 60 kluczowych państwowych firm obronnych (5,5 mld zł rocznego przychodu, ok. 17 tys. pracowników ),  odpowiadającej za dostawy podstawowego uzbrojenia i wyposażenia wojskowego a także utrzymanie w sprawności  sprzętu polskich Sił Zbrojnych.

Witold Słowik który od piątku do czasu wyłonienia w konkursie nowego zarządu przejmie stery PGZ kojarzony jest z ekipą premiera Mateusza Morawieckiego a jego nominacja    wyraźnie rozszerzy wpływy  premiera  w sektorze obronnym  i to w sytuacji gdy  państwowe fabryki broni (od 2015 roku) pozostają w nadzorze ministra obrony narodowej.

Spec od europejskich pieniędzy

Odejście   Jakuba Skiby,  b. wiceministra MSWiA  i zaufanego człowieka  obecnego szefa MON Mariusza Błaszczaka było spodziewane. Nieoficjalnie mówiło się że dotychczasowy szef PGZ  próbował już wcześniej, w czerwcu br. złożyć rezygnację, gdy nie powiodły się próby zahamowania spadku wyników PGZ.

Witold Słowik nie ma doświadczeń związanych ze zbrojeniówką zanim trafił do rządu pracował w Krajowym Depozycie Papierów Wartościowych, sprawował również funkcje przewodniczącego rad nadzorczych kilku warszawskich spółek. Jako  specjalista  od pozyskiwania i zarządzania funduszami europejskimi zdobywał doświadczenia samorządowe m.in. w stołecznym samorządzie i instytucjach  agencji rozwoju regionalnego na Podkarpaciu. Pracował jako ekspert Departamentu Kontrolingu Banku Gospodarstwa Krajowego, a od  września 2006 r. do października 2011 r. był prezesem Centrum Bankowo-Finansowego „Nowy Świat” S.A. w Warszawie. Po studiach prawniczych na UJ uzupełniał wiedzę w Krakowskiej Szkole  Managerów oraz – w zakresie zarządzania nieruchomościami – na Wyższej Szkole Menedżerskiej w Warszawie.  W 2018 r. ukończył Program ARGO Top Public Executive – zagraniczny program kształcenia dla kadry zarządzającej w administracji publicznej organizowany przez IESE Business School oraz Krajową Szkołę Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego.

PGZ w dołku

Nowy pełniący obowiązki szefa PGZ trafia do największej rodzimej zbrojeniowej  grupy kapitałowej  w trudnym momencie. Mimo deszczu zamówień na wojskowy sprzęt państwowy holding w zeszłym roku przynosił straty. To one  obok pilnego zadania – usunięcia ludzi kojarzonych z odwołanym ministrem obrony Antonim Macierewiczem uruchomiły  po lutowej rekonstrukcji obecnego rządu  trwające praktycznie do dziś kadrowe roszady w PGZ.

Przyczyną ujemnego (choć lepszego niż w 2016 r.) wyniku finansowego w 2017 r. był  wzrost kosztów działalności operacyjnej , związany z „bardzo dynamicznym rozwojem, budowaniem struktur, których wymaga proces konsolidacji i mocnym zaangażowaniem PGZ w realizację dużych programów  o strategicznym znaczeniu dla obronności państwa” – tłumaczyli na początku tego roku prezesi  PGZ.
Eksperci twierdzą jednak , że polski przemysł zbrojeniowy w całej minionej dekadzie nie nadążał za wzrostem cywilnych przedsiębiorstw, nadal przegrywa z kretesem  w kategorii wydajności, państwowe firmy obronne nie liczą się praktycznie w eksporcie.

Poprawie konkurencyjności nie sprzyjają  jedyne rosnące  (zwłaszcza w państwowym sektorze) parametry: to  zwiększające się zatrudnienie i wyjątkowo konsekwentnie podnoszone zarobki ( średnia gaża kadry w centrali PGZ to ok. 16 tys zł – twierdzi raport o sytuacji w przemyśle obronnym w latach 2007- 2016 opracowany przez Polską Izbę Producentów na Rzecz Obronności Kraju. PIPnROK ujawniła, że  w ciągu minionej dekady nie tylko obniżył się potencjał eksportowy  podmiotów należących do Skarbu Państwa  ale co gorsze  żaden z kluczowych elementów  oceny konkurencyjności  i pozycji rynkowej  nie został istotnie poprawiony  a w niektórych nastąpił znaczny regres. Analitycy izby  oceniają  że w dekadzie 2007 -16  państwowy segment przemysłu zbrojeniowego był rentowny  tylko dzięki wspomaganiu finansowemu z publicznych źródeł . A bez tego wsparcia  byłby trwale nierentowny  (na poziomie minus  2,37 proc.).

Problemy z konsolidacją

Nie spełniły się też nadzieje związane integracją państwowych fabryk broni i sprzętu wojskowego. Uruchomiona w końcu sierpnia 2007 rządowa strategia konsolidacji przemysłu obronnego zdaniem ekspertów PIPnROK nie została zrealizowana w żadnym z punktów. A skupienie w jednej spółce dominującej  wszystkich  podmiotów państwowego przemysłu specjalnego nie przyniosło postępu –  jedynie trwałe pogorszenie  parametrów konkurencyjności.  Nie udało się zatem poprawić przede wszystkim sprawności zarządzania i wyników ekonomicznych . Firmy PGZ słabły mimo  głębokich zmian własnościowych, prywatyzacji całych branż i likwidacji najsłabszych przedsiębiorstw w drodze upadłości. Sprawności zarządzania i nadzoru nie uzdrowiło nawet  podporządkowanie  spółek państwowej zbrojeniówki  ministrowi obrony narodowej. Wręcz przeciwnie.  Firmy mają z tym kłopot  bo postawione je w sytuacji w której MON jest zarówno zamawiającym, zarządzającym, nadzorującym, oceniającym oraz odpowiadającym bezpośrednio za biznesowe wyniki.

Autorzy raportu twierdzą, że wśród podmiotów polskiego przemysłu obronnego (PPO) istnieje wyraźny związek  pomiędzy rodzajem własności a wynikami. Te osiąganie  przez firmy prywatne okazują się zdecydowanie wyższe, bo spółki są  znacznie lepiej zarządzane. To dlatego też grupa firm prywatnych  w badanym okresie zwiększyła udział w globalnych przychodach polskiej zbrojeniówki  z 36 proc. w 2007 r do 64 proc.  w 2016 r. . A w latach 2015-16 prawie 80 proc. całego  krajowego eksportu uzbrojenia  wypracowały firmy spoza państwowego sektora – stwierdza raport.
Samorząd  polskiej branży zbrojeniowej ostrzega, że brak działań naprawczych zwłaszcza w firmach obronnych Skarbu Państwa może doprowadzić do zupełnej utraty konkurencyjności i marginalizacji  tej części sektora i to pomimo  stosowania przez rząd pozarynkowego wsparcia .

Mogą Ci się również spodobać

Australia szuka nowych śmigłowców bojowych

Departament Obrony Australii rozpoczął procedurę zakupu nowych śmigłowców bojowych. Nowe wiropłaty mają zastąpić 22 ...

Umowa na prace serwisowe polskiego systemu S-200

Wojskowy Oddział Gospodarczy podpisał umowę z Wojskowymi Zakładami Uzbrojenia dotyczącą przeprowadzenia prac serwisowych przy ...

Nieoczekiwany finał wyboru następców niemieckich Tornado

Finałowa rozgrywki mającej wyłonić następcę naddźwiękowych samolotów bojowych Panavia Tornado IDS i ECR wchodzi ...